Jak osiągać odległe, trudne i duże cele (i o tym, jak być wytrwałym)

Osiąganie odległych, trudnych i dużych celów to bardzo przydatna w życiu umiejętność. Umiejętność tę w dużym skrócie nazywamy wytrwałością. W tym wpisie będzie więc o tym jak osiągać odległe, trudne i duże cele, o tym co to znaczy być wytrwałym i o tym, jak uczyć siebie i innych wytrwałości.

 

Na początku zastanówmy się co to w ogóle znaczy, że cel jest odległy, trudny i duży.

 

Cel odległy

Oczywiście ludzie różnią się pod względem tego, co uważają za cele odległe i nieodległe (długofalowe i krótkofalowe). Dla kogoś charakteryzującego się tzw. długą perspektywą czasową, cel postawiony na rok, jest celem krótkofalowym, natomiast dla kogoś, kto żyje teraźniejszością (ma krótką postrzeganą perspektywę czasową), ten cel będzie bardzo odległy.

 

Zasadniczo jednak, w literaturze przedmiotu spotkać można upraszczające rozróżnienie na cele bliższe i dalsze, gdzie cezurą jest okres 1 roku. Jak zauważa Zaleski (1986) możemy oczywiście spostrzec różnice, pomiędzy celami stawianymi na okres 1 tygodnia, 1 miesiąca i 1 roku, jednak znacząca zmiana w wpływie celu na procesy związane z regulacją działania widoczna jest pomiędzy celami stawianymi na okresy krótsze i dłuższe niż właśnie 1 rok.

 

Prawdopodobnie dzieje się tak z tego powodu, że okres jednego roku jest odcinkiem, który potrafimy objąć swoim planowaniem i który jest w miarę przewidywalny i zależny od nas. Społeczeństwo przyzwyczaiło nas do corocznych urlopów (które niejednokrotnie planujemy właśnie z rocznym wyprzedzeniem), okresów roku szkolnego i akademickiego, wakacji i świąt, które co roku obchodzimy w tym samym czasie i w taki sam sposób. Natomiast okresy dłuższe niż rok wydają się być mniej zależne od naszych działań, a w związku z tym trudniej jest je przewidzieć i zaplanować. Oczywiście cezura ta jest umowna i większy wpływ postawionego celu na działanie jednostki zależy od jej indywidualnych właściwości osobowych (długości przyszłościowej perspektywy czasowej) niż do lokalizacji czasowej celu.

 

Cel trudny

Profesor Zaleski w swojej „Psychologii Zachowań Celowych”, zauważył, że pod tym pojęciem „trudności celu” mogą kryć się dwie sprawy:

 

1) Trudność celu wynika z tego, że nie wiemy co mamy robić, nie mamy wystarczających kompetencji, cel nas przerasta, nie jesteśmy pewni jego realizacji (np. chcę napisać książkę, ale nigdy tego nie robiłem, nie wiem jak i nie wiem o czym)

 

2) Trudność celu wynika z tego, że po prostu trzeba wykonać dużo pracy i włożyć dużo wysiłku, ale generalnie wiemy czego chcemy, wiemy co mamy zrobić i mamy do tego kompetencje (np. chcę napisać książkę, wiem o czym ma być, mam już spis treści, umiem i lubię pisać, nic tylko siadać i pisać, choć wiem, że czeka mnie dużo wysiłku)

 

Trudność pierwszego rodzaju może nas demotywować. W tej sytuacji może warto byłoby się zastanowić, czy:

– cel nie jest zbyt duży i

– czy tak naprawdę jest TWÓJ, to znaczy, czy NAPRAWDĘ chcesz go osiągnąć. Czy jest spójny z Twoimi najgłębszymi wartościami, pragnieniami, przekonaniami?

Pamiętaj, że nasze najgłębsze wartości są raczej czymś spójnym i jeśli motywują Cię do działania teraz, to prawdopodobnie, będą motywować Cię również za rok, czy 10 lat. Zastanów się nad tym: DLACZEGO chcesz osiągnąć ten cel, a może postawić sobie jakiś mniejszy cel (np. związany z podniesieniem kompetencji), osiągnąć go, a potem myśleć co dalej.

 

O tym, czy cel jest NAPRAWDĘ TWÓJ, przeczytasz tutaj: Skąd mam wiedzieć czego chcę?

 

Natomiast trudności drugiego rodzaju mogą być motywujące. Wiem jak je pokonać, wiec je pokonuje i sprawia mi to radość. W tej sytuacji odpoczynek to dobry pomysł, żeby zregenerować siły i wrócić do pracy.

 

Cel duży

Wielkość celu oznacza po prostu jego złożoność, czyli liczbę działań, które trzeba wykonać, żeby go osiągnąć. Zobaczcie, że na okresy dłuższe niż rok, nie stawiamy sobie raczej celów małych i prostych, jak np. ugotować wspólnie ze znajomymi kolacje, napisać wpis na bloga. Tego typu cele stawiamy sobie na zdecydowanie krótsze okresy. Chyba raczej nie umawiasz się z nikim, na to, że wypijecie wspólną kawę za 2 lata. Jak nie masz teraz czasu na tę wspólną kawę, to za 2 lata raczej też nie będziesz miał (i nie oszukuj ani siebie, ani tego kogoś, bo może po prostu nie masz ochoty na kawę z nim).

 

Czy odległy, trudny i duży cel ma być SMART?

Już to pisałem (tutaj), ale zdecydowanie odradzam bezmyślne stawianie sobie swoich celów w myśl zasady SMART. Cel jest sensowy tylko i wyłącznie wtedy, kiedy TU i TERAZ daje Ci motywację do działania i nadaje działaniu kierunek. Być może ktoś z Was może wtedy powiedzieć, że to w takim razie nie jest cel, tylko raczej wizja. Być może tak jest, ale chyba nie chodzi nam o to, żeby nasze rozważania sprowadzić do definiowania terminów.

 

W sposobie opisywania celów SMART chodzi o to, żeby cel był:

– Sprecyzowany (ang. Specific)

– Mierzalny (ang. Measurable)

– Osiągalny (ang. Achievable)

– Istotny (ang. Relevant)

– Określony w czasie (ang. Time-bound)

 

Oczywiście są różne sposoby rozwijania akronimu SMART, a tutaj przybliżam najpopularniejsze, to które znajduje się na Wikipedii.

 

Moim zdaniem to naprawdę nie ma znaczenia, czy dokładnie sprecyzujesz cel, a zwłaszcza jeśli jest on naprawdę duży i odległy, np. chcę zbudować dom, lub chcę napisać książkę. Oczywiście warto się zastanowić jak duży ma być ten dom i ile ma mieć pokoi, ale nie ma większego sensu planowanie dokładnej powierzchni w metrach kwadratowych, albo dokładnej liczby stron, która ma mieć Twoja książka.

 

Zwłaszcza za kompletnie bezsensowne uważam stawianie sobie sprecyzowanych celów finansowych, w stylu: zarobię 100k w ciągu dwóch lat, a co będzie jak zarobisz 98k lub 112k – cel nie osiągnięty 🙁  W ogóle stawianie celów związanych z finansami jest sensowne tylko i wyłącznie wtedy, kiedy odpowiemy sobie na jeszcze dwa pytania:

– jak to zarobię?

– po co mi tę pieniądze?

 

Nie chcę tutaj rozwijać tego wątku, ponieważ pisałem o tym więcej w wpisie o planowaniu, ale warto przypomnieć tutaj tylko to, że najważniejszym wymiarem dobrego zarządzania pieniędzmi jest to, że nie mogą być one celem samym w sobie, ale mają służyć innym Twoim celom.

Pamiętaj, że każdy majątek, który nie służy Twoim celom, to tylko kłopot i koszt.

 

  •  

    Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej o skutecznym działaniu, zapraszam do zapoznania się z moim podręcznikiem: Jak Uczyć Skuteczności.

    Jest to podręcznik osobistej skuteczności, z wiedzą, którą powinniśmy poznać jeszcze w szkole.

    ZOBACZ PODRĘCZNIK

     

 

Skąd więc powszechne przekonanie, że cel ma być sprecyzowany?

Wzięło się ono z serii badań przeprowadzanych w drugiej połowie XX wieku, od razu dodam, bardzo mocno zanurzonych w mentalności XX-wiecznego (i XIX wiecznego też) zarządzania efektywnością, ciśnięciem na wynik, z odsuwaniem na drugi plan człowieka (i to nie tylko pracownika, również klienta). Oczywiście sposoby zarządzania wywodzące się z epoki przemysłowej były skuteczne (ponieważ w innym wypadku nie były tak rozpowszechnione), ale dziś rzeczywistość społeczna i gospodarcza wygląda nieco inaczej (co niestety wcale nie oznacza, że bardzo wiele osób do dziś funkcjonuje w mentalności kija i marchewki, z naciskiem na kij).

 

Na przykład Latham i Yuki (1975) badali pracowników leśnych ścinających drzewa w kanadyjskich lasach. Grupa, której postawiono konkretny cel określony w ilości wyprodukowanego drewna osiągała lepsze rezultaty niż grupa, która postępowała według instrukcji „zróbcie najlepiej jak umiecie”. Rezultat ten został otrzymany jedynie w grupie niewykształconych pracowników leśnych. Wśród pracowników wykształconych nie było różnic, co Autorzy tłumaczą trudnościami z wprowadzeniem programu stawiania celów wynikłymi w trakcie badania w tej grupie.

 

Inne badania potwierdzają związek sprecyzowania celu z lepszym wykonaniem w zadaniach manualnych (Schmidt, Kleinbeck i Brockman 1984), wśród pracowników naukowych i inżynierów (Arvey, Dewhirst i Boling, 1976), a także wśród sprzedawców (Ivancevich, 1976). W tym ostatnim badaniu udowodniono, że niezależnie od tego czy cel jest narzucony przez przełożonych, czy wypracowany wspólnie, to i tak poprawia on wykonanie zadania (jakim w tym przypadku była sprzedaż) w porównaniu do grupy, która nie posiada postawionych celów.

 

Czy to jednak oznacza, że każdy nasz cel ma być sprecyzowany? Czy współczesny rynek pracy nie wymaga od pracowników o wiele więcej w zakresie własnej aktywności, kreatywności i osobistej odpowiedzialności, niż dawniej? Dawne sposoby motywowania pracowników nie do końca zdają już egzamin (polecam obejrzenie filmiku, który umieściłem w tym wpisie: Jak ze zwykłej pracy zrobić pracę marzeń), a zwłaszcza w sektorach gospodarki związanych z usługami. Wśród pracowników wykonujących prostsze zadania, niewymagające kreatywności i aktywności, mogą jeszcze zdawać.

 

Bardzo podobnie możemy spojrzeć na określenie celu w czasie. Oczywiście warto powiedzieć sobie, że chcę osiągnąć mój cel w określonym czasie, np. chcę wydać książkę do 30.03.2019, ale o wiele ważniejsze jest to, co robisz tu i teraz, od tego co będziesz robił za kilka miesięcy. Jeśli, np. na miesiąc przed terminem okaże się, że Twoja książka jest jeszcze nie gotowa, to nie warto chcieć ja na siłę finalizować, bo tak się ze sobą umówiłem, tylko lepiej dalej ciężko nad nią pracować.

 

I tym sposobem dochodzimy do sedna, tego, co chcę Wam przekazać: najskuteczniejszym sposobem osiągania celów odległych, dużych i trudnych jest nie dokładne ich postawienie i sprecyzowanie (które ma dawać kierunek), ale proces dochodzenia do nich. Na przykład, jeśli Twoim celem jest napisanie książki, to o wiele ważniejsze jest podjęcie się zobowiązania w stylu:

 

Tutaj dotykamy oczywiście kwestii naszych nawyków (o tym było w tym wpisie), tego że powinniśmy koncentrować się bardziej na naszym działaniu niż na jego wyniku (o tym było w wpisie o wizualizacji), ale również czegoś, co nazywamy: odraczaniem gratyfikacji.

 

Odraczanie gratyfikacji

Umiejętność odraczania gratyfikacji, można by w skrócie zdefiniować jako umiejętność skoncentrowania się na procesie, a nie na jego wyniku.

Chyba najbardziej znane badania nad tą umiejętnością przeprowadził Walter Mischel i jego zespół z Uniwersytetu Stanford (Mischel, Shoda i Rodriguez, 1989). Badanie było bardzo proste: dzieci zapraszano do gabinetu, w którym kładziono przed nimi coś słodkiego (w różnych wersjach eksperymentu były to różne rodzaje słodyczy, ale to nie ma żadnego znaczenia) i poproszono, żeby nie zjadały tego do póki ich opiekun nie wróci, a wtedy mogą dostać więcej słodyczy. Niektóre dzieci wytrzymywały tę swoistego rodzaju pokusę, a inne nie i od razu zjadały smakołyk. Reakcje dzieci mogły wyglądać mniej wiecej tak:

 

Kiedy dzieci biorące udział w badaniach Michela przebadano ponownie w wieku 18 lat okazało się, że dzieci, które potrafiły odroczyć gratyfikacje i kontrolować swoje impulsy (czyli, te które czekały ze zjedzeniem smakołyka), różniły się od tych, które tego nie potrafiły zrobić:

za: Zimbardo i Boyd 2012, s. 187

 

Wyobraź sobie inną sytuację: ktoś proponuje, że da Ci 100 zł teraz lub 101 zł za tydzień. Co wybierasz? Raczej pewnie większość z nas wybrałaby 100 zł teraz, bo przecież lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu.

A teraz wyobraź sobie, że ktoś składa Ci inną propozycję: dostajesz 100 zł teraz lub 1000 zł za tydzień. Co wybierasz? Tutaj już chyba zdecydowana większość z nasz wybrałaby 1000 zł za tydzień.

Dla 1 zł nie opłaca się nam czekać całego tygodnia, ale dla 900 zł już tak. To ile byłbyś w stanie czekać, jeśli ktoś dawałby Ci np. 100 000 zł. Oczywiście nasze życie nie polega na tym, że dostaniemy 100 000 zł za samo czekanie, ale za ciężką, długotrwałą pracę już tak. Cały sęk polega na tym, że bardzo często ludzie nie są pewni tego, że za swoją długotrwałą i trudną pracę dostaną te pieniądze, czy nie, ale też w tym, że nie chcą czekać.

Za to ci, którzy chcą czekać i robią coś wytrwale nie oczekując efektów zazwyczaj w końcu do tego dochodzą. Oczywiście różnimy się tą właściwością psychologiczną, którą w skrócie można określić jako: długość przyszłościowej perspektywy czasowej (PPC).

 

Pamiętam jak profesor Lens pokazywał nam w trakcie wykładów takie wykresy:

 

 

Dla osób charakteryzujaych się krótką przyszłościową perspektywą czasową, sprawy, które dla osób charakteryzujących się długą PPC wydają się bliskie (np. kilka miesięcy) postrzegane są jako bardzo odległe.

 

 

Im coś bardziej odległe, tym musi mieć większą wartość, żebyśmy się tym chcieli zajmować i dla osób z długą PPC ta wartość może być mniejsza (np. wracając do poprzedniego przykładu: mogą czekać cały tydzień na 1 zł), że i tak to było postrzegane jako wartościowe. Natomiast osoby o krótkiej PPC szybciej tracą zainteresowanie tym, co odległe (może ich nie przekonywać nawet ten 1000 zł za tydzień).

 

Zimbardo (ten od eksperymentu więziennego) i Boyd (2012) w swoich bardzo ciekawych badaniach nad postrzeganiem czasu wyróżnili aż 6 perspektyw czasowych, którymi mogą charakteryzować się ludzie:

– przeszłościowo-negatywna

– przeszłościowo-pozytywna

– teraźniejsza fatalistyczna

– teraźniejsza fatalistyczna

– przyszła

– przyszła transcendentna (ludzie stawiają sobie cele dotyczące tego, co będzie po ich śmierci)

 

Te perspektywy czasowe to psychologiczne zmienne, które możemy zmierzyć dla każdego z nas. Nie chcę tutaj opisywać każdej z tych perspektyw, ale skupię się tylko na moim zdaniem najciekawszej: na przyszłej, ponieważ to właśnie ona najbardziej związana jest z skutecznym działaniem.

 

Osoby, nastawione na przyszłość, czyli mające długą perspektywę czasową są w porównaniu do osób o krótkiej perspektywie czasowej (czyli żyjących teraźniejszością):

– są skuteczniejsze w swoim działaniu,

– kończą zaczęte przez siebie zadania,

– lepiej radzą sobie z łamigłówkami,

– są bardziej świadomi swojej śmiertelności,

– rzadziej łamią przepisy ruchu drogowego,

– rzadziej nadużywają alkoholu i innych używek,

– rzadziej popadają w długi

– preferują zdrowszy tryb życia

– zarabiają więcej

– są mniej podatni na manipulację,

 

ale za to:

– żyją w większym stresie (pod presją czasu)

– mniej czasu poświęcają rodzinie i przyjaciołom (Zimbardo i Boyd, 2012).

 

Co więcej, cele długoterminowe i zwrócenie w przyszłość może być bardzo pomocne w czasie doświadczania trudności. Frankl (1967), który sam doświadczył pobytu w obozie koncentracyjnym w czasie drugiej wojny światowej, zauważył, że jednostki wybiegające myślami w przyszłość, lepiej znosiły nieludzkie warunki obozowe.

 

Co ciekawe profesor Zaleski (1991) udowodnił, że osoby o długiej PPC charakteryzują się większą wytrwałością i zadowoleniem z działań podejmowanych na rzecz realizacji swoich celów, niż osoby charakteryzujące się krótką PPC. To, że wytrwałością, jest zrozumiałe, ale badania profesora pokazały również, że dzięki posiadaniu dalekich celów, jesteśmy bardziej zadowoleni z tego co robimy teraz. Jest tak, dlatego, że wiemy dlaczego to robimy, odległy cel nadaje sensowność naszym działaniom.

 

Ciekawe jest również to, że badania pokazują korelację długości PPC z większym poczuciem wolności (Cottle i Klineberg, 1974), co wyjaśniane jest w taki sposób, że jednostki posiadające bardziej rozbudowanych system celów charakteryzują się większym poczuciem kontroli i autonomii.

 

Interesujące podejście reprezentuje również amerykański psycholog Robert Emmons (1986), który stwierdza, że osobiste dążenia (personal strivings), czyli to co chcemy zrobić w przyszłości, lepiej odzwierciedlają funkcjonowanie człowieka niż klasycznie funkcjonujące w psychologii pojęcie cechy. Osobiste dążenia powstają na bazie emocjonalnych wydarzeń z przeszłości, wynikają z aktualnej koncepcji siebie i ukierunkowane są na przyszłe Możliwe Ja. Można by to streścić w takim stwierdzeniu:

Powiedz mi co planujesz i do czego dążysz, a powiem Ci kim jesteś.

 

Zimbardo i Boyd (2012) zauważają, że jedną z domen cywilizacji zachodniej jest bardzo mocne zorientowanie na przyszłość, będące niejako odzwierciedleniem szeroko rozumianego dążenia do sukcesu. Weberowska protestancka etyka pracy zbudowała dobrobyt w naszej części świata. Nowsze spojrzenie na to zagadnienie sugeruje jednak, że bardziej optymalna perspektywa czasowa (związana nie tylko ze skutecznością działań, ale również z subiektywnym dobrostanem, czyli po prostu satysfakcją z życia) charakteryzuje się zrównoważeniem pomiędzy poszczególnymi perspektywami temporalnymi (np. Lens, Simons i Dewitte, 2002).

 

Przekładając te psychologiczne stwierdzenia na język potoczny, oznacza to, że generalnie przyszłościowe nastawienie jest bardzo ważne, ale nie należy pobadać w skrajność i zaniedbywać teraźniejszości, bo tak naprawdę nasze życie to tylko i wyłącznie teraźniejszość. Przyszłości jeszcze nie ma (choć z bardzo dużym prawdopodobieństwem będzie), a przeszłości już nie ma (choć oczywiście nie należy o niej zapominać, bo w dużej mierze zależy od naszej teraźniejszości).

 

Stąd właśnie biorą się coraz bardziej popularne podejścia w stylu slow life i work-life balance, a warto dodać, że kwestionowanie stylu życia opartego o nieustanne ciśnięcie na wynik nie jest pomysłem XIX wieku, bo robili to już przecież rastafarianie, hipisi, polscy bikiniarze, itp. (choć każdy zapewne z nieco innego powodu).

 

Czy umiejętności panowania nad impulsami, odraczania gratyfikacji i długość przyszłościowej perspektywy czasowej można się nauczyć? Czy nie są to predyspozycje wrodzone? Na pewno w pewnej mierze są, ponieważ związane są z naszą sferą temperamentu, ale przecież nawet na temperament da się w pewnym zakresie wpływać. Większość psychologicznych charakterystyk człowieka ma charakter „względnie stały” (mam doktorat z psychologii i do dziś się zastanawiam co to w ogóle znaczy: może „jakby stały”, „prawie stały”, „trochę stały, a trochę nie stały”, „niestały”?). W praktyce oznacza to mniej więcej tyle, że psychologiczne charakterystyki człowieka da się zmieniać, ale nie jest to łatwe. Najtrudniejsza praca w życiu to praca nad sobą.

 

W każdym razie na pewno warto wkładać wysiłek w kształtowanie kompetencji opisanych w tym wpisie u siebie i swoich dzieci, bo jest ona bardzo przydatna. Moim zdaniem kształtowanie tych umiejętności moglibyśmy sprowadzić do nabywania złożonej kompetencji, którą ze względów praktycznych możemy określić, po prostu jako wytrwałość.

 

Na tak szeroko rozumianą wytrwałość składać więc będą się:

– umiejętność odraczania gratyfikacji

– umiejętność kontrolowania swoich impulsów, czyli np. nie poddawania się nastrojom, podejściu w stylu „nie chcę mi się”, lenistwu

– pracowitość

– długa przyszłościowa perspektywa czasowa

– umiejętność skupiania się na procesie i odnajdywanie satysfakcji w działaniu (nawet pomimo trudu)

 

Jak kształtować u siebie i innych wytrwałość?

 

1. Uświadamiaj sobie i pokazuj innym to, że mamy wpływ

Żeby człowiek chciał coś robić, musi widzieć efekty tego co robi. Jeśli coś robisz i nie widać efektów, to nie będziesz chciał tego robić. Bardzo ważne jest to, żeby pokazać, a zwłaszcza dzieciom, że mają wpływ przede wszystkim na siebie i na swoje reakcje, a przez to także na rzeczywistość, nawet jeśli czasami jest odroczony. Pamiętaj też, że to, że mamy wpływ nie znaczy, ze możemy wszystko. Więcej o tym, że mamy wpływ było w tym wpisie:

Pierwszy i najważniejszy nawyk skutecznego działania: MASZ WPŁYW

 

2. Zaczynaj od małych rzeczy

Uczymy siebie i innych wytrwałości w małych rzeczach, dlatego bardzo ważne jest dawanie dzieciom nawet małych prostych domowych obowiązków, jak np. sprzątanie zabawek po sobie. Kiedy dziecko będzie coraz starsze, będziemy mu dawać coraz większe obowiązki: podlewanie kwiatków, opieka na zwierzęciem, zmywanie naczyń (w sensie wkładanie i wyjmowanie z zmywarki, co przecież jak wiemy, wcale nie jest takie łatwe). Oczywiście nie należy przesadzić i nie dawać piętnastolatkowi zadania samodzielnego naprawiania dachu. Ale możesz się bardzo zdziwić ile dzieci i młodzież potrafią zrobić, np. zbudować wieloosobowy rower (oczywiście z dużą pomocą dorosłych – zobacz tutaj jak zbudowaliśmy taki rower w młodzieżą: Wielki Rower). Tak w ogóle w tym kontekście bardzo sprawdzają się słowa Jezusa:

 

Kto w drobnej rzeczy jest wierny, ten i w wielkiej będzie wierny; a kto w drobnej rzeczy jest nieuczciwy, ten i w wielkiej nieuczciwy będzie (Łk 16, 10).

 

3. Ucz czekania

Wytrwałość to również cierpliwość, a nic tak nie uczy cierpliwości jak uczenie umiejętności czekania. Wiecie, że najprostszą metodą dobrego znoszenia czekania jest po prostu robienie w tym czasie czegoś innego? W każdej sytuacji, kiedy na coś czekamy, możemy robić coś innego, bo zawsze możemy myśleć (chyba, że śpimy, ale nie polecam spać np. w poczekalni do lekarza). Skoro możemy myśleć to możemy np. planować sprawy do zrobienia, podsumowywać te już zrobione, a może czas czekania wykorzystać np. na uczenie kontrolowania toku swoich myśli i uważności (o tym jak to zrobić było w tym wpisie). Oczywiście w bardzo wielu przypadkach czekanie możemy wykorzystać na czytanie lub uczenie się (o tym było w tym wpisie).

 

Kiedy czekanie chcemy odnieść do bardziej złożonej sytuacji, np. czekanie na wyniki matury, rada dotycząca robienia czegoś innego również świetnie się sprawdza. Po prostu zajmij się czymś innym.

 

W ogóle umiejętność znoszenia nudy, albo inaczej: umiejętność takiego życia, żeby nigdy się nie nudzić, jest bardzo przydatną umiejętnością. Pokaż dziecku, że na świecie jest naprawdę bardzo wiele ciekawych rzeczy do robienia, poznawania, czytania, budowania, odkrywania. Kiedy Twoje dziecko często narzeka, że się nudzi, zróbcie coś razem: naprawcie coś w domu, ugotujcie coś, pograjcie w jakąś grę, zbudujcie jakiś model, pobiegajcie, itp.

Bardzo często pod stwierdzeniem „nudzę się” kryją się różne sprawy, np. właśnie potrzeba zainteresowania ze strony rodzica lub nauczyciela, potrzeba autonomii i samodzielności w zrobieniu jakieś sprawy (a nie dokładnie tak, jak każe nauczyciel lub rodzic), potrzeba sensowności (zdawania sobie sprawy po co mam coś robić i czemu to ma służyć) lub może potrzeba wyzwania i rozwoju.

 

3. Zapraszaj do tworzenia Wielkich Dzieł

Swoją drogą modelarstwo i w ogóle tworzenie czegoś dużego przez dzieci bardzo uczy wytrwałości, dlatego prowadząc dla dzieci zajęcia techniczne zawsze staram się dawać im duże projekty do zrobienia, czyli takie, które zajmują nam nawet kilka miesięcy, a nie np. kilka zajęć. Zobaczcie np. filmik z budowania wielkiej tabliczki mnożenia, które zajęło nam ok. 5 miesięcy, czy teatrzyku kukiełkowego, który stworzyliśmy w ok. 4 miesiące.

Jeśli jesteś rodzicem, nauczycielem lub wychowawcą nie bój się zapraszać do wspólnej realizacji takich projektów. Nic tak nie uczy wytrwałości jak właśnie takie długofalowe, wspólne dążenie do postawionego sobie celu.

 

4. Nie uciekaj w przyszłość

Nie uciekaj w marzenia, ale żyj tu i teraz. Żyj tu i teraz w perspektywie przyszłości. Tu i teraz podejmujesz decyzje o tym, jak będzie wyglądała Twoja przyszłość. Nie chodzi mi tutaj tylko o takie uciekanie w marzenia, w przyszłość, życie poglądem: „kiedyś będę bardziej szczęśliwy” (chociaż to przekonanie jest powszechne i co w ogóle bardzo ciekawe jest ono biologicznie uzasadnione – pisałem o tym trochę w wpisie opisującym moje badania nad marzeniami licealistów, ale jest to w ogóle temat na cały wpis), ale takie zwyczajne bycie myślami, tak, gdzie jest się fizycznie.

Czy nie macie czasami tak, że cały dzień, to seria zaplanowanych działań i spotkań i np. na pierwszym spotkaniu myślę co będę robił na drugim. Na drugim myślę to tym, gdzie mam za chwilę pojechać. Kiedy tam pojadę, to myślę o tym, co mam zrobić po południu. Po południu myślę o tym, co mam zrobić wieczorem, a wieczorem kładąc się spać, myślę o tym co będzie rano. Macie tak czasami? Bo ja mam, ale staram się z tym walczyć, bo wtedy zapominam że jestem tu i teraz, a poza tym, to jest po prostu przeciwskuteczne, bo np. nie pozwala skupić mi się na pracy i dobrze jej wykonywać, a może być też po prostu niegrzeczne, kiedy z kimś się umówiłem i w czasie rozmowy z nim, myślę o czymś innym.

Przypomina mi się, jak wiele lat temu, w szkole podstawowej moi koledzy z klasy wymyślili taki system, że na drugiej lekcji danego dnia odrabiali to co było zadane na pierwszej, na trzeciej odrabiali to co było zadane na drugiej, itd., a lekcje zadane na ostatniej lekcji odrabiali rano następnego dnia na pierwszej. Pomysłowe, no nie? Tym sposobem nie musisz nic robić w domu. Ale czy tak naprawdę korzystasz z lekcji matematyki, kiedy odrabiasz na niej język polski?

(Może to taka głupia refleksja i absolutnie nie namawiam Was do robienia takich akcji, ale chyba o wiele skuteczniej jest odrabiać pracę domową na lekcji bezpośrednio po jej zadaniu – na świeżo, niż na lekcji bezpośrednio przed tą, na którą owa praca była zadana – na szybko – przynajmniej w tym moi koledzy wykazali się jakąś formą przewidywania).

 

5. Kształtuj i uczy kształtowania nawyków

Nawyki to coś, co nie zwalania nas z myślenia i wysiłku, ale znacząco pomaga nam w realizacji naszych celów. Zobaczcie jak bardzo ważne jest kształtowanie u dzieci prostych małych nawyków i codziennych rutyn, jak np. codzienne mycie zębów, mycie rąk po przyjściu do domu, wkładanie naczyń od razu do zmywarki, a nie do zlewu, mówienie „dzień dobry” (i w ogóle dobrych manier), itp. Kiedy nauczymy się tego w młodości, później jest nam o wiele łatwiej. Tak samo jest z nauką jezyka obcego, czy gry na instrumencie. Naprawdę jeśli chcesz, żeby Twoje dziecko dobrze radziło sobie z wyzwaniami życia, ucz je od najmłodszych prostych nawyków ułatwiających codzienne życie.

Jak kształtować nawyki (czyli jak napisać doktorat w 15 minut dziennie)

 

6. Ułatwiaj sobie osiąganie celów

Nasze działanie jest wytrwalsze, kiedy tak organizujemy siebie i rzeczywistość wokół, żebyśmy skuteczniej mogli je realizować. Robimy to:

– w wymiarze czasu – chodzi o planowanie i coś co nazywamy zarządzaniem czasem lub zarządzaniem sobą w czasie

– w wymiarze przestrzeni – czyli po prostu dbaniem o porządek w swoimi miejscu działania, na biurku, w pracy, w komputerze

 

Zbierając odpowiedzi na to jak osiągać odległe, duże i trudne cele, podsumujmy:

1. Jeśli cel jest zbyt trudny podziel go na mniejsze i najpierw zajmij się mniejszym

2. Skup się bardziej na procesie niż na wyniku, czyli zaplanuj regularne czynności prowadzące Cię do Twojego celu

3. Pracuj nad umiejętnością odraczania gratyfikacji i kontrolowania swoich impulsów – czyli nad wytrwałością

 

Czy macie jakieś refleksje na ten temat? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

 

Bibliografia

Arvey R.D., Dewhirst H.D., Boling J.C. (1976). Relationships between goal clarity, participation in goal setting, and personality characteristics on job satisfaction in a scientific organization. Journal of Applied Psychology. 61(1), s. 103-105.

Cottle T. J., Klineberg S.L. (1974). The present of things future: Explorations of time in human experience. New York: Free Press.

Emmons R.A. (1986). Personal strivings: An approach to personality and subjective well-being. Journal of Personality and Social Psychology, 51, s. 1058–1068.

Frankl (1967). Psychotherapy and Existentialism: Selected Papers on Logotherapy. New York: Simon-Schuster.

Ivancevich J.M. (1976). Effects of goal setting on performance and job satisfaction. Journal of Applied Psychology. 61(5), s. 605-612.

Latham G.P., Yukl G.A. (1975). Assigned versus participative goal setting with educated and uneducated woods workers.  Journal of Applied Psychology. 60(3), s. 299-302.

Mischel W., Shoda, Y., Rodriguez M.L. (1989). Delay of gratification in children. Science. 244(4907), s. 933-938.

Schmidt K.H., Kleinbeck U., Brockmann W. (1984). Motivational control of motor performance by goal setting in a dual-task situation. Psychological Research. 46(1-2), s. 129-141.

Zaleski Z. (1986). Motywacyjna funkcja celów stawianych na okresy życia o różnej długości. Przegląd Psychologiczny. T. 29, 4, s. 925-946.

Zaleski Z. (1991). Psychologia zachowań celowych. Warszawa: PWN.

Zimbardo P.G., Boyd J. (2012). Paradoks Czasu. Warszawa: PWN.

 

Pobierz Darmowy E-book

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *