Sztuka Rozmowy, czyli jak rozmawiać naprawdę (w 14 punktach)

Sztuka Rozmowy z drugim człowiekiem to zdaje się jedna z najtrudniejszych, a jednocześnie najbardziej przydatnych w życiu umiejętności. W prawdziwej rozmowie nie chodzi o wymianę zdań, czy jakąś płytką komunikację. Prawdziwa rozmowa to nie wywiad, dyskusja, czy polemika. W prawdziwej rozmowie chodzi o „dotknięcie duszy” drugiej osoby. I właśnie o takiej rozmowie jest ten wpis.

 

1. Uobecnij drugą osobę

Pierwsza i najważniejsza porada zaczerpnięta wprost z filozofii dialogu mówi o tym, żeby UOBECNIĆ drugą osobę, czyli zdać sobie sprawę z tego, że rozmawiam właśnie z osobą. Osoba, która nie jest tylko fizycznym ciałem, które widzę, ani nawet psychicznymi procesami, których efekty mogę obserwować (np. w postaci mowy, głosu, mimiki). Osoba to unikatowa świadomość. Cała głębia jedynego bytu, który może powiedzieć „JA” lub „JESTEM”.

 

Zobacz, że jeśli u siebie dostrzegasz ogrom przeżyć wewnętrznych, marzeń, trosk, myśli, tego wszystkiego, co „jest w Twojej głowie”, to pomyśl sobie, że u osoby, z którą właśnie rozmawiasz jest tego co najmniej tyle samo – i że Ty w ogóle nie masz do tego dostępu (Buber określa to nawet mianem: „surowości i głębi ludzkiej indywidualizacji”, s. 135). Możesz patrzeć na drugą osobę, ale nigdy, NIGDY, nie zobaczysz świata jej oczyma, od jej strony, jakby z jej wnętrza.

 

„Prawdziwa rozmowa, a tym samym każde aktualne spełnienie relacji między ludźmi, oznacza akceptację inności” (Buber, 1992, s. 135).

 

Prawdziwa rozmowa, to jakby drzwi, które otwierają nam wejście to tego wnętrza – i budowanie prawdziwej relacji polega właśnie na tym, żeby tam wchodzić (potocznie mówiąc: rozumieć drugiego), ale nigdy nie będziemy mieli pełnego dostępu do świadomości drugiej osoby. Tam dostęp ma tylko Bóg. Nie oznacza to jednak, że nie warto próbować tam wchodzić – jeśli chcemy z kimś budować prawdziwą relacje, to właśnie to powinniśmy robić. Ale pamiętajcie o tym, co lis powiedział do Małego Księcia: Musisz być odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.

 

Martin Buber pisał: „Osoba ukazuje się wchodząc w relacje z innymi osobami” (s. 78) i czy nie jest trochę tak, że dopiero wchodząc w relacje z drugim stajemy się sobą? Nie chodzi mi tutaj o to, że np. w towarzystwie ludzi inaczej się zachowujemy, a będąc samemu inaczej, albo o to, że inni na nas wpływają (tak samo zresztą jak my wpływamy na innych – pisałem o tym tutaj), ale o to, że człowiek naprawdę poznaje siebie, a przez to też staje się sobą, kiedy pozwala się komuś poznać. Właśnie temu ma służyć prawdziwa rozmowa.

 

A zobaczcie też, że w pewnym sensie wejście w relacje musi poprzedzać coś, co Buber określa „pradystansem”, czyli zdystansowaniem się od drugiej osoby, oddzielaniem się od niej, a więc właśnie uznaniem w niej i w sobie oddzielnego bytu. Tak upraszczając, jeśli coś uważam za część mnie, to nie mogę z tym czymś wejść w relacje. Może to się wydawać takim filozofowaniem, ale zobaczcie, że bardzo często rodzice nie potrafią się tak zdystansować od własnych dzieci, a przez to nie mogą z nimi wejść w prawdziwą relację, uznającą, że dziecko jest oddzielną osobą, „samodzielnym Naprzeciw”.

 

Tak w ogóle na marginesie właśnie dlatego, zdaniem Bubera, Bóg stworzył świat i człowieka: żeby się od niego zdystansować, po to, żeby wejść w nim w relację. Gdyby się od niego nie zdystansował, to nie mógłby wejść z nim w relacje.

 

 

2. Wyjdź na zewnątrz swojego JA

No dobra, już wiemy, że ten drugi tak samo jak ja jest osobą, czyli ma co najmniej taki sam świat przeżyć wewnętrznych co ja, a prawdziwa rozmowa jest drzwiami, przez które mogę tam wejść (lub przynajmniej zajrzeć), ale teraz trzeba sobie uświadomić, że również ja mam takie drzwi i mogę je otworzyć lub nie. A my czasami te drzwi zamykamy, a nawet jeszcze bardziej: budujemy mur. Na przykład mur pozoru, teatru, który kreujemy wokół siebie (zob. Goffman, 1959). Moim zdaniem w rozmowie ostatecznie chyba nie da się całkowicie nie myśleć o tym, jakie wrażenie wywrę na rozmówcy lub co on sobie o mnie pomyśli – nie chodzi jednak o to, żeby o tym nie myśleć, ale żeby nie wpływało to na naszą rozmowę: jeśli chcę dotrzeć do prawdy o drugim człowieku, to muszę sam taką prawdę chcieć wyjawić.

 

Nie chodzi też oczywiście o jakiś psychiczny, czy duchowy ekshibicjonizm – ale o pozwolenie drugiemu na poznanie mnie. Danie mu możliwości „udziału w moim bycie” (Buber, 1992, s. 143) i „włączenie samego siebie” (s. 152), nieuchylanie się „przed powiedzeniem tego, co ma do powiedzenia" (s. 153).

 

No właśnie, tylko tutaj rodzi się pytanie: kto to jest ten prawdziwy JA? Buber pisze na przykład o czymś takim jak „królestwo «prawdziwego pozoru»”, kiedy to młodzieniec naśladuje wzór bohatera i chce być jako on – „pozwól mi udawać, aż się stanę”. W takim naśladowaniu nie ma nic pozornego. Naśladowanie jest prawdziwym naśladowaniem. Gorzej sprawa się ma, gdy nasze pozorowanie wynika z kłamstwa (cynicznego) lub próżności. Niech przestrogą będzie dla nas stwierdzenie:

 

„Chcąc zaspokoić jałową próżność można utracić wielką szansę prawdziwego zdarzenia miedzy Ja i Ty” (s. 143).

 

Buber (s. 143) przytacza ciekawy przykład dwóch rozmawiających ludzi: Piotra i Pawła. W tej rozmowie mamy aż 8 osób, z czego 6 to „upiorne postaci-widma”:

1. Piotr, taki, jaki chce pokazać się Pawłowi

2. Paweł, taki, jaki chce pokazać się Piotrowi

3. Piotr, taki, jaki jest postrzegany przez Pawła

4. Paweł, taki, jaki jest postrzegany przez Piotra

5. Piotr, taki, jakim sam siebie postrzega

6. Paweł, taki, jakim sam siebie postrzega

7. Piotr, taki, jaki jest naprawdę

8. Paweł, taki, jaki jest naprawdę

 

Kiedy będziesz z kimś rozmawiać, przypomnij sobie to wyliczenie, a na pewno wzbudzi się w Tobie „wstręt do widm”, które zasłaniają w nas prawdziwe osoby. Pamiętaj, że „marę można przegnać” i wtedy możliwe staje się to, że „otchłanie osobowego bytu przywołują się nawzajem” (s. 144), choć moim zdaniem lepiej tę myśl wyraża psalm:

 

Głębia przyzywa głębię hukiem Twych potoków (Ps 42, 8).

 

Pamiętajmy też, że prawdziwej rozmowy nie da się zaplanować i jest ona zupełnie czymś innym niż publiczna dyskusja lub reżyserowany wywiad.

 

 

3. Chciej tego, żeby ludzie wokół Ciebie czuli się dobrze

Ktoś kiedyś powiedział, że ludzie nie będą pamiętać tego, co mówiłeś, ani robiłeś, ale będą pamiętać jak się przy Tobie czuli. Dlatego też kolejna porada dotyczy Twojego nastawienia. Jeśli chcesz, żeby ludzie czuli się przy Tobie dobrze, to po prostu, po pierwsze, chciej tego Ty, czyli o tym myśl. Skupiaj się na nich, a nie na sobie i z takim nastawieniem wyjdź z domu, myśl o tym w czasie poprzedzającym rozmowę, wchodząc na miejsce spotkania, uciskając dłoń nowopoznanym osobom i w czasie całej rozmowy.

 

Wiem, że to jest mega trudne, bo nasz system poznawczy nastawiony jest raczej na myślenie o sobie i swoich sprawach (np. w kontekście chronienia siebie i dbania o swoje interesy), ale naprawdę możesz się zadziwić jak otworzy Ci oczy i jaką radość Ci sprawi podchodzenie do rozmowy (albo może nawet do całej relacji) z nastawieniem na dobro drugiego człowieka. Takie nastawienie naprawdę ogromnie uwalania od samego siebie, od ciągłego myślenia o „JA”, od ciągłego chronienia siebie. Czasami mam wrażenie, że największym problemem człowieka Cywilizacji Zachodniej jest… on sam, a takie nastawienie naprawdę od tego uwalnia.

 

 

4. Kiedy z kimś rozmawiasz skup się tylko na tej osobie

Oczywiście trudno to zrobić, kiedy wokół jest mnóstwo ciekawych ludzi (np. na jakiejś imprezie), ale jak już z kimś zaczniesz rozmowę i ją podtrzymujesz, to nie rozglądaj się na boki patrząc co się dzieje, nie myśl o swoich sprawach i o tym jak wyglądasz, ale skup się na tej osobie. Nie skupiając się na rozmówcy wysyłasz mu komunikat: „jesteś nieciekawy, nie chcę mi się z tobą rozmawiać”. Lepiej porozmawiać z kimś skupiając się tylko na nim przez 5 konkretnych minut, a później przeprosić i pójść dalej (jeśli rozmowa się nie klei), niż gadać przez 30 minut i ciągle oglądać się na inne osoby. Matka Teresa z Kalkuty miała kiedyś powiedzieć (nigdzie nie znalazłem wiarygodnego źródła, że tak rzeczywiście powiedziała, ale cytat do Niej pasuje):

 

Jeśli z kimś rozmawiasz, to rób to tak, jakby to była jedyna osoba na Ziemi.

 

Podejście w stylu „ta osoba jest nieciekawa, idę pogadać z kimś innym” może doprowadzić do tego, że tak naprawdę nigdy nikogo nie poznamy i z nikim tak naprawdę szczerze nie porozmawiamy, bo ciągle będziemy myśleć, że gdzieś indziej (np. gdzieś obok w czasie imprezy lub spotkania z dużą liczbą osób), jest ktoś ciekawszy. Tym sposobem raczej szukamy siebie i swojego zadowolenia, niż drugiej osoby i prawdziwej rozmowy.

 

  •  

    Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej o skutecznym działaniu, zapraszam do zapoznania się z moim podręcznikiem: Jak Uczyć Skuteczności.

    Jest to podręcznik osobistej skuteczności, z wiedzą, którą powinniśmy poznać jeszcze w szkole.

    ZOBACZ PODRĘCZNIK

     

 

 

5. Bardziej słuchaj niż mów

Żeby zrozumieć dlaczego warto najpierw słuchać, a potem mówić chcę Wam pokazać prostą grafikę:

 

 

Każdy z nas żyje w takim swoim systemie rozumienia i postrzegania świata. Każdy z nas nieco inaczej rozumie słowa, nieco inaczej postrzegamy świat zmysłowo, inne sprawy postrzegamy za ważne, itp. Tyle ile jest ludzi, tyle systemów spostrzegania i rozumienia świata. A więc Twój rozmówca na pewno nieco inaczej spostrzega i rozumie rzeczywistość niż Ty. Tak więc, żeby prawdziwie z kimś porozmawiać i prawdziwie go zrozumieć konieczne jest komunikowanie się na poziomie znaczeń, czyli pomiędzy naszymi systemami rozumienia i postrzegania świata, a nie na poziomie języka.

 

Na poziomie języka możemy się nie dogadać, bo cóż np. znaczy słowo „duży”? Czy 100 zł to dużo pieniędzy? Dla jednej osoby tak, a dla innej nie. Bardzo ciekawe badania pokazujące takie różnice prowadzone są w nurcie psychologii ekonomicznej. Jednym z najciekawszych zjawisk jest np. to, że ludzie o mniejszych dochodach postrzegają monety jak fizycznie większe, niż ludzie o większych dochodach (zob. np. Gąsiorowska, 2014).

 

A słowo „zielony” – zobaczcie, że każda literka tego słowa jest zielona, a przecież każda z nich jest napisana innym kolorem. W jednej z ramek z ciekawostkami w Jak Uczyć Skuteczności przytaczam bardzo ciekawy fakt dotyczący różnic w zmysłowym postrzeganiu świata, z którym miałem okazję zapoznać się jeszcze w trakcie pisania pracy magisterskiej z psychologii. Ciekawostka ta dotyczy tego, że kobiety lepiej od mężczyzn widzą w ciemnościach, mają szersze pole widzenia i lepszą pamięć wzrokową, za to mężczyźni lepiej i ostrzej widzą w jasnym świetle, dlatego np. lepiej strzelają i rzucają przedmiotami. Co ciekawe ta różnica nie wynika z właściwości psychologicznych, ale z biologicznych różnic w budowie siatkówki oka: u kobiet komórki światłoczułe rozlokowane są szerzej po całej siatkówce, u mężczyzn natomiast skoncentrowane są bardziej w tzw. plamce żółtej, czyli punkcie najostrzejszego widzenia (McGuinness, 1976, 1979).

 

Zobaczcie, że ten przykład dotyczy różnic w postrzeganiu zmysłowym, a co dopiero jeśli zaczniemy się zastanawiać nad postrzeganiem świata w perspektywie wartości, światopoglądu, metafizyki i np. rozumienia słów bardziej abstrakcyjnych, np. „sprawiedliwość”, „prawicowy”, „miłość”…

 

Dlatego, jeśli chcesz, żeby rozmowa prowadziła do prawdziwego zrozumienia pamiętaj o tym, że każdy z nas postrzega świat nieco inaczej, a w związku z tym, jeśli chcesz naprawdę rozumieć i być rozumianym, to zacznij od tego, że najpierw Ty „wchodzisz” do przestrzeni postrzegania i rozumienia świata drugiej osoby, a dzięki temu zapraszasz go („pociągasz”) do tego, żeby on wszedł do Twojej przestrzeni rozumienia i postrzegania świata. Piąty nawyk skutecznego działania wg Coveya (1996) brzmi: Staraj się najpierw zrozumieć, potem być zrozumiany, a my możemy dodać, że żeby było to możliwe: najpierw słuchaj, a potem mów.

 

Oczywiście nie chodzi, o to, żebyś cały czas milczał. Chodzi bardziej o to, żebyś z swojej osoby nie robił centrum uwagi, bo nie lubimy ludzi, którzy ciągle gadają o sobie, albo o tym co im się przydarzyło, albo o tym co im się ostatnio śniło, itp. Za to każdy z nas lubi i chce być wysłuchany i zrozumiany.

 

Zobaczcie, że ta porada zawiera w sobie też taką przestrogę przez pochopnym ocenianiem innych. Mechanizmy oceniania są u nas automatyczne, bo trzeba przyznać, że są sensowne i pomagają w naszym funkcjonowaniu (tj. w uproszczeniu: im ktoś jest mniej do mnie podobny, tym może być dla mnie większym zagrożeniem), ale czasami mogą utrudniać budowanie relacji. Warto zdawać sobie z tego sprawę, ponieważ zbyt pochopna ocena drugiego człowieka może nie pozwolić nam na głębsze jego poznanie. Jeśli kogoś poznamy głębiej, może się okazać, że wcale nie jest taki, jak się nam na początku wydawał. Dlatego w tym kontekście pamiętajcie o jeszcze jednej ważnej sprawie:

 

Zrozumieć to nie to samo co zgadzać się lub akceptować!

 

Do zrozumienia innych powinniśmy dążyć zawsze, bo dzięki temu lepiej rozumiemy świat, a w konsekwencji siebie i możemy lepiej „odpowiadać” światu (Buber by powiedział: „odpowiadać na zagadnięcia”), czyli po prostu lepiej wiemy co w danej sytuacji robić, a czego nie. Natomiast akceptować lub zgadzać się z kimś innym, to już zupełnie inna sprawa i nie zawsze i ze wszystkimi musimy się zgadzać lub akceptować ich sposób myślenia i zachowania.

 

Czasami bywa tak, że te dwie przestrzenie się nam mylą i w ogóle nie chcemy rozmawiać z osobą, której poglądów nie akceptujemy. Może ich nie akceptujemy właśnie dlatego, że ich nie rozumiemy? Może warto najpierw je zrozumieć, a dopiero potem zastanowić się, czy je akceptujemy, czy nie? Pamiętajcie też, że co innego jest akceptować (zgadzać się) z czyimiś poglądami i zachowaniami, a co innego akceptować go jako osobę. Osobę akceptujemy zawsze, poglądy lub zachowania niekoniecznie (o tym będzie więcej za chwilę).

 

A tak w ogóle, to warto zdać sobię sprawę, że tak naprawdę:

To co druga osoba ma do powiedzenia jest szalenie bardziej interesujące od tego, co ja mam do powiedzenia. Co co ja mam do powiedzenia już wiem, a to co druga osoba chce powiedzieć – jeszcze nie wiem.

 

6. Okazuj zainteresowanie

To oczywiście wiąże się z poprzednimi poradami. Kiedy ktoś coś opowiada, warto od czasu do czasu dopytać, przytaknąć, zareagować, powiedzieć co sam myślisz. Oczywiście okazaniem zainteresowania jest również fakt nieprzerywania rozmówcy i pozwolenia skończenia mu wypowiadania danej myśli. Nie chcę, żeby tematem tego wpisu było coś oczywistego wynikającego z zasad dobrego wychowania, ale my czasami zapominamy o tym, że właśnie takie staroświeckie dobre maniery (np. to , że nie mówi się z jedzeniem w ustach lub to, że nie staje się zbyt blisko drugiej osoby) naprawdę powstały po to, żeby nie urażać innych i okazywać im szacunek.

 

Takie podejście, w którym nie stawiasz w centrum siebie, ale raczej swojego rozmówcę, próbujesz wejść w jego sposób postrzegania świata (czyli po prostu starasz się go zrozumieć) i okazujesz mu zainteresowanie jest bardzo doceniające. Po prostu lubimy, kiedy ktoś się nami pozytywnie interesuje, jesteśmy szanowani, kiedy jesteśmy dla kogoś ważni, a tak na pewno odbierze nas nasz rozmówca.

 

Oczywiście okazywanie zainteresowania i docenianie rozmówcy nie może być sztuczne, a najlepszym zapewnieniem szczerości Twoich reakcji będzie włożenie wysiłku w słuchanie. Wasza rozmowa będzie o wiele przyjemniejsza, kiedy szczerze się z kimś nie zgodzisz i wyrazisz swoją odmienną opinię, niż będziesz bez przerwy przytakiwał. Poza tym ciągłe zgadzanie może być odczytane jako płytkie podlizywanie się. Zbytnie zainteresowanie drugą osobą (a zwłaszcza kiedy np. się mało znacie), może być również postrzegane jako bardzo dziwne, niegrzeczne lub nawet niebezpieczne (może też dlatego, że raczej nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że ktoś okazuje nam zainteresowanie, bo niestety ludzie często wolą raczej mówić o sobie). Dlatego też w okazywaniu drugiej osobie zainteresowania nie należy przesadzać, za to o wiele lepiej (a już na pewno, kiedy osobę trochę poznaliśmy) mówić o tym co jest dla nas wspólne, o tym są nas łączy, a nie koniecznie o tej drugiej osobie lub nawet o naszej relacji (choć czasami oczywiście warto wtrącić w rozmowę szczere: „świetnie się z Tobą rozmawia”).

 

À propos jeszcze kontaktu fizycznego z osobą, z którą rozmawiamy: pamiętaj, że czasami lekkie dotknięcie np. dłoni, przedramienia lub łokcia rozmówcy buduje poczucie więzi i docenia rozmówcę, ale należy być tutaj bardzo ostrożnym z trzech powodów:

– po pierwsze: nie możemy używać subtelnego dotykania rozmówcy jako techniki manipulacji i sztucznego budowania dobrego kontaktu – jeśli naprawdę dobrze z kimś Ci się rozmawia, to takie gesty mogą pojawić się spontanicznie

– po drugie: należy być bardzo ostrożnym i wyczulonym na to, jak tego typu gesty będzie odbierał nasz rozmówca, czy nie urażają go, czy nie psują mu nastroju, czy nie sprawiają, że czuje się niekomfortowo, czy może wywołują jakieś złe wspomnienia?

– po trzecie: tego typu gesty mogą być odebrane jako protekcjonalne (pouczające), tak jak rodzic, który dotyka swoje dziecko. Chyba nie chcesz wchodzić w rolę pouczającego rodzica (o pouczaniu będzie za chwilę)? Im wyżej dotykasz swojego rozmówcę: tj. np. klepiesz po ramieniu lub co gorsza dotykasz głowy (nigdy tego nie rób: a zwłaszcza kiedy jesteś w kraju arabskim), tym gest ten bardziej odbierany jest jako pouczający i protekcjonalny

 

 

7. Rozmawiajcie o tym, co was łączy

Bardzo często na różnych spotkaniach, a zwłaszcza z młodzieżą lubię pokazywać prostą scenkę. Zapraszam na środek dwie osoby, najlepiej chłopaka i dziewczynę, i proszę ich, żeby ustawili się plecami do siebie. Takie ustawienie obrazuje sytuację, w której osoby mają różne cele, zainteresowania, tematy rozmów. Co się stanie kiedy ruszą do przodu? Oczywiście się rozejdą.

 

 

Nie jest to dobra sytuacja (oczywiście warto tutaj dodać, że jeśli osoby naprawdę mają różne cele, to może lepiej, żeby się rozeszły). No to w takim razie ustawiamy się naprzeciwko siebie, twarzą w twarz. I co teraz się stanie jeśli osoby bardzo szybko ruszą do przodu? Oczywiście się zderzą i to jeszcze prawdopodobnie głowami, a to przecież jest bardzo bolesne.

 

 

W takim razie najlepiej ustawić się ramię w ramię, patrząc wspólnie w jednym celu. Co się wtedy stanie jeśli osoby ruszą do przodu? Będą bliżej siebie.

 

 

Tak w ogóle takie podejście, to najlepszy sposób nie tylko prowadzenia pięknej rozmowy, ale także budowania trwałych relacji i to nie zależnie od tego, czy chcemy budować relację z małżonkiem, dzieckiem, przyjacielem, czy z pracodawcą, przełożonym, a nawet klientem. Myślałeś kiedyś o tym, żeby tak podchodzić do swojej relacji z klientami? Żeby znaleźć z nimi wspólny cel i wspólnie do niego dążyć?

 

Więcej o takim podejściu do całościowego budowania relacji, które prowadzi do budowania prawdziwej wspólnoty MY (dzięki której w ogóle wszelkie problemy międzyludzkie, konflikty i niedogadania odchodzą na drugi plan) piszę w Jak Uczyć Skuteczności oraz na stronie projektu edukacyjnego Prawdziwy Skarb, w ramach którego możecie się zapisać na darmowy mailowy kurs Jak Zbudować Dobre Relacje z Innymi. Zapraszam!

 

 

8. Dobierz odpowiednią „głębię” rozmowy

Zobaczcie, że czasami konwersacja z innymi sprowadza się do poruszania tematów pogody, bieżących wydarzeń, sportu, itp. Tego typu konwersacja też może mieć dużą wartość: pozwalać na zapoznanie, kiedy kogoś nie znamy, pomagać budować relacje na początkowym etapie, a może po prostu pozwalać na przyjemne spędzenie czasu z bliskimi, bo przecież nie zawsze trzeba rozmawiać na poważne, głębokie tematy. Ale z drugiej strony: płytka konwersacja może być też ucieczką od tematów poważnych i głębokich.

 

„Niewątpliwie zdecydowana większość tego, co między ludźmi nazywa się rozmową, należałoby trafniej, w dokładnym sensie tego słowa, określić jako gadaninę” (Buber, 1992, s. 145).

 

I bynajmniej nie chodzi tutaj o liczbę wypowiadanych słów, bo w pewnym sensie milczenie też może być rozmową:

 

„Podobnie jak najżarliwsze nawet mówienie do siebie nawzajem nie stanowi jeszcze rozmowy […], tak z drugiej strony rozmowa nie wymaga ani głosu, ani nawet gestu, mówienie może zrezygnować z wszystkiego, co zmysłowo uchwytne, a jednak pozostać mówieniem” (Buber, 1992, s. 209).

 

Simon Sinek w swojej książce Zaczynaj od dlaczego (2013) stwierdza, że prawdopodobnie możemy powiedzieć, że:

 

 

Treść każdej ludzkiej komunikacji możemy sprowadzić do trzech tematów:

– CO? Co się wydarzyło? Co robię? Jakie są fakty?

– JAK? Jak to się wydarzyło? Kiedy i gdzie to się działo? Co było w tym ciekawego? Jak to zrobić? Jak się czułeś?

– DLACZEGO? Dlaczego zadziało się tak, jak się zadziało? Jakie były motywacje bohaterów? Po co tak postąpili? Z czego to wynika i do czego prowadzi?

 

Zwróćcie uwagę, że bardzo łatwo jest nam rozmawiać na temat CO. Wszyscy znamy fakty – one są najbardziej obiektywne, z faktami się nie dyskutuje. Troszkę trudniej rozmawia się o JAK – jest tu więcej przestrzeni do interpretacji i osobistych opinii. Najtrudniej rozmowę prowadzi się na temat DLACZEGO – tutaj jest już bardzo dużo przestrzeni do własnych opinii i interpretacji, trzeba w największym stopniu używać swojego rozumu i formułować własne zdanie, ale z drugiej strony tego najbardziej poszukujemy, to nas najbardziej ciekawi, właśnie tam kryje się mądrość.

             

CO to informacje.

JAK to wiedza.

DLACZEGO to mądrość.

 

Dlatego jeśli w nasza rozmowa dotyczy tematów z zakresu „CO?” lub „JAK?”, wtedy będzie ono co prawda łatwiejsza i mniej angażująca, ale również w mniejszym stopniu pozwalająca nam na poznanie drugiego człowieka, jego motywów, tego, co dla niego ważne, tego, co naprawdę myśli. A im bardziej rozmowa zbliża się do tematów z zakresu "DLACZEG?", tym lepiej możemy poznać naszego rozmówcę.

 

 

 

9. Bądź ostrożny z żartowaniem na temat innych

Spotkanie z przyjaciółmi lub znajomymi to również świetna okazja do opowiadania sobie żartów. Moim zdaniem naprawdę warto pamiętać, żeby nie żartować z nikogo obecnego, ani tym bardziej nikogo nieobecnego. Bardzo często wydaje się nam, że niewinne żarty budują relacje, wprowadzają przyjemną atmosferę, wszyscy się śmieją, ale pamiętaj o tym, że słowa mają moc i że, jeśli nawet osoba, z której żartujemy śmieje się razem z nami, to jednak może ona czuć się dyskomfortowo (nawet jeśli oczywiście przez grzeczność mówi, że nie ma problemu, i w ogóle ma dystans do siebie, itp.).

 

Oczywiście posiadanie dystansu do samego siebie i żartowanie z samego siebie jest oznaką bardzo dobrego funkcjonowania i jeśli znamy się z kimś długo i widzimy, że np. dla niej żartowanie z siebie pomaga pracować nad swoimi wadami, to możemy podjąć żart, ale piszę Wam o tym dlatego, że naprawdę czasami takie niewinne żarty mogą ranić. Może dla kilku sekund śmiechu nie warto ryzykować, tym bardziej, że przecież każdy z nas ma wielu znajomych, którzy mają niskie poczucie swojej wartości (nawet jeśli się do tego nie przyznają, no bo przecież nie zawsze wypada), a takie osoby żarty z nich najbardziej ranią. Pewnie sam wiele razy byłeś w takiej sytuacji, kiedy ktoś Tobie coś powiedział nawet w żartach, a później długo o tym myślałeś zastanawiając się czy „jednak może coś w tym jest?”, „może on mnie naprawdę nie lubi?”.

 

 

10. Nigdy nikogo nie obgaduj

Poza tym, że z żartowaniem warto być bardzo ostrożnym, to naprawdę nigdy nikogo nie należy obgadywać. Obgadywanie innych tak naprawdę pokazuje, że jesteśmy słabi i brakuje nam poczucia własnej wartości. Obgadując innych pokazujemy się naszemu rozmówcy jako niegodni zaufania, bo skąd nasz rozmówca ma wiedzieć, czy zaraz nie obgadamy jego. Jeśli już chcesz rozmawiać o kimś nieobecnym, to lepiej mów o jego zaletach, przecież tak naprawdę nawet w osobie której bardzo nie lubisz i która cię denerwuje możesz znaleźć coś pozytywnego (zastanów się, co Cię w tej osobie denerwuje – może to tak naprawdę jest coś pozytywnego, a Tobie tego brakuje?).

 

Bardzo ciekawe zjawisko zaobserwowano w badaniach przeprowadzonych przez psychologów z Uniwersytetu w Ohio (Skowronski i in., 1998), mianowicie zauważyli oni, że ludzie przypisują innym cechy, o których te osoby najczęściej mówią w kontekście innych. Zjawisko to nazywa się „spontanicznym przeniesieniem cech” (spontaneous trait transference) i przejawia się np. w tym, że jeśli często w towarzystwie opisując inną osobę używasz jakiegoś przymiotnika (np. „głupi”, „wredny”), to ludzie będą ten przymiotnik przypisywać Tobie. Zjawisko to pojawia się nawet wtedy, kiedy nie ma żadnych logicznych podstaw do przypisania Ci cechy opisywanej przez ten przymiotnik. Badacze stwierdzają, że zjawisko to opiera się raczej na bezmyślnych skojarzeniach, niż logicznych atrybucjach (mindless associations rather than logical attributions). Jaki z tego wniosek: jeśli o kimś mówisz, to mów o nim tylko dobrze – wtedy Twoi rozmówcy też będą o Tobie myśleli dobrze!

 

W kontekście obgadywania warto przytoczyć również inne ciekawe zjawisko psychologiczne: cocktail party effect (Bronkhorst, 2000). Polega ono na tym, że jeśli ktoś w trakcie głośnego przyjęcia, kiedy każdy z każdym rozmawia i ogólnie jest harmider, nawet na drugim końcu sali wypowie Twoje imię, Twój system poznawczy natychmiast „wyłapuje” to słowo i kieruje Twoją uwagę na osobę, która je wypowiedziała. Zjawisko to pokazuje nam dwie sprawy:

– nasze imię to bardzo ważna dla nas informacja, która przyciąga naszą uwagę, dlatego warto często zwracać się do ludzi używając ich imienia, a nie np. nazwiska lub przezwiska (nawet w wiadomościach tekstowych zamiast: „Hej, co u Ciebie?” milej przeczytać: „Hej Michał, co u Ciebie?)

– nigdy nikogo nie obgaduj, bo może Cię usłyszeć!

 

 

11. Nie projektuj innym życia

Tutaj porada, z którą muszę przyznać sam mam problem. Chodzi o to, że bardzo często w rozmowie z drugą osobą od razu przychodzą nam do głowy proste i logiczne rozwiązania na sprawy, o których mówi nasz rozmówca. Przynajmniej ja tak mam, że kiedy ktoś opowiada mi o jakiś swoich sprawach (nawet niekoniecznie trudnych), to od razu przychodzą mi do głowy różne rozwiązania i inspiracje. Podzielenie się nimi z rozmówcą może być dla niego pomocne, ale może też być odebrane właśnie jako pouczanie i dawanie rad (które tylko Tobie wydają się proste) – w skrócie projektowanie innym życia.

 

Chyba jednak nie o to chodzi w rozmowie, żeby projektować innym życie. Przecież tak naprawdę nawet jeśli spędzę z daną osobą całe życie, to i tak do końca nie poznam jej wnętrza, tego co ma w myślach i w sercu. Nigdy do końca nie zrozumiem drugiej osoby i choć oczywiście warto do tego dążyć, muszę ciągle pamiętać o tym, że ta druga osoba, ma co najmniej tak bardzo rozbudowany świat swoich przeżyć wewnętrznych, myśli, emocji, znaczeń, doświadczeń, planów, marzeń, itp. jak ja. To co mi się może wydawać oczywistością i prostym rozwiązaniem (np. „przestań tak myśleć”, „zerwij z nim”, „nie przejmuj się tym”, „ja bym to zrobił tak…”) dla drugiej osoby może być kompletnie niezrozumiałe, dziwne, a nawet trudne i bolesne. To trochę tak, jakbyś próbował mówić do drugiej osoby: „nie odczuwaj tego, co odczuwasz”, jakbyś próbował negować jej doświadczenie wewnętrzne, jej odbiór świata.

 

W prawdziwej sztuce rozmowy (a tak naprawdę w sztuce budowania prawdziwej relacji) chodzi o to, żeby zaakceptować drugą osobę taką, jaką jest. Nie chodzi tutaj o „poklepywanie jej po ramieniu” i niezwracanie uwagi na jej wady i błędy, ale o pełną i prawdziwą akceptacje osoby, co niekoniecznie musi przekładać się na akceptację jej zachowań. Jeśli zaakceptujemy osobę i będziemy się starali ją rozumieć, łatwiej będzie nam „radzić sobie” z jej zachowaniami, czy wadami, których u niej nie akceptujemy. Pełna i szczera akceptacja drugiej osoby „podpowie” nam, czy np. dane jej zachowanie wypomnieć i zachęcać do zmiany, czy może raczej przemilczeć i dać czas na rozwój i zmianę.

 

Osobiście muszę przyznać, że mam z tym czasami problem: z wstrzymaniem się przed ocenianiem innych. Bardzo często w trakcie rozmowy z drugą osobą i to niezależnie od tego, o czym rozmawiamy: czy o jej sprawach, czy o biznesach, czy np. o polityce, ja bardzo często proponuje własne „proste i skuteczne” rozwiązania. Wiem, że dla niektórych osób może to być wartość, ale naprawdę zdarzyło mi się już kilka raz komuś przez to popsuć humor lub zwyczajnie zdenerwować. Dlatego naprawdę uważam, że jeśli ktoś Cię o to nie prosi, to nie dawaj prostych rad i rozwiązań, a jeśli ktoś już Cię o to prosi, to raczej używaj pytań i pozwalaj rozmówcy samemu dojść do tego, czego potrzebuje.

 

Skuteczne zadawanie pytań jest bardzo dobrym narzędziem rozwoju, ale nie chcę tutaj o tym wspominać, bo tematem tego wpisu jest raczej rozmowa budująca relacje niż nastawiona na rozwój (choć na pewno każda dobra relacja i dobra rozmowa rozwija). Jeśli interesuje Was skuteczne i rozwojowe zadawanie pytań (w tym zadawanie ich samemu sobie), to zapraszam do lektury podrozdziału I.3. Myślenie – Pomysłowość w Jak Uczyć Skuteczności, gdzie piszę m.in. o umiejętności mądrego zadawania pytań, korzyściach z zadawania pytań, rodzajach pytań oraz zasadach zadawania pytań i słuchania odpowiedzi.

 

 

12. Nie skupiaj się na technikach

Po woli zbliżamy się do końca wpisu i to co najważniejsze chyba już powiedzieliśmy. Chciałbym podzielić się z Wami jeszcze jedną bardzo ważną refleksją, mianowicie tym, że myśląc o rozmowie i dobrej komunikacji z innymi bardzo często skupiamy się tylko i wyłącznie na technikach, czyli prostych poradach w stylu: to rób, a tego nie rób. Jak zauważyliście w tym wpisie w ogóle nie przybliżam takich technik, bo przecież w sztuce prawdziwej rozmowy nie chodzi o techniki. Tutaj chodzi o drugiego człowieka. Mam taką smutną refleksję, że niestety bardzo często wszystkie poradniki, szkolenia, czy wykłady dotyczące uczenia dobrej współpracy i komunikacji opierają się właśnie na uczeniu technik, czyli czegoś, co jest jakby na zewnątrz, czegoś co jest płytkie i powierzchowne i w gruncie rzeczy ma się sprowadzić tylko do tego, żeby jakoś wpłynąć na rozmówcę.

 

Nie chodzi mi o to, żeby nie mówić o technikach lub, żeby ich nie używać. Chodzi mi bardziej o to, żeby pamiętać, że techniki są środkiem, a nie celem. Techniki komunikacyjne to coś, co powinno być wtórne wobec prawdziwej relacji. Coś, co powinno wynikać i prowadzić do dobrej relacji. Dlatego moim zdaniem naprawdę nie warto zaczynać uczenia się dobrej komunikacji od technik w stylu: to powiedz, a tego nie mów, najpierw powiedz to, a potem tamto, ale od dostrzeżenia tego, o co naprawdę chodzi w relacji: na rozumieniu i docenianiu drugiego człowieka, na podejściu wygrana-wygrana, na dążeniu do wspólnego celu, na dostrzeganiu wspólnoty MY. Dopiero kiedy przejdziemy ten etap możemy skoncentrować się na technikach komunikacyjnych, np. na tym jak motywować innych, jak mądrze upominać, itp. Jeśli interesują Was takie techniki jeszcze raz zachęcam do zapisania się na nasz darmowy kurs mailowy na stronie PrawdziwySkarb.pl.

 

 

13. Uśmiechaj się

I prawie ostatnia porada: uśmiechaj się i patrz w oczy rozmówcy. Czasami jest tak, że jesteśmy na spotkaniu lub imprezie, ale jesteśmy nie w humorze i to okazujemy poprzez wyraz niezadowolenia na twarzy, licząc na to, że ktoś zapyta co u nas słychać. Tym sposobem skupiamy innych na sobie i naszym braku humoru oraz psujemy czas sobie i innym. Lepiej się uśmiechnąć i zacząć z kimś rozmowę, a humor sam się nam poprawi.

 

14. Podziękuj

Po zakończeniu rozmowy podziękuj rozmówcy, zrób to osobiście lub może wyślij wiadomość z podziękowaniem za przyjemną rozmowę, obecność, poświęcony czas. To naprawdę bardzo miłe i każdy z nas lubi takie wiadomości dostawać, nawet jeśli na nie nie odpisujemy (dlatego nie musisz się spodziewać odpowiedzi).

 

Jeśli interesuje Was temat sztuki rozmowy, który wpisuje się w bardzo szerokie zagadnienie jakim jest budowanie prawdziwej relacji, to polecam dodatkowe treści:

Najlepszy sposób na zapamiętywanie imion – wpis o bardzo ważnym aspekcie rozmowy, ale nie poruszonym w tym wpisie

Wygrana – wygrana – jak to naprawdę jest z tą zasadą? – wpis wyjaśniający zasadę budowania relacji opierających się na korzyściach wszystkich zaangażowanych

Czy tego chcesz czy nie, wpływasz na innych – wpis o tym, że czy tego chcemy, czy nie wpływamy na innych, a oni wpływają na nas, pytanie tylko, czy dobrze…

Jak sobie radzić z hejtem i krytyką – wpis w gruncie rzeczy też o sztuce rozmowy

Jak Zbudować Dobre Relacje z Innymi – darmowy kurs mailowy w ramach projektu PrawdziwySkarb.pl

Prawdziwe Relacje – rozbudowany kurs online w ramach projektu PrawdziwySkarb.pl (kurs płatny)

– II rozdział mojego podręcznika Jak Uczyć Skuteczności – Jak Uczyć Współpracy – rozdział ten w całości poświęcony jest umiejętnościom budowania prawdziwych relacji, autentycznej komunikacji, stawania się autorytetem i życia misją. Dlaczego piszę o tym w książce o skuteczności osobistej? Dlatego, że moim zdaniem jeśli chcesz być naprawdę skutecznym, to nie możesz żyć tylko dla siebie. Prawdziwa skuteczność osobista to umiejętność mądrego życia z innymi, życia dla innych i dla spraw większych niż my sami. Poza tym jak już wspomniałem w książce pisze, m.in. o umiejętności zadawania pytań i o technikach komunikacyjnych, a IV rozdział pełen jest metod i ćwiczeń budujących współpracę i komunikację, m.in. gier komunikacyjnych.

 

 

Podsumowanie

Wiem, że wpis ten nie obejmuje całości zagadnień związanych z sztuką dobrej rozmowy, ale mam nadzieję, że i tak zainspiruje Was do doskonalenia się w tej umiejętności. Pozwólcie, że na podsumowanie przytoczę myśl jednego z najważniejszych przedstawicieli filozofii dialogu, Martina Bubera (1992, s. 45):

 

Każde prawdziwe życie jest spotkaniem.

 

A więc skoro prawdziwe życie to spotkanie, warto więc doskonalić się w umiejętności spotkania, do którego najpełniej prowadzi właśnie prawdziwa rozmowa.

 

Jak się Wam podoba tego typu podejście do rozmowy. Czy macie jakieś inne pomysły, na doskonalenie sztuki rozmowy i na to, żeby ludzie wokół Was czuli wyjątkowi? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

 

Bibliografia:

Bronkhorst A. (2000). The cocktail party phenomenon: a review on speech intelligibility in multiple-talker conditions. Acta Acustica united with Acustica; 86. s. 117–128.

Buber M. (1992). Ja i Ty. Wybór pism filozoficznych. Warszawa: PAX.

Covey S. (1996). 7 nawyków skutecznego działania. Warszawa: Medium.

Gąsiorowska A. (2014). Odwzorowanie wielkości monet jako wskaźnik subiektywnej wartości pieniędzy. Psychologia Ekonomiczna. nr 6. s. 39-58.

Goffman E. (1959/1981). Człowiek w teatrze życia codziennego. Warszawa: Państwowy Instytut Wydawniczy.

McGuinness D. (1976). Sex differences in organisation, perception and cognition. W: B. Lloyd, J. Archer (red.). Exploring Sex Differences. London: Academic Press. s. 123–155.

McGuinness D. (1979). How schools discriminate against boys. Human Nature. 2(2). s. 82–88.

Sinek S. (2013). Zaczynaj od dlaczego. Jak wielcy liderzy inspirują innych do działania. Gliwice: Onepress.

Skowronski J., Carlston D., Mae L., Crawford M. (1998). Spontaneous trait transference: communicators taken on the qualities they describe in others. Journal of Personality and Social Psychology. Apr, 74(4). s. 837-48.

 

Pobierz Darmowy E-book

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *