Jak sobie radzić z hejtem i krytyką

Bywa tak, że bardzo mocno przeżywamy fakt bycia przez kogoś skrytykowanym lub nawet shejtowanym, a przecież nawet z tak nieprzyjemnego doświadczenia możemy wyciągnąć coś konstruktywnego. No właśnie, zastanówmy się więc jak sobie radzić z hejtem i krytyką.

 

Na początku językowe rozróżnienie:

– pod pojęciem hejtu rozumiem coś w rodzaju „bezinteresownej nienawiści”, czyli sytuacji, kiedy ktoś Cię bezpodstawnie krytykuje, a na dodatek robi to w bardzo nieprzyjemny, emocjonalny, a nawet wulgarny sposób. Najczęściej niestety obserwujemy to zjawisko w Internecie, bo jednak w realu bardziej działają na nas „hamulce społeczne” (tj. przewidywania, co sobie o mnie ludzie pomyślą, albo co mi zrobią – przecież jak hejtujesz kogoś w Internecie, to co najwyżej odpowie Ci hejtem, a w realu, to możesz jeszcze w zęby dostać). Zwróćcie tez uwagę, że samo nawet słowo „hejt” zapożyczone z angielskiego właściwie używane jest jedynie w kontekście Internetowym – i tak w ogóle to chyba nie ma dobrego odpowiednika w języku polskim, no chyba, że właśnie „bezinteresowna nienawiść”.

– natomiast pod pojęciem krytyki rozumiem sytuację, w której ktoś jednak miał podstawy do wytykania nam błędów, tj. po prostu zrobiliśmy coś źle lub się z nami zwyczajnie nie zgadza – ale przecież nawet taka uzasadniona krytyka bywa bolesna i demotywująca

 

W wpisie tym będzie więc o radzeniu sobie z obydwoma tymi zjawiskami.

 

Pierwsze ważne spostrzeżenie:

Każdy jest/bywa krytykowany lub hejtowany.

 

Wyobraź sobie, że robisz coś, co widzą inni ludzie (nie ważne co: biznes, śpiewasz na ulicy, jesteś politykiem, malujesz obrazy…) – tak naprawdę zawsze znajdą się tacy, dla których to, co robisz jest SUPER, a będą też i tacy, dla których to, co robisz jest beznadziejnie głupie i bezsensowne, ale generalnie zdecydowanej większości będzie to prostu obojętne.

 

 

Nawet osoby, które robią, to co robią świetnie, i w ogóle są powszechnie szanowane i doceniane też spotykają się z krytyką. Przecież nawet Matkę Teresę z Kalkuty krytykowano i hejtowano, a Ona całe życie poświęciła dla innych.

 

 

A z drugiej strony zobaczcie, że nawet osoba, która robi coś beznadziejnie, wszystkich krytykuje i obraża (np. jakiś skandalista) i tak znajdzie fanów, którzy będą twierdzili, że to, co robi jest w ogóle super.

 

 

Jaki z tego wniosek: nieważne co robisz i tak ktoś Cię skrytykuje. Czyż wiec uniwersalnym sposobem na unikniecie krytyki jest nicnierobienie? Niestety nie, bo wtedy Cię skrytykują, za to, ze nic nie robisz.

 

Tak więc nie ma się co obrażać na rzeczywistość, tylko warto nawet z trudnych sytuacji wyciągać coś konstruktywnego.

 

  •  

    Jeśli chcesz wiedzieć jeszcze więcej o skutecznym działaniu, zapraszam do zapoznania się z moim podręcznikiem: Jak Uczyć Skuteczności.

    Jest to podręcznik osobistej skuteczności, z wiedzą, którą powinniśmy poznać jeszcze w szkole.

    ZOBACZ PODRĘCZNIK

     

 

Przejdźmy więc do konkretów:

 

1. Spróbuj zrozumieć

Pierwsza najważniejsza porada (choć zdaję sobie sprawę, że może być trudna) to: spróbuj rozumieć. Rozumienie innych naprawdę jest trudne (przecież czasami nawet samych siebie nie rozumiemy), ale przecież może być tak, że ten drugi wcale nie chce nas krytykować/hejtować, tylko po prostu wyraża opinie i to nawet w jego mniemaniu pozytywną. To się tyczy zwłaszcza opinii wyrażanych na piśmie (bo w realu możemy jeszcze odczytywać przekaz np. z mimiki i tonu głosu), ale ja np. spotykam się takimi komentarzami, które z jednej strony są pozytywne, ale z drugiej jakby krytykujące, np. coś w stylu „dużo ciekawej chaotycznie ułożonej wiedzy” – czy to jest komentarz pozytywny, czy negatywny, a może po prostu neutralna opinia.

 

Oczywiście aspekt rozumienia jest również bardzo ważny, kiedy doświadczamy hejtu/krytyki ze strony ludzi, których znamy, np. członków rodziny lub osób w pracy. Może jest tak, że krytyką nas, bo im samym coś w życiu nie wychodzi, a może szef, który właśnie nas okrzyczał jest zmęczony i głodny i martwi się o dziecko, które me problemy w szkole, albo może ktoś nam zwyczajnie zazdrości, bo nie ma tego, co my.

 

Miałem też kiedyś taką sytuację: na parkingu, gdzie często parkuje zaczepił mnie parkingowy coś zaczął krytykować, że nie zrobione, a miało być, że coś zrobiłem źle i w ogóle coś takiego – jakoś nie mogłem w ogóle zrozumieć, o co mu chodzi i nawet nie chciało mi się go słuchać, bo tak ciągle gadał z pretensjami, ale tego dnia było strasznie gorąco i tak sobie pomyślałem, że może chce mi się pić. Nie chcę się Panu pić – zapytałem. On przerwał swój monolog i spokojnie odpowiedział, że właściwie to tak. Dałem mu wodę i w ogóle przestał mówić. On nie krytykował – on szukał tego, żeby ktoś z nim pogadał.

 

Podjęcie takiej próby zrozumienia / wejścia w skórę drugiej osoby (nawet nieudana), bardzo uwalania nas od naszym emocji, nie koncentrujemy się na sobie i na tym, że ktoś nas właśnie uraził/okrzyczał/shejtował, ale koncentrujemy się na drugim człowieku. Wiecie, oczywiście też nie chodzi o to, żeby od razu analizować drugiego i tłumaczyć sobie wszystko tym, że to on/ona ma jakieś problemy, że nam zazdrości sukcesu, itp. Bo jak zaczniemy tak analizować, to może okazać się, że nigdzie nie dojdziemy, a może zapomnimy tez o tym, że przecież nawet w hejcie wyrażanym z całkowicie złą intencją, może być coś prawdziwego…

 

 

2. Może on ma rację (lub chociaż trochę…)?

No właśnie: wyobraź sobie, że jest wokół Ciebie ktoś, kto Cię bardzo nie lubi i ciągle krytykuje z złą intencją (albo może niestety doświadczasz takiej sytuacji i wcale nie musisz sobie tego wyobrażać). Przecież oczywiste jest, że taka osoba najbardziej „uderzy” w Twój najsłabszy punkt, a więc w taką Twoją cechę lub zachowanie, o którym prawdopodobnie i tak zdajesz sobie sprawę, że jest Twoją słabością (przecież jakbyś sam miał/miała krytykować innych, to też byś tak zrobił/zrobiła – ale to tak tylko oczywiście hipotetycznie, bo Ty na pewno nikogo nie krytykujesz).

 

No właśnie i teraz jeśli to coś, za co jesteś krytykowany rzeczywiście jest Twoją słabością i możesz coś z tym zrobić, to taka krytyka, czy nawet hejt zrealizowany nawet tylko i wyłącznie ze złą intencją może Ci tylko i wyłącznie podpowiedź coś w stylu: no właśnie, przecież i tak sam/sama wiem, że muszę coś z tym zrobić.

 

Jeśli masz jakąś wadę, która ciągle utrudnia Twoje funkcjonowanie (np. jesteś wybuchowy) i ludzie Cię za to krytykują, to tylko i wyłącznie możesz im podziękować i po prostu wziąć się za siebie i pracować, żeby być coraz mniej wybuchowym, planując i realizując małe kroki pracy nad sobą (np. na początku powstrzymanie się od wybuchu raz dziennie).

 

Bardzo podobnie sprawa ma się jeśli chodzi o krytykę/hejt w Internecie, może ten klient co tak ciągle negatywnie komentuje Twoje produkty na Facebooku ma rzeczywiście ku temu jakiś powód, może coś naprawdę zrobiłeś źle (lub Twój zespół). Nawet jeśli wszystko robicie perfekcyjnie i biznes się coraz bardziej rozkręca, to zawsze jest coś, co można poprawić na lepsze, a taki klient, który coś krytykuje to tylko bodziec do tego, żeby to robić.

 

Kiedy ktoś Cię krytykuje pomyśl sobie, że firmy płacą niekiedy ogromne pieniądze, na coś, co nazywamy „badaniem rynku”, a Ty masz to za darmo.

 

Troszkę inaczej sprawa ma się, kiedy ludzie hejtują Cię za coś, co od Ciebie nie zależy (np. że masz piegi, jesteś niski, jesteś chory itp.) lub za Twoje poglądy, które są dla Ciebie ważne. Wtedy już nie ma mowy o tym, żeby wyciągać z tego coś pozytywnego i lepiej wybrać inną strategię…

 

 

3. Z hejtem nie dyskutuj

No właśnie, czasami jednak jest tak, że ktoś nas hejtuje (bo już chyba nawet nie można nazwać tego zjawiska krytyką) za coś, co może i nawet jest prawdą, ale kompletnie od nas nie zależy, np. jakieś cechy wrodzone, choroby, niepełnosprawności, itp. lub za nasze poglądy, które są dla nas bardzo ważne. Nawet jeśli samemu zdajemy sobie sprawę, że taki hejt jest przejawem skrajnego braku wychowania i myślimy sobie z politowaniem o hejterze, to jednak i tak jest to bolesne i trudne doświadczenie, a zwłaszcza kiedy taki hejt ma charakter grupowy (np. w klasie). Moim zdaniem na takie zjawisko jest jedno rozwiązanie: nie rób nic.

 

Tak, po prostu to olej. Wyobraź sobie sytuacje, że idziesz ulicą i nagle ktoś zaczyna na Ciebie krzyczeć, albo właśnie zaparkowałeś samochód (oczywiście godnie z przepisami i kulturą osobistą zajmując tylko jedno miejsce parkingowe), a ktoś z okna balkonu wulgarnie krzyczy coś o braku wolnych miejsc, spółdzielni, przybyszach z innych miast, itp. (naprawdę miałem taką sytuację). Co wtedy robisz? Moja rada brzmi: kompletnie nic. Idziesz swoja drogą i kompletnie ignorujesz hejtera.

 

Wiem, że to jest trudne, ale tak naprawdę, jeśli ktoś na nas krzyczy mamy niestety tendencję do tego, żeby odpowiadać krzykiem – czyli na gniew gniewem. Oczywiście w pewnym sensie ta strategia jest uzasadniona, bo w ogóle gniew ma przecież służyć obronie naszych interesów, ale tak naprawdę, czy warto sobie psuć dzień wymysłami jakiegoś pana z balkonu? Jeśli ten człowiek nie zagraża Ci w jakikolwiek sposób, a jedynie wylewa swoje żale, to zwyczajne ignorowanie go może być najlepszym wyjściem z tej sytuacji, bo jakakolwiek nasza reakcja mogłaby nakręcić kolejną, a Ta kolejną i tak spirala się nakręca.

 

Czy tę strategię możemy zastosować np. w domu, albo w pracy. Moim zdaniem tak: przykład lajtowy: szef na Ciebie krzyczy – wyjdź z pokoju. Wiem, że to może być trudne, ale po prostu wyjdź – nic nie mów i wyjdź, nawet jeśli to się dzieje w Twoim pokoju, tzn. tam, gdzie zazwyczaj pracujesz. Nawet się nie wiesz, jak szef się zdziwi, bo być może przyzwyczajony jest do tłumaczeń, wymówek, a może nawet i krzyków ze strony swoich pracowników. Co może Ci zrobić? Najwyżej wywali Cię z pracy, ale bardzo często taka reakcja może zadziałać uspokajająco i opamiętająco.

 

Trudniejszy przykład: krzyczy na Ciebie ktoś z domowników (nie chcę tu wchodzić w kwestię przemocy domowej, ale po prostu niech to będzie jakaś mała kłótnia) – rada: nic nie mów, albo spokojnie odpowiedz, że możemy porozmawiać na spokojnie.

 

Zdaję sobie sprawę, że to o czym tutaj piszę wcale może nie być takie łatwe i samemu też nieraz zdarzyło mi się „wybuchnąć” w takich sytuacjach, ale naprawdę czasami taka zwykła ignorancja sprawia, że emocje nie będą się zaogniać.

 

Zobaczcie, że bardzo podobną radę możemy zastosować do hejterów w Interencie, np. publikujesz post, a tu nagle jakieś bezsensowne hejtowe komentarze: bez skrupułów możesz je usuwać i czasami może nawet lepiej to zrobić w miarę szybko, bo w przeciwnym wypadku inni odbiorcy posta (np. Twoi znajomi lub fani, którzy Cię znają) w dobrej intencji obrony Ciebie zaczynają hejtować (nie chodzi mi tu o merytoryczne krytykowanie) hetera i robi się trochę nieprzyjemnie.

 

Miałem kiedyś taką nieprzyjemną sytuację kiedy opublikowałem na fb jeden nieprzemyślany post (już teraz wiem, że nie powinienem był takiego publikować), pod którym wywołała się niepotrzebna dyskusja z wzajemnym obrażaniem się przez moich znajomych – oczywiście jedni nie znali drugich osobiście, ale ja znałem ich wszystkich i było mi z tego powodu bardzo głupio, dlatego najpierw napisałem bardzo pojednawczy komentarz, a potem (jak już wszyscy mam nadzieję to przeczytali) usunąłem cały post.

 

Właśnie tutaj jednak warto zauważyć, że bardzo często właśnie np. na Facebook ludzie, a zwłaszcza np. nasi znajomi lub osoby, które interesują się tym co my (np. lubimy ten sam fanpage lub jesteśmy w jednej grupie) komentują różne treści nie z myślą o hejtowaniu, ale o rzeczywistej merytorycznej dyskusji, od której uciekać nie warto, bo przecież dyskusja rozwija…

 

4. Dyskusja rozwija

Oczywiście nie możemy zapomnieć o tym, że nie każda krytyka jest skierowana w naszą osobę i że dzięki niej możemy wciąż poprawiać nasze działanie. W tym punkcie bardzo ważne jest natomiast inne spostrzeżenie: rozumieć to nie to samo co zgadzać się, czy akceptować – do zrozumienia rozmówcy (nawet tego, krytykującego nasze działania) warto dążyć zawsze – bo właśnie na tym polega konstruktywne odbieranie krytyki – żeby wiedzieć co poprawiać, natomiast do zgadzania się lub akceptowania, tego co twierdzi rozmówca – już niekoniecznie.

 

Bardzo ważna uwaga, ale to bardziej jeśli chodzi o przekazywanie innym informacji – chociaż przy jej odbieraniu również jest to ważne – mianowicie należy oddzielić krytykę człowieka (jako jego samego nigdy nie powinniśmy krytykować, bo przecież nie o to chodzi i ma on taką samą godność jak my sami) od krytyki zachowań, czy nawet cech (czyli w uproszczeniu: powtarzalnych zachowań). W Jak Uczyć Skuteczności w sekcji dotyczącej mądrego upominania bardzo mocno podkreślam to, że o wiele skuteczniejsze jest przypominanie innym ich jednostkowych zachowań, niż zgeneralizowanych cech, bo te łatwiej odebrać jako atak i krytykę na samego człowieka niż na jego działania, a ktoś atakowany będzie się bronił…

 

O skutecznym udzielaniu informacji zwrotnej pisałem na blogu Centrum Dobrego Wychowania:

Jak udzielać informacji zwrotnej, chwalić i doceniać [do pobrania]

 

O dyskutowaniu (i bronieniu się przed nieuczciwymi chwytami) więcej było w tym wpisie:

Jak skutecznie dyskutować – Erystyka

 

5. Bez względu na wszystko życz hejterowi dobrze

Ostatnia rada, może się Wam wydać dziwna, ale ten wpis nie jest o tym jak odpierać hejt, czy bronić się przed krytyką. Ten wpis jest o tym jak z nimi żyć, bo jak Wam pokazałem na początku jakoś tak jest, że każdy wcześniej, czy później się z nim spotka. Ostatnia rada dotyczy więc naszego dobrego samopoczucia w sytuacji bycia obiektem „bezinteresownej” lub nawet „interesownej nienawiści”, chodzi o to, żeby pomimo wszystko przebaczać osobie, która zachowuje się wobec nas nie w porządku, nie żywić w sercu do niej urazy i po prostu życzyć jej dobrze. Może to dziwne, ale takie trzymanie w sercu urazy, brak przebaczenia i w ogóle życzenie innym źle najbardziej rani po prostu nas – a ta druga osoba może nawet w ogóle nie zdawać sobie sprawy odnośnie tego, co o niej myślimy (lub może ją to po prostu nie obchodzić).

 

W tej poradzie nie chodzi o to, żeby dawać się wykorzystywać i sobą pomiatać, nawet kiedy ktoś ciągle nas krytykuje. Nie o to chodzi w przebaczeniu i nietrzymaniu w sercu urazy. Jeśli ktoś nas rani mamy obowiązek coś z tym zrobić, ale pamiętajcie, że naprawdę największą korzyść i najlepsze co możemy zrobić dla samych siebie to właśnie przebaczenie drugiej osobie i życzenie jej w sercu dobrze.

 

W Jak Uczyć Skuteczności przytaczam pewną historię, którą gdzieś kiedyś usłyszałem, obrazującą dobroczynne skutki życzenia innym dobrze:

 

Pewnego człowieka bardzo denerwował jego szef, który ciągle na niego krzyczał, stawiał nierealne wymagania, denerwował się o byle co. Ów człowiek, jako podwładny, przytakiwał szefowi, ale wewnętrznie bardzo to przeżywał i życzył mu samych złych rzeczy. Po jakimś czasie wewnętrznie nie mógł go już znieść, obgadywał za plecami i ciągle narzekał.

 

Pomyślał sobie jednak: „Po co mi to? Po co mi takie złe doświadczenia wewnętrzne? Po co mam się denerwować? Przecież to szkodzi tylko mnie”. Zaczął więc w swoim sercu, wewnętrznie, życzyć mu wszystkiego dobrego, szczęścia i pomyślności, jak najlepszemu przyjacielowi. Po jakimś czasie dostrzegł, że szef ma mnóstwo problemów (wielka firma na głowie, narzekający pracownicy, problemy rodzinne) i że w gruncie rzeczy to bardzo dobry człowiek (tyle że wybuchowy), że zależy mu na dobru firmy i pracy dla pracowników, że troszczy się o swoje dzieci, że jest bardzo odpowiedzialny.

 

Wewnętrzne życzenia nie zmieniły co prawda stosunku szefa do pracownika, ale w zupełności zmieniły podejście pracownika do szefa. Teraz w ogóle nie przejmuje się on jego wybuchowością i z radością pomaga mu w prowadzeniu firmy, a przez to jest pierwszy w kolejce do awansu.

 

Tak w ogóle to w tych dwóch wpisach możecie przeczytać nieco więcej o tym jak moim zdaniem powinno budować się relacje z innymi:

Bezinteresowność się opłaca, czyli jak działa ekonomia wdzięczności

Wygrana – wygrana – jak to naprawdę jest z tą zasadą?

 

A jeśli w ogóle bardziej interesuje Was temat dobrych relacji, to zapraszam Was do zapisania się na kurs mailowy na stronie projektu PrawdziwySkarb.pl, w ramach którego otrzymacie 13 lekcji o budowaniu prawdziwych relacji.

Jak Zbudować Dobre Relacje z Innymi

 

Tak streszczając: hejt ignoruj i się nim nie przejmuj, od krytyki nie uciekaj, ale odpowiadaj merytoryką, a tak w ogóle życz wszystkim dobrze.

 

Jak się Wam podoba takie podejście do radzenia sobie z hejtem i krytyką? Macie jakieś uwagi. Zapraszam do dyskusji w komentarzach i jestem otwarty na Waszą krytykę (ale hejt będę usuwał :)).

 

 

Pobierz Darmowy E-book

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *