Kiedyś będę bardziej szczęśliwy… (dlaczego to nie prawda, choć wszyscy tak myślimy i o tym jak żyć mentalnością dostatku)

Przekonanie o tym, że w przyszłości będziemy bardziej szczęśliwi niż obecnie jest powszechne. Jak się jednak okazuje, w ogóle nie jest prawdziwe, ponieważ w przyszłości wcale nie jesteśmy bardziej szczęśliwi, nawet jeśli osiągniemy wszystko, co chcieliśmy. Przekonanie to, choć nie jest prawdziwe, jest bardzo ważne i potrzebne. Tak więc oszukujemy sami siebie, dla swojego dobra! W wpisie będzie o tym, jak dążyć do swoich celów, ciesząc się teraźniejszością i żyjąc mentalnością dostatku.

 

Bliski wymiar czasowy

Wyobraź sobie sytuację, że za kilka tygodniu zbliża się upragniony urlop i wyjazd na wakacje. Jesteś nieco zmęczony pracą i im bliżej urlopu, tym bardziej nie możesz się go doczekać. Masz więc przekonanie, że ten urlop podniesie Twoje zadowolenie z życia: Będę szczęśliwy kiedy pojadę na wakacje. Nadchodzi jednak ten czas i kiedy już tam jesteś, okazuje się, że wcale nie jest tak kolorowo jak sobie wyobrażałeś. Po pierwsze podróż jest bardzo męcząca i stresująca, podróże generalnie bywają stresujące, oczekiwanie na lotnisku, obawa, żeby się nie spóźnić na pociąg, ciągłe rozglądanie się, czy nikt nas nie okradnie – chyba nie tak wyobrażałem sobie wypoczynek. Wreszcie u celu, ale tu drogo, ale gorąco, to leżenie na plaży cały dzień, wcale nie jest tak przyjemne, jaku tłok, czy nikt nas nie okradnie, dzieci hałasują, biegają, jak tu odpocząć. Wreszcie urlop mija, wracasz do pracy i przydałoby się jeszcze kilka dni, żeby odpocząć po urlopie. Mija jednak kilka tygodniu, spotykasz się ze znajomymi, wspólnie oglądacie zdjęcia z wakacji i już raczej nie pamiętasz tych nieprzyjemnych momentów i chciałbyś znowu tam wrócić.

Właśnie tak działa nasza wyobraźnia i pamięć. Wyobrażamy sobie to, co chcemy sobie wyobrażać i pamiętamy to co chcemy pamiętać. A jak już to coś przeżywamy, to bardzo często nie jest takie, jak sobie to wyobrażaliśmy.

 

Daleki wymiar czasowy

Przypomnij sobie, kiedy byłeś dzieckiem, musiałeś siedzieć nad pracą domową, a rodzice, którzy właśnie przyszli z pracy, mogli sobie wreszcie odpocząć. Ci to mają fajnie, pewnie myślałeś, ja nie dość, że chodzę do szkoły (tak jak oni do pracy), to jeszcze muszę odrabiać lekcję. Fajnie jest być dorosłym. Chciałbym być dorosłym. Będę szczęśliwy kiedy będę dorosły. Wchodzisz jednak w dorosłość zaczynasz studia, musisz już trochę bardziej troszczyć się o siebie i myślisz sobie: jak to fajnie było być dzieckiem, chciałbym już skończyć studia i się ustabilizować. Kończysz studia, szukasz własnego miejsca i sobie myślisz: kiedy się ożenię/wyjdę za mąż, wtedy będę szczęśliwy. Żenisz się wiec, a Ty sobie myślisz, będę szczęśliwy, kiedy będę miał dzieci. Pojawiają się dzieci, a Ty sobie myślisz: ale to dużo zamieszania z dziećmi, będę szczęśliwy kiedy dzieci podrosną. Dzieci podrastają, zaczynają się kolejne kłopoty, a jeszcze masz mnóstwo spraw w pracy, mówisz sobie: będę szczęśliwy, kiedy wreszcie przejdę na emeryturę. Wreszcie przechodzisz na emeryturę, ale przecież życie emeryta nie jest łatwe, masz więcej czasu, ale sprawność już nie ta i w ogóle przyjaciele umierają. Będę szczęśliwy dopiero kiedy umrę. W skrócie: kiedyś będę bardziej szczęśliwy. Kiedyś to ja zacznę żyć. Kiedyś będę żył naprawdę.

 

Oczywiście ta historyjka to uproszczenie, ale na pewno znasz ludzi, którzy tak żyją. A może sam tak żyjesz? Dokończ zdanie: Będę szczęśliwy kiedy…

 

Zobaczcie, że piszę o tym, nie po to, żeby w jakiś sposób krytykować takie podejście do życia, ale po to, żeby pokazać Wam, że tego typu podejście jest w pewnym sensie powszechne, a co w ogóle jeszcze ciekawsze takie myślenie jest bardzo istotne dla naszego przetrwania. Jest po prostu adaptacyjne! I jest głęboko zakorzenione w naszej biologii.

 

Brytyjski biolog Daniel Nettle (2005) zauważa że ludzie posiadają ewolucyjnie wykształcony jakby niedobór zadowolenia z życia, czyli przekonanie, że mogą być bardziej szczęśliwi niż są obecnie i są przekonani, że tacy będą w przyszłości (co okazuje się jednak nieprawdą). Nettle obrazuje to przykładem pierwotnego plemienia, któremu tego typu mechanizm ewolucyjny każe wyobrażać sobie, że trawa po drugiej stronie gór może być jeszcze bardziej zielona, a w związku z tym warto podejmować działania, żeby się tam dostać. Zobaczcie, że przekonanie o tym, że trawa po drugiej stronie gór jest bardziej zielona jest bardzo ważne dla przetrwania tego plemienia. Gdyby tak nie myśleli, nie przeszli by tych gór, nie odkryliby nowych pastwisk, kiedy obecne mogą okazać się niewystarczające, albo kiedy przyszłaby susza.

 

Przekonanie o tym, że kiedyś będę bardziej szczęśliwy zmusza nas do aktywności.

 

Użyłem słowa „zmusza”, bo tak działają mechanizmy biologiczne. Jeśli nie podejmowalibyśmy aktywności, do której one nas zmuszają, po prostu byśmy nie przetrwali. Głód zmusza Cię do jedzenia. Jeśli będziesz się opierał, po prostu może się to dla Ciebie źle skończyć.

 

No i zobaczcie, co się okazuje, że ta aktywność, którą podejmujemy i to niezależnie od tego czy jest to przejście przez góry w poszukiwaniu lepszego pastwiska, czy wyjazd na upragnione wakacje, czy ukończenie jakiegoś dużego projektu, wcale nie sprawia, że jesteśmy bardziej szczęśliwi. Ba! Nie sprawia tego nawet ogromna wygrana na loterii. Wygrana na loterii, czy każde inne dobre wydarzenie, które spotyka nas w życiu, sprawia, że tylko na chwilę czujemy się lepiej, a potem się przyzwyczajamy i znowu szukamy czegoś innego.

 

I bardzo dobrze! Bo zobaczcie, że gdybyśmy nie podejmowali dalszej aktywności, czyli uważali się za całkowicie szczęśliwych, spełnionych, usatysfakcjonowanych, wreszcie sytych, to nie mielibyśmy żadnej motywacji do działania, a wiecie co się dzieje z jednostką, kiedy nie ma żadnej motywacji do działania: umiera. Tak jak umiera osoba w depresyjnej anoreksji, która nie ma motywacji do jedzenia, tak jak umiera stado myszy, które o nic nie musi się troszczyć (tak jak w eksperymencie Calhouna), tak jak wymiera populacja żyjąca w dobrobycie (Europa ma najniższe wskaźniki dzietności, a od drugiej wojny światowej mamy tutaj taki wzrost gospodarczy, jakiego nigdy nie było w historii, niestety na samym szarym końcu mamy Polskę, w której na każdą kobietę w wieku rozrodczym rodzi się 1,35 dzieci, co stawia nas na 215 miejscu z 224 analizowanych państw i terytoriów – tutaj źródło [dostęp 2018-12-01] – szacuje się, żeby społeczność nie wymierała wskaźnik ten musi wynosić 2,10-2,15).

 

  •  

    Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej o skutecznym działaniu, zapraszam do zapoznania się z moim podręcznikiem: Jak Uczyć Skuteczności.

    Jest to podręcznik osobistej skuteczności, z wiedzą, którą powinniśmy poznać jeszcze w szkole.

    ZOBACZ PODRĘCZNIK

     

 

Amerykański etolog (etologia zajmuje się badaniem zachowania zwierząt, nie mylić z etiologią, która zajmuje się badaniem przyczyn zjawisk, np. etiologia medyczna badająca przyczyny chorób, ani z etnologią, która bada kultury społeczności) John Calhoun (1973) w latach 1968 – 1972 przeprowadził eksperyment, który polegał na stworzeniu tzw. mysiej utopii, czyli raju na ziemi dla myszy. 4 pary zdrowych 48-dniowych osobników zostało zamkniętych w klatce w której niczego nie brakowało, było pod dostatkiem pożywienia i materiału do budowy gniazd. Myszom nie zagrażały żadne drapieżniki. Stado zaczęło się rozrastać, aż zajęło całą klatkę, następnie nastąpiła stagnacja urodzin i liczba osobników zaczęła spadać. U myszy pojawiały się nastawienia rywalizacyjne, ale potem zanikały, za to pojawiał się brak motywacji do rozmnażania, wręczcie myszy zdechły. Powierzchnia klatki była ograniczona lecz gdyby tylko to stanowiło ograniczenie dla funkcjonowania myszy, nie zaobserwowano by spadku liczebności po osiągnieciu maksymalnego wykorzystania powierzchni, ale tylko stagnację. Może więc myszy zaczęły umierać, bo nie musiały o nic walczyć, ani o nic zabiegać?

 

Chcę Wam pokazać jeszcze inne ciekawe badanie (Brickman, Coates i Janoff-Bulman, 1978). W latach ’70. w USA przeprowadzono klasyczne i wielokrotnie cytowane badanie, w którym wzięło udział 22 osób, które wygrały na loterii (7 wygrało po milionie dolarów, 6 po 400 tys., 2 po 300 tys., 4 po 100 tys., 3 po 50 tys.), 29 osób sparaliżowanych w wyniku wypadków (11 od pasa w dół, 18 od szyi w dół) oraz 22 osoby jako grupa kontrolna. Osoby te zapytano o ich zgeneralizowane zadowolenie z życia (general happiness) dawniej (tj. przed wypadkiem lub wygraną, a dla grupy kontrolnej przed 6 miesiącami), obecnie i jak to myślą, że będzie w przyszłości oraz o przyjemność czerpaną z codziennych czynności (mundane pleasure). Oto wyniki tego badania:

 

Różnica zadowolenia dla każdego wymiaru czasowego pomiędzy zwycięzcami w loterii oraz grupą kontrolną nie była statystycznie istotna (jak widzicie średnie w tabelce się nieco różnią, ale różnica ta nie jest statystycznie istotna). Osoby z grupy kontrolnej statystycznie różniły się od ofiar wypadków w wymiarze przeszłości i obecnego zadowolenia, ale nie w przyszłości. Co ciekawe zwycięzcy w loterii odczuwali statystycznie istotnie mniejszą radość z codziennych czynności w porównaniu do osób z grupy kontrolnej (może myśleli sobie: po co mam się cieszyć ze śniadania z bliskim skoro mam milion dolarów).

 

Zobaczcie, to jest najciekawsze: wszyscy mówili o sobie: kiedyś będę bardziej szczęśliwy niż jestem teraz, nawet te osoby, które wygrały duże pieniądze. Niezależnie od tego, czy niedawno wygrałeś na loterii, żyjesz normalnie bez znaczących wydarzeń, czy jesteś sparaliżowany masz przekonanie, że kiedyś będziesz bardziej szczęśliwy.

 

Jeszcze jeden wniosek: pieniądze długoterminowo szczęścia nie dają 🙂. Nowsze badania przeprowadzone przez szwedzkich badaczy (Lindqvist, Östling i Cesarini, 2018) wskazują na to, że wygrana w loterii długoterminowo związana jest raczej z pozytywną oceną swojego życia (aspekt poznawczy), niż z doświadczanym zadowoleniem z życia (aspekt emocjonalny).

 

Dobra, ale po Wam o tym wszystkim w ogóle piszę? No właśnie pokazałem Wam, że przekonanie o tym, że kiedyś będę bardziej szczęśliwy, choć jest nieprawdziwe (tzn. okazuje się jednak, że w przeszłości nie jesteśmy bardziej szczęśliwi) jest bardzo potrzebne, bo sprawia, że mamy motywację do działania. Czy to jednak oznacz, że w ogóle nie możemy być szczęśliwi tu i teraz? A czy fakt, że kiedyś będę bardziej szczęśliwy przekreśla fakt, że dziś mogę być po prostu szczęśliwy? No właśnie nie.

 

Takie codzienne dostrzeganie tego co się ma, czyli po prostu życie mentalnością dostatku sprawia, że tu i teraz jesteśmy szczęśliwi. Oczywiście nie jest to szczęście całkowite i zupełne, bo takie byłoby bardzo niebezpieczne, ale takie, które motywuje nas do dalszego działania i osiągania swoich celów (szczęście całkowite i zupełne czeka nas dopiero w niebie, ale żeby tam trafić, trzeba się jednak trochę napracować, a w szczególności w kwesti pracy nad sobą – tego, żeby bardziej kochać). Jak to zrobić? Jak żyć mentalnością dostatku?

 

Jak tu i teraz żyć mentalnością dostatku?

Mentalność dostatku to takie podchodzenie do swojego życia, w którym jesteśmy wdzięczni za to co mamy. Możemy przez cały czas narzekać, że czegoś nam brakuje, albo, że coś jest nie tak, niewystarczające, zbyt małe, ale, nawet jeśli to już osiągniemy, to może się znaleźć kolejna rzecz, której nam brakuje. Tak naprawdę zawsze znajdziemy coś, na co możemy narzekać i nasze pragnienia nie będą zaspokojone. Jak więc żyć mentalnością dostatku?

 

1. Wdzięczność

Pierwszy element mentalności dostatku to wdzięczność. Warto dziękować za wszystko co się ma, za życie, za codzienność, za relacje, za wydarzenia. Warto celebrować sukcesy i małe i duże, ale też spotykać się z ludźmi bez okazji i dziękować im po prostu za to że są. Pewnie się zapytacie, jak dziękować za coś, co sprawia mi przykrość? Za takie sprawy też warto dziękować. Może właśnie one są motorem do zmian w naszym życiu?

 

2. Koncentruj się na tym co masz i co możesz, a nie na tym, czego nie masz i czego nie możesz

Przypomina mi się ewangeliczna opowieść o tym jak apostołowie prosili Jezusa, żeby odesłał tłumy ludzi, bo są już znużeni i głodni, żeby poszli do pobliskich wsi i kupili sobie jedzenia (Mt 14,15-21). Na to Jezus odpowiada: Wy dajcie im jeść. Apostołowie na to, że: Nie mamy tu NIC prócz pięciu chlebów i dwóch ryb. Czyli wcale nie nic, tylko jednak pięć chlebów i dwie ryby. My bardzo często koncentrujemy się na tym, czego nam brakuje (pieniędzy, czasu, nasze wady, itp.), a nie na tym, co mamy (dwie ręce, głowę, talenty, przyjaciół). Jezus nie koncentruje się na tym, czego im brakuje, ale na tym, co mają i przecież wiemy, jak kończy się ta historia. Wszyscy się najadają i pozostaje jeszcze dwanaście pełnych koszy ułomków. Podobnie koncentrujemy się na tym, na co nie mamy wpływu i czego nie możemy, a zapominamy o tym, co od nas zależy i co możemy. O tym było więcej w tym wpisie:

Pierwszy i najważniejszy nawyk skutecznego działania: MASZ WPŁYW

Albo koncentrujemy się na problemach zamiast na rozwiązaniach. O tym było tutaj:

Uniwersalne podejście do rozwiązania każdego problemu

 

3. Nie porównuj się z innymi

Kolejnym ważnym elementem jest brak porównywania się z innymi. Czasami lubimy się porównywać, a zwłaszcza z takimi ludźmi, którym w jakiś sposób jest od nas gorzej, mają gorsze relacje, mniej zarabiają, mają mniejsze mieszkanie, gorszy samochód, niższe wykształcenie. Ale uważaj, bo przecież wokół Ciebie jest bardzo dużo ludzi, którym jest lepiej (albo przynajmniej Ty tak myślisz), mają lepsze relacje, więcej zarabiają, mają lepszy samochód i wyższe wykształcenie. Porównywanie prowadzi do zarozumiałości albo zazdrości, po co więc to robić? Jedyną osobą, z którą warto się porównywać jesteś Ty sam: czy zrobiłeś to w 100% swoich możliwości? czy żyjesz tak jak chcesz żyć? czy w pełni realizujesz swoje talenty?

 

4. Buduj relacje na zasadzie Wygrana – Wygrana

Pewnie znacie postawę określaną nie wiadomo dlaczego postawą „psa ogrodnika”: jak ja nie mam, to i on nie dostanie. Taka postawa to 100% zaprzeczenie mentalności dostatku. Kiedy żyjesz w wewnętrznym dostatku, nie potrzebujesz z innymi rywalizować, porównywać się, zazdrościć innym sukcesów. Mentalność dostatku to cieszenie się z sukcesów innych, pomaganie im osiągania ich celów, życzenie innym dobrze. Jeśli Tobie nic nie brakuje, to dlaczego nie masz dać czegoś innemu? A nawet jak tobie brakuje, to na pewno są wokół Ciebie ludzie, którzy mają jeszcze mniej, zauważ to, nie dlatego żeby się porównywać i wywyższać, ale po to, żeby dać im, nawet jeśli Tobie czegoś może brakować.

 

5. Nie buduj swojego poczucia wartości na wartościach materialnych

Człowiek, który żyje mentalnością dostatku nie buduje swojego poczucia wartości na sprawach materialnych. Dlaczego? Ponieważ są one ulotne. Twój biznes może się zwalić w ciągu kilku godzin, możesz stracić pracę w 15 minut. Cały Twój majątek może ulec zniszczeniu, przecież zdarzają się takiej rzeczy. Nawet jeśli masz dużo pieniędzy i możesz sobie na wszytko pozwolić, to chcąc żyć mentalnością dostatku przypomnij sobie skąd je masz i jak możesz je dobrze wykorzystać. Może masz dużo pieniędzy ponieważ jesteś bardzo dobrym lekarzem, który swoją pracą służy ludziom, albo jesteś przedsiębiorcą, który daje ludziom bardzo dobrą pracę. Twoje poczucie własnej wartości powinno wynikać z tego jakim jesteś człowiekiem, a nie z tego co masz. Warto jednak zauważyć, że to co masz, może wynikać z tego jakim jesteś człowiekiem.

 

6. Nie żyj ponad stan

Nawet jeśli nie zarabiasz zbyt dużo możesz być wewnętrznie bogaty. Przecież do życia nie potrzebujemy dużo. Mieszkanie, jedzenie, ubranie nie są dobrami luksusowymi i możemy je sobie zapewnić po prostu uczciwie pracując. Czy naprawdę potrzebujemy więcej? Czy jeśli będziesz miał więcej będziesz bardziej spełniony i szczęśliwy? Człowiek żyjący mentalnością dostatku wie, że tak naprawdę nie potrzebuje dużo, a tym co ma może się dzielić. Mentalność dostatku nie oznacza oczywiście skąpstwa i oszczędzania na wszystkim. Człowiek żyjący w dostatku, żyje zgodnie z tym co ma (a nie może mieć lub bardzo chce mieć), kiedy wiec nie musi, nie bierze kredytów.

 

7. Zarabiaj pieniądze robiąc dobrze to co kochasz i służąc innym

To już trochę wybrzmiało w poprzednich punktach, ale spokojnie możemy powiedzieć, że mentalność dostatku nie prowadzi nas do tego, żeby dużo mieć, ale prowadzi nas do tego, żeby dużo dawać. Nie jest bogaty, ten, który dużo ma, ale ten, który dużo daje innym. A co mamy najcenniejszego? Swoje talenty. Człowiek dostatni dzieli się nimi w swoim życiu osobistym i swojej pracy. Robi to co kocha (bo właśnie na tym polega realizacja talentów) i przy tym służy innym. Warto również zauważyć, że nasze życie społeczne i gospodarcze zorganizowane jest, że jeśli pracując naprawdę dzielisz się z innymi swoimi talentami, to (jeśli nie jesteś zakonnikiem, ale nawet wtedy też), Twój pracodawca lub Twoi klienci chcą Ci za to płacić i masz dużo pieniędzy.

 

8. Samorealizacja może być zgubna

Warto jeszcze wspomnieć, że życie mentalnością dostatku może kojarzyć się nam z samorealizacją. W jakimś sensie jest to związane, ale pamiętajcie o tym, że jeśli jako najważniejszy wymiar naszego życia obierzemy samorealizację, może się to dla nas niezbyt dobrze skończyć. Pewnie zapytacie dlaczego, przecież samorealizacja to bardzo ważna potrzeba człowieka i bez niej czujemy się niespełnieni. Tak to prawda, ale nie jest ona najważniejsza. Wyobraź sobie, że wspinasz się po piramidzie samorealizacji z wysoko podniesionym sztandarem samorozwoju (co oczywiście oznacza, że wszyscy wokół Ciebie wiedzą, że tam idziesz), rozwijasz się, jesteś coraz wyżej, realizujesz swoje pasje, jesteś najlepszy w tym co robisz, dochodzisz do szczytu, jesteś na szczycie. I kogo tam spotykasz? NIKOGO. Jesteś tutaj sam. Właśnie to jest najbardziej zgubne w nadmiernym dążeniu do samo-realizacji, to że robimy to sami, zapominając o innych. Jeśli chcesz być naprawdę „samo-zrealizowany”, to wchodź po tej piramidzie rozwoju pamiętając, że wokół Ciebie są inni ludzie, który potrzebują twoich talentów i jeśli je rozwijasz to rób to z myślą o nich. To właśnie jest mentalność dostatku.

 

9. Dąż do przyszłości, ciesząc się teraźniejszością

Stawiaj sobie cele, a pamiętaj o tym, że są one sensowne tylko wtedy, kiedy tu i teraz dają Ci motywację do działania. Już o tym pisałem, ale właśnie dlatego należy unikać nadmiernej wizualizacji i żyć tu i teraz, a nie gdzieś tam kiedyś. O jednego jezuity słyszałem kiedyś nawet ostrzejsze określenie: siedź w budzie! Nie uciekaj od swoje życia w marzenia i plany. Masz je mieć i realizować, ale masz świadomością (tj. myślą) być tu i teraz, bo prawdziwe życie jest tylko tu i teraz. Cel nadaje kierunek, że idziesz w jego stronę tu i teraz. Na tym właśnie polega pokochanie procesu, a jak to zrobisz, będziesz potrafił osiągać Wielkie Sprawy, a jednocześnie cieszyć się z tego jak dziecko, które właśnie dostało nową zabawkę.

 

Macie jakieś refleksje na ten temat? Zapraszam do podzielenia się w komentarzach.

 

Bibliografia:

Brickman, P., Coates, D., & Janoff-Bulman, R. (1978). Lottery winners and accident victims: Is happiness relative? Journal of Personality and Social Psychology, 36(8), 917-927.

Calhoun B. (1973). Death squared: the explosive growth and demise of a mouse population. Proceedings of the Royal Society of Medicine, 66(1 Pt 2), 80-8.

Lindqvist E., Östling R., Cesarini D. (2018). Long-run Effects of Lottery Wealth on Psychological Well-being. NBER Working Paper No. 24667. May 2018.

Nettle D. (2005). Szczęście naukowym sposobem wyłożone. przeł. E. Józefowicz. Warszawa: Prószyński i S-ka.

 

Pobierz Darmowy E-book

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *