Co według Biblii należy robić, żeby mieć dużo pieniędzy

Zapraszam Was do analizy biblijnych porad dotyczących tego, co warto robić, żeby mieć dużo pieniędzy. Niektóre z nich mogą się nam wydać paradoksalne, ale ich głębsza analiza pokazuje, że są naprawdę racjonalne i skuteczne.

 

To już kolejny wpis dotyczący tematyki pieniędzy poruszanej w Piśmie Świętym. Tematykę tę ująłem w 5 wpisach:

Co Biblia mówi o pracy ludzkiej. Praca a pieniądze w Biblii

Biblijne przestrogi związane z pieniędzmi

– Co według Biblii należy robić, żeby mieć dużo pieniędzy [niniejszy wpis]

Biblijne zarządzanie pieniędzmi, oszczędzanie, emerytura, kredyty, inwestycje, ubezpieczenia, spadki i inne finansowe porady z Biblii

Biblijna mądrość w biznesie i marketingu. Żyć jak błogosławiony bogacz

 

Żeby mieć pełny ogląd biblijnego podejścia do pieniędzy zapraszam Was koniecznie do przeczytania dwóch poprzednich wpisów: o biblijnym podejściu do pracy i z biblijnymi przestrogami dotyczącymi pieniędzmi. Całość tych treści pozwoli nam mieć pełny obraz biblijnych mądrości dotyczących posiadania pieniędzy.

 

W niniejszym wpisie nie poruszam zagadnień związanych z prowadzeniem biznesu, które przecież też dotyczą pieniędzy. Porady dotyczące prowadzenia biznesu zebrane są w oddzielnym wpisie. Wiem, że rozdzielenie niektórych treści w tych dwóch obszarach (duże pieniądze i biznes) będzie nieco sztuczne, ale i tak tych treści jest bardzo dużo, więc musiałem je podzielić.

 

Plan wpisu:

Troszcz się o Królestwo, a będziesz bogaty

Bądź hojny – dawaj, a otrzymasz

Obietnice za hojność

Dziesięciny

Pierwociny i ofiary dobrowolne

Materialna troska o Kościół

Warunki ofiar pieniężnych

Dlaczego postawa hojności jest rozsądna i prowadzi do bogactwa

Pieniądze są darem Boga

Nie handluj z Bogiem

 

 

Troszcz się o Królestwo, a będziesz bogaty

W poprzednim wpisie omówiliśmy zagrożenia i przestrogi, jakie Biblia wiąże z tematem pieniędzy. Przyjrzyjmy się teraz sprawie tego, co robić, żeby mieć ich dużo. Po pierwsze nie możemy pracować dla samych pieniędzy. Przytaczałem te fragmenty już we wpisie o pracy, ale wydaje mi się, że bardzo ważne, dlatego powtórzę je również tutaj:

Siejecie wiele, lecz plon macie lichy; przyjmujecie pokarm, lecz nie ma go do sytości; pijecie, lecz nie gasicie pragnienia; okrywacie się, lecz się nie rozgrzewacie; ten, kto pracuje, aby zarobić, pracuje [odkładając] do dziurawego mieszka! (Ag 1, 6)

Kto kocha się w pieniądzach, pieniądzem się nie nasyci; a kto się kocha w zasobach, ten nie ma z nich pożytku. To również jest marność. Gdy dobra się mnożą, mnożą się ich zjadacze. I jakiż pożytek ma z nich właściciel, jak ten, że nimi napawa swe oczy? (Koh 5, 9-10)

 

Biblia nakazuje nam pracę i działanie przede wszystkim dla budowania Królestwa Bożego i przynoszenia chwały Bogu (bardziej szczegółowe porady, dotyczące tego, jakie stawiać sobie cele w swojej pracy wymienione są w wpisie dotyczącym pracy):

Starajcie się raczej o Jego królestwo, a te rzeczy będą wam dodane. (Łk 12, 31)

Przeto czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie. (1 Kor 10, 31)

 

Kierowanie się w życiu Bożą Mądrością i podążanie Jego drogami jest o wiele lepszą strategią życia niż gonienie za pieniędzmi, ponieważ Boże sprawy są o wiele cenniejsze niż pieniądze i bogactwa:

Prawo Pana doskonałe – krzepi ducha; świadectwo Pana niezawodne – poucza prostaczka; (…) Cenniejsze niż złoto, niż złoto najczystsze, a słodsze od miodu płynącego z plastra. (Ps 19, 8.11)

Jeśli w życiu bogactwo jest dobrem pożądanym – cóż cenniejszego niż Mądrość, która wszystko sprawia? Jeśli rozwaga jest twórcza – któreż ze stworzeń bardziej twórcze niż Mądrość? (Mdr 8, 5-6)

 

I teraz uwaga, najciekawsze! Biblia wielokrotnie mówi o tym, że koncentrowanie się w życiu na pełnieniu woli Bożej, poszukiwaniu mądrości i dzieleniu się swoimi talentami jest najlepszą drogą do zdobycia bogactwa. Życie zgodnie z Bożą mądrością prowadzi nie tylko do bogactwa, ale jeszcze na dodatek pomyślności, długiego życia, szczęścia, sławy, władzy, owocnej twórczości i tego, co nas ostatecznie nasyci (i w ogóle do wszystkiego, czego naprawdę pragnie człowiek):

Jeśli więc pilnie będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, wiernie wypełniając wszystkie Jego polecenia, które ja ci dziś daję, wywyższy cię Pan, Bóg twój, ponad wszystkie narody ziemi. (…) Pan rozkaże, by z tobą było błogosławieństwo w spichrzach, we wszystkim, do czego rękę wyciągniesz. On będzie ci błogosławił w kraju, który ci daje Pan, Bóg twój. (Pwt 28, 1.8, zob. cały fragment: 1-14)

Szczęśliwy mąż, który się boi Pana i wielkie upodobanie ma w Jego przykazaniach. Potomstwo jego będzie potężne na ziemi: pokolenie prawych dozna błogosławieństwa. Dobrobyt i bogactwo będzie w jego domu, a sprawiedliwość jego przetrwa na zawsze. (Ps 112, 1b-3)

Szczęśliwy, kto mądrość osiągnął, mąż, który nabył rozwagi: bo lepiej ją posiąść niż srebro, ją raczej nabyć niż złoto, zdobycie jej lepsze od pereł, nie równe jej żadne klejnoty. W prawicy swej trzyma ona dni długie, w lewicy – bogactwo, pomyślność; jej drogi drogami miłymi, ku szczęściu wiodą wszystkie jej ścieżki. (Prz 3, 13-17)

Jam Mądrość – Roztropność mi bliska, posiadam wiedzę głęboką. (…) Dzięki mnie królowie panują, słusznie wyrokują urzędnicy. Dzięki mnie rządzą władcy i wielmoże – rządcy prawowierni. Tych kocham, którzy mnie kochają, znajdzie mnie ten, kto mnie szuka. Bogactwo jest ze mną i sława, wspaniałe dobra i prawość; mój owoc cenniejszy niż złoto, a plony niż srebro najczystsze. Drogą prawości ja kroczę, ścieżkami sprawiedliwości, by przyjaciół obsypać bogactwem i napełnić ich skarbce. (Prz 8, 12, 15-21)

Owocem pokory jest bojaźń Pańska, bogactwo, szacunek i życie. (Prz 22, 4)

Dom się buduje mądrością, a roztropnością – umacnia; rozsądek napełnia spichlerze wszelkimi dobrami drogimi, miłymi. (Prz 24, 3-4)

Przeniosłem ją [Mądrość] nad berła i trony i w porównaniu z nią za nic miałem bogactwa. Nie porównałem z nią drogich kamieni, bo wszystko złoto wobec niej jest garścią piasku, a srebro przy niej ma wartość błota. Umiłowałem ją nad zdrowie i piękność i wolałem mieć ją aniżeli światło, bo nie zna snu blask od niej bijący. A przyszły mi wraz z nią wszystkie dobra i niezliczone bogactwa w jej ręku. Ucieszyłem się ze wszystkich, bo wiodła je Mądrość, a nie wiedziałem, że ona jest ich rodzicielką. (Mdr 7, 8-12)

Pełnia mądrości to bać się Pana, który upoi ich owocami swoimi. Cały ich dom napełni pożądanymi dobrami, a spichlerze swymi płodami. (Syr 1, 16-17)

Złoto i srebro umacniają stopę, a bardziej niż jedni i drudzy cenna jest rada. Bogactwo i siła podnoszą na duchu, a bardziej niż jedno i drugie – bojaźń Pana. Przy bojaźni Pańskiej nie ma niedostatku, a [żyjąc] w niej nie potrzeba szukać pomocy. Bojaźń Pana jest jak raj błogosławieństwa, a jej osłona przewyższa wszelką sławę. (Syr 40, 25-27)

Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę – na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie, a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. (Iz 55, 2)

 

Służba imieninowi Bożemu prowadzi do tego, że otrzymamy sto razy tyle, ile temu poświęciliśmy (trzeba przyznać, że to bardzo dobra inwestycja – stopa zwrotu 10 000%), a jeszcze na dodatek życie wieczne:

I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy. (Mt 19, 29, zob. też: Mk 10, 29-30; Łk 18, 29-30)

 

Czasami jednak możemy sobie mówić: „no tak, ale znam ludzi, którzy wcale nie żyją zgodnie z Bożym prawem, a im się powodzi”. Ludzie w czasach biblijnych też zadawali sobie takie pytania. Na przykład Autor Psalmu 73 widząc powodzenie grzeszników pyta, jakby wątpiąc, czy na pewno warto wypełniać Boże prawo:

Zazdrościłem bowiem niegodziwym widząc pomyślność grzeszników. Bo dla nich nie ma żadnych cierpień, ich ciało jest zdrowe, tłuste. Nie doznają ludzkich utrapień ani z [innymi] ludźmi nie cierpią. (…) Czy więc na próżno zachowałem czyste serce i w niewinności umywałem ręce? (Ps 73, 3-5.13)

 

I nie może znaleźć odpowiedzi na to pytanie, dopóki nie zaczyna patrzeć na sprawę szerzej, jakby z perspektywy Boga i dostrzegając, że jednak ostatecznie koniec grzeszników nie jest wesoły:

Rozmyślałem zatem, aby to zrozumieć, lecz to wydało mi się uciążliwe, póki nie wniknąłem w święte sprawy Boże, nie przyjrzałem się końcowi tamtych.Zaiste na śliskiej drodze ich stawiasz i spychasz ich ku zagładzie. Jakże nagle stali się przedmiotem grozy, zniknęli strawieni przerażeniem. (Ps 73, 16-19)

 

Psalmista zauważa swoje krótkowzroczne patrzenie, ale co ciekawsze zastanawiając się nad sprawami Bożymi dochodzi, do jeszcze jednego bardzo istotnego spostrzeżenia polegającego na tym, że tak naprawdę przemijające wartości ziemskie nie dają mu prawdziwej radości i spełnienia. To daje mu tylko Bóg:

Lecz ja zawsze będę z Tobą: Tyś ujął moją prawicę; prowadzisz mnie według swojej rady i przyjmujesz mię na koniec do chwały. Kogo prócz Ciebie mam w niebie? Gdy jestem z Tobą, nie cieszy mnie ziemia. Niszczeje moje ciało i serce, Bóg jest opoką mego serca i mym udziałem na wieki. (Ps 73, 23-26)

 

Podobną myśli przestrzegające przez krótkowzrocznym postrzeganiem powodzenia grzeszników i zazdroszczeniem im odnajdujemy także w innych miejscach. Co ciekawe Biblia przestrzega także przed oburzaniem się na nieprawych, bo przecież takie oburzanie się do niczego konstruktywnego nie prowadzi:

Nie unoś się gniewem z powodu złoczyńców ani nie zazdrość niesprawiedliwym, bo znikną tak prędko jak trawa i zwiędną jak świeża zieleń. (Ps 37 1b-2)

Dlaczego miałbym się trwożyć w dniach niedoli, gdy otacza mnie złość podstępnych, którzy ufają swoim dostatkom i chełpią się z ogromu swych bogactw? Nikt bowiem siebie samego nie może wykupić ani nie uiści Bogu ceny swego wykupu – jego życie jest zbyt kosztowne i nie zdarzy się to nigdy – by móc żyć na wieki i nie doznać zagłady. (Ps 49, 6-10)

Nie oburzaj się na złoczyńców, występnym nie zazdrość: bo nie ma przyszłości nieprawy, zagaśnie światło występnych. (Prz 24, 19-20)

 

Tak więc w pewnym sensie biblijne wskazania wydają się być paradoksalne:

 

Nie koncentruj się na pieniądzach, tylko na wartości, którą niesie Twoja praca, a będziesz mieć dużo pieniędzy.

 

To, żeby w swojej pracy nie koncentrować się na pieniądzach, tzn. żeby nie pracować dla pieniędzy w biznesie nazywamy koncentracją na dawaniu wartości. Wiele przykładów ze świata biznesu pokazuje bardzo ciekawą prawidłowość: praca, której ostatecznym celem nie jest zarabianie pieniędzy, ale właśnie dawanie innym wartości lub realizacji misji, ostatecznie daje bardzo duże pieniądze. Pieniądze są wtedy jakby tylko skutkiem ubocznym dobrze wykonywanej pracy.

 

Więcej o takiej postawie wraz z konkretnymi poradami bardzo dużo piszę we wpisie z biblijnymi poradami dotyczącymi prowadzenia biznesu:

Biblijna mądrość w biznesie i marketingu. Żyć jak błogosławiony bogacz

 

A troszkę o takim podejściu pisałem już m.in. w tych wpisach:

Bezinteresowność się opłaca, czyli jak działa ekonomia wdzięczności

Sprzedajesz kawę, czy radość picia kawy w dobrym towarzystwie? – o wartości w pracy i biznesie

Duże pieniądze vs. piękne relacje – jak sobie radzić z tym fałszywym dylematem

 

Koncentracja na wartości, z która powiązana jest nasza praca dotyczy naszego nastawienia i podejścia do samej pracy, dzięki której pieniędzy będziemy mieli coraz więcej, jednak Biblia daje nam również wskazówki co robić z już posiadanymi pieniędzmi, żeby mieć ich więcej. Porada ta znów może wydać się nam paradoksalna: mądrze i hojnie rozdawać.

 

 

Bądź hojny – dawaj, a otrzymasz

Obietnice za hojność

Praca nie dla pieniędzy, ale dla budowania Królestwa Niebieskiego i przynoszenia chwały Bogu, której konsekwencją są pieniądze wydaje się być paradoksem. Trochę to wygląda tak, że koncentrujemy się na innej sprawie, a owoce są inne. Ale Biblia podpowiada nam kolejny sposób na pomnożenie pieniędzy, który jest jeszcze bardziej paradoksalny. Tym sposobem jest hojność i rozdawanie. Oczywiście chodzi o mądre rozdawanie, które polega na dawaniu pieniędzy, na to, na co chce Bóg, czyli na Jego dzieła i dla potrzebujących. Hojność w tym temacie jest źródłem prawdziwego bogactwa i to nie tylko finansowego (pogrubiłem obietnice, które Bóg daje hojnym):

Pamiętaj, dziecko, na Pana przez wszystkie dni twoje! Nie popełniaj dobrowolnie grzechu i nie przestępuj nigdy Jego przykazań! Przez wszystkie dni twojego życia spełniaj uczynki miłosierne i nie chodź drogami nieprawości, ponieważ ci, którzy właściwie postępują, doznają powodzenia we wszystkich swych czynach. A wszystkim, którzy postępują sprawiedliwie, dawaj jałmużnę z majętności swojej i niech oko twoje nie będzie skąpe w czynieniu jałmużny! Nie odwracaj twarzy od żadnego biedaka, a nie odwróci się od ciebie oblicze Boga. Jak ci tylko starczy, według twojej zasobności dawaj z niej jałmużnę! Będziesz miał mało – daj mniej, ale nie wzbraniaj się dawać jałmużny nawet z niewielkiej własności! Tak zaskarbisz sobie wielkie dobra na dzień potrzebny,ponieważ jałmużna wybawia od śmierci i nie pozwala wejść do ciemności. Jałmużna bowiem jest wspaniałym darem dla tych, którzy ją dają przed obliczem Najwyższego.(…) Udzielaj twego chleba głodnemu, a szat swoich użycz nagim! Ze wszystkiego, co ci zbywa, dawaj jałmużnę, a oko twoje niech nie będzie skąpe, gdy ją dajesz. (Tb 4, 5-11.16)

Lepsza jest modlitwa ze szczerością i miłosierdzie ze sprawiedliwością aniżeli bogactwo z nieprawością. Lepiej jest dawać jałmużnę, aniżeli gromadzić złoto. Jałmużna uwalnia od śmierci i oczyszcza z każdego grzechu. Ci, którzy dają jałmużnę, nasyceni będą życiem. (Tb 12, 8-9)

Szczęśliwy ten, kto myśli o biednym i o nędzarzu, w dniu nieszczęścia Pan go ocali. Pan go ustrzeże, zachowa przy życiu, uczyni szczęśliwym na ziemi i nie wyda go wściekłości jego wrogów. Pan go pokrzepi na łożu boleści: podczas choroby poprawi całe jego posłanie. (Ps 41, 2-4)

Czcij Pana [ofiarą] z twego mienia i pierwocinami całego dochodu, a twoje spichrze napełnią się zbożem i tłocznie przeleją się moszczem. (Prz 3, 9-10)

Człowiek uczynny dozna nasycenia, obfitować będzie, kto [bliźnich] napoi. (Prz 11, 25)

Kto daje ubogim – nie zazna biedy; kto na nich zamyka oczy, zbierze wiele przekleństw. (Prz 28, 27)

Woda gasi płonący ogień, a jałmużna gładzi grzechy. Kto dobrodziejstwami za dobrodziejstwa odpłaca, pamięta o przyszłości, a w chwili potknięcia się znajdzie podporę. (Syr 3, 30-31)

Każdej jałmużnie bowiem wyznaczy miejsce i każdy według uczynków swych znajdzie [odpłatę]. (Syr 16, 14)

Jałmużna męża jest u Niego jak pieczęć, a dobrodziejstwa człowieka chowa jak źrenicę oka. Potem wreszcie powstanie i odda im, sprawi też, że odpłata każdemu z nich będzie dana. Tym zaś, którzy się nawracają, daje drogę powrotu i pociesza tych, którym brakło wytrwałości. (Syr 17, 22-24)

Zamknij jałmużnę w spichlerzach twoich, a ona wybawi cię z każdego nieszczęścia. Lepiej niż tarcza mocna, niżeli ciężka włócznia za ciebie walczyć będzie z wrogiem. (Syr 29, 12-13)

Dawaj Najwyższemu tak, jak On ci daje, hojny dar według swej możności! ponieważ Pan jest tym, kto odpłaca, i siedemkroć razy więcej odda tobie. (Syr 35, 9-10)

Dobroczynność jest jak raj we wszystko obfitujący, a jałmużna – trwa na wieki. (…) Bracia i opiekunowie [są pomocą] w czasie utrapienia, a bardziej niż jedni i drudzy wybawia jałmużna. (Syr 40, 17.24)

Dawajcie, a będzie wam dane; miarę dobrą, natłoczoną, utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrza wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie». (Łk 6, 38)

Stwierdzam, że wszystko mam, i to w obfitości: jestem w całej pełni zaopatrzony, otrzymawszy przez Epafrodyta od was wdzięczną woń, ofiarę przyjemną, miłą Bogu. A Bóg mój według swego bogactwa zaspokoi wspaniale w Chrystusie Jezusie każdą waszą potrzebę. (Flp 4, 18-19)

Teraz więc niech wasz dostatek przyjdzie z pomocą ich potrzebom, aby ich bogactwo było wam pomocą w waszych niedostatkach i aby nastała równość według tego, co jest napisane: Nie miał za wiele ten, kto miał dużo. Nie miał za mało ten, kto miał niewiele. (2 Kor 8, 14)

Tak bowiem jest: kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. A Bóg może zlać na was całą obfitość łaski, tak byście mając wszystkiego i zawsze pod dostatkiem, bogaci byli we wszystkie dobre uczynki według tego, co jest napisane: Rozproszył, dał ubogim, sprawiedliwość Jego trwa na wieki. (2 Kor 9, 6-9)

 

W Księdze Aggeusza znajdujemy też taki fragment, w którym Bóg obiecuje błogosławieństwo dopiero po tym, jak Izraelici wzięli się za budowę Świątyni, a więc najpierw zaczęli dbać o sprawy Boże, a dopiero potem swoje (Ag 2, 10-19).

 

 

Dziesięciny

Co jest w ogóle bardzo ciekawe, to to, że w całej Biblii, Bóg wielokrotnie przestrzega i zabrania przed wystawieniem Go na próbę, kiedy np. prosimy Go o coś tylko po to, żeby sprawdzić, czy jest dobry lub wszechmocny (zob. np. Wj 17, 1-7; Pwt 6, 16; Ps 95, 8-11; Mt 4, 7; Łk 4, 12). Jest jednak jedno miejsce w Biblii, w którym Bóg pozwala, a nawet nakazuje wystawić Go na próbę, właśnie w kwestii pieniędzy:

Przynieście całą dziesięcinę do spichlerza, aby był zapas w moim domu, a wtedy możecie Mnie doświadczać w tym – mówi Pan Zastępów – czy wam nie otworzę zaworów niebieskich i nie zleję na was błogosławieństwa w przeobfitej mierze. I zgromię dla waszego dobra szkodnika polnego, aby wam nie niszczył owocu pól, a winorośl nie będzie już pozbawiona owoców, mówi Pan Zastępów. (Ml 3, 10-11)

 

Próba ta dotyczy dziesięciny, czyli oddawania 10% swoich przychodów na rzecz Pana, którą Bóg nakazał Izraelitom jeszcze w czasie wędrówki przez pustynię z Egiptu (jak widać Izraelici w czasach Malachiasza zaniedbywali ten obowiązek, jakby nie wierząc lub zapominając o błogosławieństwie z nim związanym i a Bóg im o tym przypomina):

Każda dziesięcina z ziemi, z zasiewu ziemi albo z owoców drzewa należy do Pana, jest rzeczą poświęconą dla Pana. Jeżeli kto chce wykupić część swej dziesięciny, to doda do niej jedną piątą. Każda dziesięcina z bydła większego lub mniejszego, które przechodzi pod laską pasterską, jest rzeczą poświęconą dla Pana. (Kpł 27, 30-32)

 

Wcześniej patriarcha Jakub – od którego późniejszego imienia Izrael pochodzi cała nazwa narodu – miał sen, w którym Bóg obiecał mu ziemię i liczne potomstwo. Po przebudzeniu Jakub złożył Bogu następujący ślub:

«Jeżeli Pan Bóg będzie ze mną, strzegąc mnie w drodze, w którą wyruszyłem, jeżeli da mi chleb do jedzenia i ubranie do okrycia się i jeżeli wrócę szczęśliwie do domu ojca mojego, Pan będzie moim Bogiem. Ten zaś kamień, który postawiłem jako stelę, będzie domem Boga. Z wszystkiego, co mi dasz, będę Ci składał w ofierze dziesięcinę». (Rdz 28, 20b-22)

 

Takie przyrzeczenie to pewna forma „biznesu” z Bogiem, w której Jakub mówi Bogu coś w stylu: „jeśli dasz mi więcej – to i ja dam Ci więcej, a jak dasz mi mniej, to będę Ci dawał mniej”. Trzeba przyznać, że dla biednego człowieka, w relacji z wszechposiadającym Bogiem, jest to układ dosyć korzystny. Jak zresztą pokazują dalsze losy Jakuba (od Rdz 30, 25) Bóg mu rzeczywiście błogosławił, a przez niego błogosławił także jego teściowi Labanowi. Na pewno jednak relacja Jakuba z Bogiem było w wiele głębsza – bo jak się temu przyjrzymy na końcu wpisu – Biblia przestrzega przed budowaniem swojej relacji z Bogiem (i w ogóle z kimkolwiek bliskim) na zasadzie wymiany handlowej.

 

Kiedy Jakub składał swój ślub nie miał nic, na pewno znał on jednak historię swojego bogatego dziadka Abrama (jeszcze zanim Bóg zmienił mu imię na Abraham) opisaną w 14 rozdziale Księgi Rodzaju, w której to wracającemu z zwycięskiej bitwy Abramowi naprzeciw wychodzi Melchizedek król Szalemu i kapłan Boga Najwyższego (stanowiący swoją drogą figurę Chrystusa – Najwyższego Kapłana). Abram cieszący się zwycięstwem danym mu przez Boga oddaje 10% ze wszystkiego (choć nie wiadomo, czy chodzi to o wszystko co ma, czy wszystko, co zdobył w czasie wyprawy) Melchizedekowi jako dar dla Boga.

 

Dar Abrama wynikał z doświadczenia obfitości bożego błogosławieństwa, że doświadczenia Jego bliskości i działania w życiu oraz z postawy wdzięczności. Jak często nam takiej postawy brakuje, nawet kiedy mamy dużo. A przecież Jakub składając swoje przyrzeczenie nie miał nic, ale już wtedy antycypował swoją wdzięczność wobec Boga.

 

Abram był człowiekiem majętnym, Jakub początkowo nie, ale obaj oddają dziesięcinę Bogu „obrzezując” swój majątek. Obrzezanie u Izraelitów było symbolem przymierza, który oznaczał całkowite oddanie się Bogu. Dosłownie odcinając część siebie Izraelita (a częściej jego rodzice, bo obrzezania dokonywano w 8 dniu życia), pokazywał Bogu, że cały należy do Niego. Tak samo oddając Bogu część swojego majątku pokazywał, że cały ten majątek należy do Niego. Przekazując dziesięcinę pokazujemy Bogu i sobie, że nie jesteśmy przywiązani do pieniędzy i że nie pokładamy w nich ufności w zabezpieczenie naszego życia, ale że tę ufność pokładamy w Bogu.

 

Wydaje się, że wystawienie Boga na próbę w kwestii dziesięciny, żeby było skuteczne musi dotyczyć „całej dziesięciny” (Ml 3, 10), czyli owoców pracy z całego roku. Być może też określenie „cała dziesięcina” może dotyczyć 10% właśnie zebranych plonów. Piszę o tym, ponieważ wydaje mi się, że nie jest wystarczające oddanie Bogu jedynie np. 10% swojej ostatniej miesięcznej wypłaty i czekanie, na to, co się wydarzy w następnym miesiącu. Oczywiście Bóg też może w tym działać, ale poszukując mądrości tych wskazań warto zauważyć, że generalna postawa hojności prowadzi do bogactwa (zaraz będzie o tym szerzej), a raczej trudno zbudować u siebie taką postawę po jednorazowym oddaniu Bogu swoich zarobków z względnie krótkiego okresu jednego miesiąca. Ważne też, żeby pamiętać o tym, że generalnie Bóg nie jest księgowym i bardziej patrzy na postawę serca, a nie na procenty (co akurat w kwestii pieniędzy przebrzmiewa bardziej na kartach Nowego Testamentu).

 

Ważne jest także to, że wystawienie Boga na próbę w kwestii dziesięciny, nie może wyglądać tak, że my oddajemy Bogu te 10% i już nic nas nie obchodzi, przestajemy pracować i leżymy cały dzień. Jakub cały czas ciężko pracował i w tej pracy Bóg mu błogosławił. Gdyby Jakub wypełnił tylko swoje zobowiązanie dotyczące dziesięciny, a nie pracowałby, to nie wypełniałby Bożych zaleceń co do pracy danych człowiekowi bezpośrednio po stworzeniu świat (które szeroko omówiliśmy w wpisie o pracy). Bóg nie pozwala wystawiać go na próbę w kwestii niepracowania, ale w kwestii przekazania dziesięciny. To też w ogóle ważne – i powiemy sobie o tym później – nawet ten Boży nakaz doświadczenia Go, nie może prowadzić do postawy handlowania. Wróćmy jednak do sprawy samych dziesięcin.

 

Dziesięciny Izraelici mieli oddawać lewitom, czyli potomkom jednego z synów Jakuba – Lewiego, którzy mieli pełnić służbę w Namiocie Spotkania, a potem w Świątyni (Lb 18, 20-24). Co ciekawe lewici również mieli składać dziesięcinę z tego, co otrzymali, czyli dziesięcinę z dziesięciny. Ważne było również to, że na dziesięcinę przeznaczyć trzeba było to, co jest najlepsze (Lb 18, 25-32). Roczne dziesięciny trzeba było również spożywać w miejscu wybranym przez Boga (Pwt 14, 22-27, zob. także: Pwt 12, 11-19), natomiast trzyletnie dziesięciny trzeba było przeznaczać dla lewity, obcego, sieroty i wdowy (czyli tych osób, które nie mogą uprawiać ziemi), „aby ci błogosławił Pan, Bóg twój, w każdej pracy twej ręki, której się podejmiesz” (Pwt 14, 28-29, również Pwt 26, 12-15, gdzie Biblia zachęca do konkretnego proszenia Boga o błogosławieństwo po złożeniu dziesięciny). Tak więc pobożny Izraelita składał trzy dziesięciny:

– jedną na kult boży

– drugą z plonów, spożywaną w radości w czasie pielgrzymki do Jerozolimy

– trzecią, składaną co trzy lata dla potrzebujących

 

Tobiasz ojciec – jeden z bohaterów księgi Tobiasza (główny bohater tej księgi również ma na imię Tobiasz i jest jego synem), tak mówi o swoich dziesięcinach:

 

– Dziesięcina na kult boży:

Ale ja pielgrzymowałem często zupełnie sam na święta do Jerozolimy, jak jest przepisane w nakazie wiekuistym dla całego Izraela. Spieszyłem do Jerozolimy z pierwocinami owoców i zwierząt, z dziesięciną bydła i z pierwszą wełną owiec. Dawałem to kapłanom, synom Aarona, na ołtarz. (Tb 1, 6-7a)

– Dziesięcina corocznie składana (i przypuszczalnie spożywana, jakby wskazywał przepis w Pwt 14, 22-27, choć Tobiasz o tym nie wspomina, ale przecież mógł ja najpierw złożyć, a potem spożyć wspólnie z lewitami, na co mógłby wskazywać werset Pwt 14, 27) w Jerozolimie:

Synom zaś Lewiego, pełniącym swą służbę w Jerozolimie, dawałem dziesięciny ze zboża, wina, oliwy, jak również z drzewa granatu, z figowego i z innych drzew owocowych. Tę drugą dziesięcinę płaciłem w pieniądzach przez sześć lat. Szedłem tam i składałem ją co roku w Jerozolimie. (Tb 1, 7b)

– Dziesięcina dla potrzebujących składana co trzy lata:

Trzecią [dziesięcinę] dawałem sierotom, wdowom i prozelitom, którzy należeli do synów Izraela. Przynosiłem im ją i dawałem co trzeci rok. (Tb 1, 8a)

 

 

Abraham de Pape. Tobiasz i Anna (ok. 1658)
Galeria Narodowa, Londyn (wikimedia.org)

 

 

Czy więc trzeba było przeznaczać na cele dziesięcin aż 20%, a co trzy lata 30% swoich dochodów? Wydaje się, że nie. Druga dziesięcina miała być spożywana przez właściciela i jego rodzinę, a o trzyletniej jest napisane: „Pod koniec trzech lat odłożysz wszystkie dziesięciny z plonu trzeciego roku i zostawisz w twych bramach” (Pwt 14, 28) – skoro wszystkie dziesięciny mają być złożone w bramie – czyli miejscu publicznym – dla ubogich, oznacza to, że muszą być przekazywane na cele kultu bożego. W budżecie domowym Izraelskiej rodziny sprawa dziesięcin mogła wiec wyglądać tak, że:

– 10% przychodów przekazywane było na cele kultu bożego (w ciągu dwóch lat z trzech – pierwsza dziesięcina) lub dla ubogich (w ciągu jednego roku z trzech lat – trzecia dziesięcina)

– 10% było uroczyście i w radości spożywane w czasie pielgrzymki do Jerozolimy (druga dziesięcina)

 

Celem pierwszej dziesięciny była troska o kult boży i utrzymanie osób się nim zajmujących, tj. lewitów, ponieważ oni nie uprawiali ziemi (zresztą na tej podstawie prawie do czasów nowożytnych Kościołowi płacono dziesięcinę), celem trzeciej troska o najbardziej potrzebujących. Mnie jednak osobiście zastanawia dziesięcina druga, którą „Będziesz spożywał w obliczu Pana, Boga swego – na miejscu, które sobie obierze na mieszkanie dla imienia swojego” (Pwt 14, 23), a jeśli do tego miejsca było zbyt daleko, można było produktu sprzedać, wziąć pieniądze (srebro) i na miejscu kupić sobie: „wszystko, czego pragnie twoja dusza: większe i mniejsze bydło, wino, sycerę, wszystko, czego życzy sobie twoja dusza” (Pwt 14, 26b). Trzeba to było spożyć ciesząc się wspólnie z rodziną i pamiętając o lewitach (Pwt 14, 26b-27). Ciekawe polecenie swoją drogą. Bóg nakazuje spożywanie 10% plonów w radości z rodziną i osobami troszczącymi się o kult. Po co to wszystko? Odpowiedź daje nam wers Pwt 14, 23b: „byś po wszystkie dni nauczył się bać Pana, Boga swego”, czyli po to, żeby pamiętać, że wszystkie nasze przychody pochodzą od Boga. Jak zobaczymy dalej Bóg każe ofiarować sobie pierworodne bydło właśnie po to, żeby je spożyć w Jego obecności (Pwt 15, 19-20).

 

Ta mądrość spójna jest też z tym, co kilkukrotnie pojawia się w Biblii, czyli dostrzeżeniem faktu, że pracujący jako pierwszy powinien doświadczać i cieszyć się owocami swojej pracy, a Bóg chce, żeby ta radość realizowana była w Jego obecności:

Rolnik pracujący w znoju pierwszy powinien korzystać z plonów. (2 Tm 2, 6)

Stróż drzewa figowego – spożywa jego owoc, czujny o pana – doznaje szacunku. (Prz 27, 18)

 

Tak sobie pomyślałem, że gdybyśmy mieli przełożyć te polecenia na współczesną rzeczywistość, to polecenia dotyczące dziesięcin mogłyby mieć następujący kształt:

– 10% twoich miesięcznych zarobków przekazuj na cele kultu religijnego, utrzymanie kapłanów i boże dzieła (w ciągu dwóch miesięcy z trzech) lub na troskę o najbardziej potrzebujących np. przekazuj organizacjom charytatywnym (w ciągu jednego miesiąca z trzech, stąd liczba 3,33%, o której wspominałem we wcześniejszym wpisie przy okazji analizy postawy bogatego młodzieńca, ubogiej wdowy i celnika Zacheusza)

– 10% twoich miesięcznych zarobków przeznaczaj na wspólne rodzinne pielgrzymki do miejsc kultu religijnego, w czasie których wspólnie z rodziną i kapłanami (Ty płacisz za kapłana), w radości spożywaj wszystko, czego pragnie i czego życzy sobie twoja dusza, w tym drogie alkohole 🙂

 

Może ten ostatni punkt potraktować z przymrużeniem oka, ale zobaczcie, że to naprawdę dobry pomysł na spędzenie urlopu. Wspólnie z rodziną pojechać na pielgrzymkę do jakiegoś pięknego sanktuarium, poznać to miejsce, zaspokoić swoje potrzeby duchowe, potrzeby dotyczące budowania relacji rodzinnych i cielesne dotyczące jedzenia i picia. A przy tym jeszcze zabrać na taki wyjazd księdza ze swojej parafii i zbudować z nim lepszą relację. Zdaje mi się, że taka pielgrzymka może być o wiele lepszą formą spędzenia urlopu, niż na przykład 3 tygodnie opalania się nad morzem.

 

Nawet jednak, jeśli nie przeznaczamy 10% naszych rocznych zarobków na pielgrzymki, to wydaje się, że chrześcijańskie rodziny w pewien sposób wypełniają to polecenie świętując uroczyście przy suto zastawionym stole wspólnego posiłku święta upamiętniające działanie Boga w świecie, czyli przede wszystkim Wielkanoc i Boże Narodzenie. Zobaczcie, że uwzględniając wszystkie niedzielne obiady (a przecież każda niedziela to pamiątka Zmartwychwstania) myślę, że na pewno wydajemy na świąteczne jedzenie ok. 10% zarobków.

 

Tak na marginesie warto zauważyć również to, że osoby i organizacje utrzymujące się z dziesięcin kierując się opisanymi tu biblijnymi poleceniami również powinny oddawać 10% przychodów na boże cele inne niż realizowane przez siebie (zob. Lb 18, 25-32).

 

Praktyka dziesięciny ma miejsce w wielu wspólnotach protestanckich i pozwala na utrzymanie wspólnot, ale też na realizację różnych dzieł. Praktyka dziesięcin jest też popularna we wspólnotach katolickich. Zerknijcie np. na ten artykuł:

Mnożenie przez dzielenie

 

Kiedyś się nad tym tematem zastanawiałem i przyszła mi taka myśl, że może to ile zarabiamy tylko w 10% zależy od naszego wysiłku, a w 90% od spraw niezależnych od nas (np. państwo, które zapewnia bezpieczeństwo, sieć dróg, w miarę sprzyjający, niezagorący klimat, koniunktura na rynku, istnienie uczelni i innych form edukacji, które pomogły nam zdobyć wiedzę i umiejętności, wrodzone predyspozycje, istnienie pracodawcy, itp.). Zapewne tak do końca nie da się tego policzyć – ale pomyślałem sobie, że może Bogu zależy na tym, żeby nawet te 10%, które wydaje nam się, że zależą od nas, oddawać Jemu (bo On w jakiś sposób troszczy się o te pozostałe 90%), tak, żeby mógł się troszczyć o całe 100%. Przekazując dziesięcinę pokazujemy Bogu, że wszystkie nasze pieniądze należą do Niego i Jemu oddajemy troskę o nie (nie zapominając jednak o obowiązku pracy, z którego oddawanie dziesięciny nas przecież nie zwalania). Moglibyśmy powiedzieć, że tak naprawę to my Bogu nic nie dajemy, bo On wszystko ma i niczego nie potrzebuje, a my tylko oddajemy to, co należy do Niego (o tym, że pieniądze są darem Boga powiemy jeszcze za chwilę).

 

  • Podręcznik - Jak Uczyć SkutecznościWięcej o tym, jak działać skutecznie i żyć z innymi znajdziecie w moim podręczniku:
    Jak Uczyć Skuteczności

    ZOBACZ PODRĘCZNIK

 

Pierwociny i ofiary dobrowolne

Biblia wielokrotnie wspomina również o ofiarowywaniu Bogu pierwocin, czyli:

– pierwszych płodów uzyskiwanych w każdym roku (Rdz 4, 4; Wj 23; 14-19; Wj 34; 22.26; Kpł 2, 12.14; Lb 18, 13; Lb 28, 26-31; 2 Krl 4, 42; 2 Krn 31, 5; Ne 10, 36; Ne 12, 44; Ne 13, 31; Tb 1, 6; Jdt 11; 13; Prz 3, 9; Syr 7, 31; Syr 35, 7; Syr 45, 20; Ez 44, 30; Dn 3, 38),

– pierworodnych synów i pierwszych płodów bydła (Wj 13, 2.12.15; Wj 22, 28-29; Lb 18, 15; Ne 10, 37; Pwt 15, 19-20; Pwt 21, 17 – oczywiście nie chodziło o składanie ofiar z ludzi, bo tego bardzo wyraźnie Biblia zabrania: Kpł 18, 21; Kpł 20, 2),

– pierwszych płodów uzyskiwanych z nowych drzew (Kpł 19, 23-25) i nowej ziemi (Kpł 23, 9-21; Lb 15, 17-21; Pwt 26, 1-11)

 

Co ciekawe pierwociny z płodów bydła Bóg każe sobie poświęcić, ale po to, żeby… ofiarowujący je spożył.

Masz poświęcić Panu, Bogu swemu, każdego pierworodnego samca, który się urodzi z większego lub mniejszego bydła. Nie będziesz używał do pracy pierworodnego z cielców i nie będziesz strzygł pierworodnego swej owcy. Spożyjesz je, ty i twój dom w obliczu Pana, Boga twego, rokrocznie w miejscu, które sobie obierze Pan. (Pwt 15, 19-20)

 

Już wcześniej wspomniałem o tym, przy omawianiu tzw. drugiej dziesięciny, że Bogu zależy na tym, żeby najlepsze owoce naszej pracy spożywać w jego obecności.

 

Nowy Testament określa mianem „pierwocin” samego Chrystusa (1 Kor 15, 20.23) oraz chrześcijan wiernych Bogu, również w znaczeniu jako tych pierwszych nawróconych (Rz 16, 5; 1 Kor 16, 15; 2 Tes 2, 13; Jk 1, 18), ale też najczystszych (Ap 14, 4).

 

Pierwociny oznaczają pierwsze plony, najlepsze i najświeższe. Bogu więc należy oddawać to, co najlepsze i w pierwszej kolejności. Oddanie Bogu pierwszego zysku z nowego przedsięwzięcia może być współczesną realizacją takiego podejścia.

 

Poza dziesięcinami i ofiarami z pierwocin Biblia wielokrotnie wspomina również o ofiarach dobrowolnych (zob. np. Wj 36, 3; Kpł 7, 16; Kpł 22, 18.21.23, Lb 15, 3; Lb 29, 39; Pwt 12, 6.17; Pwt 23, 24; 1 Krn 29, 8.14.17; 2 Krn 31, 14; 2 Krn 35, 8; Ezd 1, 4.6; Ezd 3, 5; Ezd 7, 15-16; Jdt 4, 14; Jdt 16, 18; Syr 35, 1-6; Ez 46, 12; Am 4, 5).

 

Stary Testament wspomina również inne ofiary mające na celu sprawowanie kultu bożego, nie będę jednak tutaj o nich pisał, ponieważ nie są bezpośrednio związane z pieniędzmi, a właśnie z kultem – a też dlatego, że w Nowym Testamencie zastąpiła je doskonała ofiara Chrystusa (o czym generalnie mówi List do Hebrajczyków, zob. np. Hbr 5, 1-10; Hbr 7; Hbr 8, Hbr 9, Hbr 10).

 

 

Materialna troska o Kościół

Troska o sprawy doczesne wspólnoty wiernych i osób zajmujących się sprawami duchowymi wprost pojawia się także w Nowym Testamencie, choć tam nigdzie nie jest wymieniona wielkość wymaganych ofiar (że to ma być np. właśnie 10%):

Macedonia i Achaja bowiem uznały za stosowne zebrać składkę na rzecz świętych w Jerozolimie. Uznały za stosowne, bo i są ich dłużnikami. Jeżeli bowiem poganie otrzymali udział w ich dobrach duchowych powinni im za to służyć pomocą doczesną. (Rz 15, 26-28a)

Jeżeli więc my zasialiśmy wam dobra duchowe, to cóż wielkiego, że uczestniczymy w żniwie waszych dóbr doczesnych? Jeżeli inni mają udział w waszej majętności, to czemuż raczej nie my? Nie korzystaliśmy jednak z tej możności, lecz znosimy wszystko byle nie stawiać żadnych przeszkód Ewangelii Chrystusowej. Czyż nie wiecie, że ci, którzy trudzą się około ofiar, żywią się ze świątyni, a ci, którzy posługują przy ołtarzu, mają udział w [ofiarach] ołtarza? Tak też i Pan postanowił, ażeby z Ewangelii żyli ci, którzy głoszą Ewangelię. (1 Kor 9, 11-14)

Ten, kto pobiera naukę wiary, niech użycza ze wszystkich swoich dóbr temu, kto go naucza. (Ga 6, 6)

 

Oczywiście głoszenie Ewangelii nie może być motywowane chęcią zysku, ale tym, że pieniądze przekazywane na cele wspólnoty mają służyć przynoszeniu dobrych owoców. Paweł tak zwraca się do Filipian dziękując im za ich wsparcie materialne:

… bo do Tesaloniki nawet raz i drugi przysłaliście na moje potrzeby. Mówię zaś to bynajmniej nie dlatego, że pragnę daru, lecz pragnę owocu, który wzrasta na wasze dobro. (Flp 4, 16-17)

 

Paweł zdaje sobie sprawę z dobrodziejstw jakie otrzymuje dawca. Hojność potrafi zmieniać postawę naszego serca, uwalniać od przywiązania, otwierać na lepszy kontakt z Bogiem, innymi i samym sobą. Dlatego też Paweł zachęca do hojności, nie stawiając jej jednak ani dolnych („nie czując się przymuszonym”), ani górnych granic („nie żałując”):

Tak bowiem jest: kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. (2 Kor 9, 6-7)

 

Nowy Testament nie wymienia żadnej konkretnej wysokości ofiar, ale warto zwrócić uwagę, że my często lubimy jasne wytyczne dotyczące postępowania, a 10% wydaje się być bardzo rozsądnym wyjściem podpowiadającym nam, jak możemy spełniać zachętę do troski o Boże dzieła. Wydaje się też, że dla przeciętnego budżetu domowego nie jest to ani za mało, ani za dużo (oczywiście wiadomo, że jeśli ktoś zarabia pensję minimalną, a ma na utrzymaniu rodzinę, będzie to dosyć dużo), a suma środków jakie można uzyskać od wielu osób przekazujących właśnie tyle pozwala na realizację naprawdę dużych i pięknych bożych dzieł.

 

Bardzo ciekawie sprawa ta wygląda w pierwotnym Kościele:

Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. (…) Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze [uzyskane] ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby. (Dz 4, 32.34-35)

 

A na początku kolejnego rozdziału Dziejów Apostolskich czytamy trochę straszną historię Ananiasza i Safiry (Dz 5, 1-11). Ananiasz sprzedał posiadłość i (za wiedzą żony) tylko część pieniędzy przyniósł Apostołom. A na to Piotr mówi:

«Ananiaszu – powiedział Piotr – dlaczego szatan zawładnął twym sercem, że skłamałeś Duchowi Świętemu i odłożyłeś sobie część zapłaty za ziemię? Czy przed sprzedażą nie była twoją własnością, a po sprzedaniu czyż nie mogłeś rozporządzić tym, coś za nią otrzymał? Jakże mogłeś dopuścić myśl o takim uczynku? Nie ludziom skłamałeś, lecz Bogu». (Dz 5, 3-4)

 

Po tych słowach Ananiasz padł martwy, a za chwilę podobna sytuacja spotyka jego żonę. Piotr zadaje retoryczne pytanie: „Czy przed sprzedażą nie była twoją własnością, a po sprzedaniu czyż nie mogłeś rozporządzić tym, coś za nią otrzymał?”. Odpowiedź na to pytanie zdaje się brzmi: tak (chociaż nie wiem, czy może ten fragment trzeba by interpretować jakoś głębiej, np. w duchu Psalmu 24, który mówi o tym, że wszystko jest własnością Pana). Ananiasz i Safira umierają wiec, nie dlatego, że nie oddali wszystkich pieniędzy, ale dlatego, że skłamali Bogu. Może chcieli pokazać się we wspólnocie jako superhojni? Chyba nikt nie miałby im za złe (a na pewno nie Bóg), gdyby, tak – jak wspominany we wcześniejszym wpisie Zacheusz – przekazali tylko połowę swojego majątku. Historia ta pokazuje nam, że w sprawach finansowych w relacji z Bogiem ważna jest hojność, ale niezbędna jest przede wszystkim szczerość i postawa serca (o tym będzie za chwilkę), a trzeba się wystrzega jakiejkolwiek próby oszukiwania Boga oraz bycie dobrym i hojnym na pokaz.

 

Pozwólcie na jeszcze krótką refleksję. Czytając te opisy z Dziejów Apostolskich wydaje się, że w Kościele pierwotnym sprzedawanie majątku i przynoszenie pieniędzy na potrzeby wspólnoty nie było jakimś odgórnie narzuconym obowiązkiem (jak np. kolektywizacja rolnictwa w ZSRR), ale wynikało ono z naprawdę szczerej miłości i poczucia wspólnoty doświadczanej przez pierwszych chrześcijan. Stosunki materialne panujące w pierwotnym Kościele wydają się nam być jakimś idealnym stanem funkcjonowania społecznego, w którym niczego nikomu nie brakuje – oczywiście na skutek redystrybucji dóbr („Każdemu też rozdzielano według potrzeby”). Jednak jakakolwiek odgórna redystrybucja dóbr niesie ze sobą bardzo dużo trudności, a nawet wątpliwości natury moralnej. Przecież dążenia do zbudowania „kolektywu” z stosunkami ekonomicznymi, w których wszystko należy do ogółu, były czymś, co ostatecznie doprowadziło do zbrodni komunizmu. Kwestię mądrej biblijnej redystrybucji dóbr na pewno jeszcze poruszę (nieco przy okazji omawiania tematu pożyczek w następnym wpisie, a dogłębniej przy okazji tematu władzy), ponieważ jakiejś jej formy są ważnym elementem funkcjonowania każdej społeczności i państwa.

 

W tym miejscu chcę zwrócić Waszą uwagę na jeszcze jedną ważną rzeczy: biblijny światopogląd bardzo mocno broni prawa do własności prywatnej i uważa ją za bardzo ważny element stosunków międzyludzkich. To, że Biblia zachęca nas do hojności, troski o potrzebujących i wspólnotę wierzących, wynika właśnie z tego, że posiadamy majątek, który należy do nas, a nawet jeśli zgodnie z biblijnymi wskazaniami, uważamy go za własność Bożą, to i tak mamy troszczyć się o niego, jak o swój własny i mamy nim dobrze zarządzać. Mądrość płynąca z Biblii, zauważa, że ludzka natura jest taka, że jeśli czegoś nie uważamy za swoje, to nie będziemy się o to tak troszczyć i dobrze tym zarządzać jak czymś swoim.

 

Rafael Santi. Śmierć Ananiasza (1515)
Victoria and Albert Museum, Londyn (wikimedia.org)
Dz 5, 1-11

 

 

Warunki ofiar pieniężnych

Biblia wymienia też kilka zasad dotyczących przekazywania ofiar, które moglibyśmy określić jako wewnętrzne, tzn. nie takie dotyczące ich wielkości, ale raczej postawy serca, przy ich przekazywaniu.

 

W pierwszej kolejności, nie należy ociągać się z przekazywaniem daru (np. czekać do ostatniego dnia miesiąca, kiedy pieniędzy może nam już nie wystarczać):

Nie będziesz się ociągał z [ofiarą z] obfitości zbiorów i soku wyciskanego w tłoczni. (Wj 22, 28a)

Synu, nie odmawiaj biedakowi rzeczy niezbędnych do życia i oczu potrzebującego nie męcz zwlekaniem! Nie dręcz duszy głodnego i nie pobudzaj do gniewu człowieka w jego niedostatku! Serca rozgniewanego w większy zamęt nie wprowadzaj i nie zwlekaj z datkiem dla potrzebującego! Nie odpychaj żebrzącego w strapieniu, a od ubogiego nie odwracaj swej twarzy! Nie odwracaj oka od proszącego i nie dawaj człowiekowi sposobności, aby cię przeklinał. Gdy bowiem przeklnie cię w gorzkości duszy, Ten, co go stworzył, wysłucha jego życzenia. Czyń siebie godnym kochania w zgromadzeniu, a przed władcą skłaniaj głowę! Nakłoń ucha swego biednemu i łagodnie odpowiedz mu spokojnymi słowami! Wyrwij krzywdzonego z ręki krzywdzącego, a gdy sądzić będziesz, nie bądź małodusznym! Bądź ojcem dla sierot, jakby mężem dla ich matki, a staniesz się jakby synem Najwyższego, i miłować cię On będzie bardziej niż twoja matka. (Syr 4, 1-10)

Poza tym bądź dla biednego łaskawy i nie daj mu długo czekać na jałmużnę! Zgodnie z przykazaniem przyjdź z pomocą biednemu i stosownie do jego potrzeby nie odsyłaj go z pustymi rękami! (Syr 29, 8-9)

 

Bogu nie podoba się także fakt składania mu ofiar o wątpliwej jakości (zob. cały fragment Ml 1, 6-14):

Dlatego niech będzie przeklęty oszust, który mając w swej trzodzie samca, ślubuje [złożyć go na ofiarę], a potem składa Panu zwierzę skażone, gdyż Ja jestem potężnym Królem a imię moje będzie wzbudzać lęk między narodami. Ml 1, 14)

 

Warto jednak pamiętać, że dar powinien być składany z radosnym sercem, a nie z poczuciem trudnego obowiązku:

Będę Ci chętnie składać ofiarę, sławić Twe imię, bo ono jest dobre, bo wybawi mię z wszelkiej udręki, a moje oko ogląda hańbę moich wrogów. (Ps 54, 8-9)

Chwal Pana hojnym darem i nie zmniejszaj ofiary z pierwocin rąk twoich! Przy każdym darze twarz twoją rozpogódź i z weselem poświęć dziesięcinę! (Syr 35, 7-8)

Jak [sprawiedliwy] raduje się, gdy otwiera ręce, tak grzesznicy ulegną zatraceniu. (Syr 40, 14)

Każdy niech przeto postąpi tak, jak mu nakazuje jego własne serce, nie żałując i nie czując się przymuszonym, albowiem radosnego dawcę miłuje Bóg. (2 Kor 9, 7)

 

Lub na pokaz:

Kiedy zaś ty dajesz jałmużnę, niech nie wie lewa twoja ręka, co czyni prawa, aby twoja jałmużna pozostała w ukryciu. A Ojciec twój, który widzi w ukryciu, odda tobie. (Mt 6, 3-4)

 

I bez zmiany wewnętrznej postawy moralnej:

Ofiara występnych obrzydła dla Pana, upodobaniem Jego są modły uczciwych. (Prz 15, 8)

Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj! (Mt 5, 23-24)

 

Bóg nienawidzi (dosłownie Biblia używa takiego słowa) kiedy ludzie składają Mu ofiary, a nie jest to w żaden sposób związane z ich wewnętrznymi postawami. Takie ofiary to próba przekupienia Boga i zrównania Go do bożków, które trzeba przebłagiwać, żeby uzyskać ich przychylność, to czczenie Boga tylko wargami, bez otwarcia serca (zob. np. Am 5, 21-27; Iz 1,10-20; Jr 6, 20-21; Jr 7, 21-28; Iz 29; 13-14, Mk 7, 1-13). Ofiary nie mogą też zastąpić prawdziwej głębokiej relacji osobowej, która objawia się np. żalem za popełnione grzechy, a nie próbą przebłagania Boga darem (zob. np. Ps 40, 7 – cytowany też w: Hbr 10; Ps 50, 13; Ps 51, 18-19; Mi 6, 6-8). Postawą handlowania z Bogiem zajmiemy się pod koniec tego wpisu, ponieważ może dotyczyć ona także osób o głębokiej religijności.

 

Co ciekawe Pan Jezus poucza faryzeuszy (którzy tak uszczegółowili przepisy o dziesięcinie, że wymagali jej składania nawet z przypraw), że przekazywanie dziesięciny, choć jest ważne i nie należy jej zaniedbywać, nie jest najbardziej istotne:

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty, kopru i kminku, lecz pomijacie to, co ważniejsze jest w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To zaś należało czynić, a tamtego nie opuszczać. (Mt 23, 23, również Łk 11, 42)

 

Po złożeniu ofiary dobrze jest prosić o błogosławieństwo:

Gdy w trzecim roku – roku dziesięciny – zakończysz oddawanie wszystkich (…) powiesz wobec Pana, Boga swego: «(…) Ze swego świętego mieszkania, z niebios, spojrzyj i pobłogosław Izraela (…)» (Pwt 26, 12-15)

 

Bogu nie podobają się dary pochodzące z nieuczciwych źródeł, a zwłaszcza pochodzące z nierządu lub z kradzieży:

Nie zaniesiesz do domu Pana, Boga twego, zarobku nierządnicy, jak i "zapłaty dla psa", jako rzeczy ofiarowanej ślubem. Tak jednym, jak i drugim brzydzi się Pan, Bóg twój. (Pwt 23, 19)

Kto przynosi na ofiarę rzecz niesprawiedliwie nabytą, ofiaruje szyderstwo: dary bezbożnych nie są bowiem przyjemne Panu. Nie ma upodobania Najwyższy w ofiarach ludzi bezbożnych, a grzechy przebacza nie przez wzgląd na mnóstwo ofiar. Jakby na ofiarę zabijał syna w obecności jego ojca, tak czyni ten, co składa w ofierze [rzecz wziętą] z własności ubogich. (Syr 34, 18-20)

 

Choć z drugiej strony Jezus wypowiada takie słowa:

Ja też wam powiadam: Pozyskujcie sobie przyjaciół niegodziwą mamoną, aby gdy [wszystko] się skończy, przyjęto was do wiecznych przybytków. (Łk 16, 9)

 

Wydaje mi się, że obydwa te wskazania wcale nie są sprzeczne. Fragmenty z Księgi Powtórzonego Prawa i Mądrości Syracha pokazują nam to, że nie można usprawiedliwiać niemoralnego pozyskiwania pieniędzy tym, że przekaże się je w ofierze, natomiast nauczanie Jezusa mówi o tym, żeby każde pieniądze (nawet te, które pochodzą z nieuczciwych źródeł) wykorzystywać dla dobra innych ludzi. Jezus wypowiedział te słowa jako podsumowanie przypowieści o obrotnym rządcy (Łk 16, 1-8), którego oskarżono przed panem, że trwoni jego majątek. Rządca przerażony wizją utraty pracy zmniejsza zobowiązania dłużników swojego pana wobec niego (z 100 do 50 beczek oliwy oraz z 100 korców pszenicy do 80). Przypowieść ta wielu komentatorom sprawia nie lada trudność. Bo czyż Bóg pochwala nieuczciwość?

 

Przypuszczalnie rządca został pochwalony, ponieważ:

– obniżył zobowiązania dłużników o swoje własne wynagrodzenie

– obniżył zobowiązania o nieuczciwe zyski, które „na lewo” wyciągał od ludzi, z którymi robił interesy majątkiem swojego Pana

– wziął zobowiązanie na siebie (nawet niektórzy egzegeci dopatrują się tutaj figury samego Chrystusa, który bierze na siebie długi ludzi)

– obniżył zobowiązanie o odsetki, które być może sam wcześniej nałożył niezgodnie z prawem (bo prawo mojżeszowe zabraniało nakładania odsetek – o tym będzie w kolejnym wpisie)

– a może wiedział, że jego pan jest litościwy i miłosierny i ucieszy się z tego, że darował część długu dłużnikom?

 

W każdym razie, co wydaje mi się istotne, w ciągu tej przypowieści rządca zmienia swoją postawę (a nawet jeśli nie postawę, to na pewno zachowanie) – w jakiś sposób się nawraca, a w związku z tym zmienia swoje podejście do już posiadanych (zarządzanych) pieniędzy. I po tej zmianie ma sens, to co mówi Jezus, żeby tę „nieuczciwą mamonę” dobrze wykorzystać (bo z drugiej strony, to, co lepszego można z nią zrobić). Ważne jest jednak to, żeby nie mieć postawy Janosika, myślenia „cel uświęca środki” i przekonania, że dla Boga lub nawet innych dobrych celów można pozyskiwać pieniądze w sposób nieuczciwy.

 

Tak na marginesie, z tej przypowieści możemy odczytać jeszcze jedną biznesową mądrość: na produktach bardziej przetworzonych można zyskać więcej, tzn. można nałożyć na nie większą marżę. Oliwa jest produktem wymagającym większego procesu technologicznego niż pszenica, dlatego rządca (lub jego pan) na oliwie zarabiał więcej niż na pszenicy, a w związku z tym zobowiązania dotyczące oliwy mogły zostać obniżone bardziej (o 50%) niż te dotyczące pszenicy (o 20 %).

 

Warto też zauważyć, że biblijna mądrość nie jest naiwna. Jeśli nasze pieniądze przekazujemy komuś z myślą o wsparciu potrzebującego warto pamiętać, że czasami nasze działanie mające na celu udzielenie komuś pomocy może mieć złe skutki dla nas lub dla tego człowieka. Na przykład, kiedy nasza pomoc doprowadza do naszego upadku, lub kiedy utwierdza drugiego człowieka w grzechu (więcej o temacie mądrego pomagania innym napiszę przy okazji biblijnych porad dotyczących relacji):

Pomagaj bliźniemu według swej możności, a uważaj na siebie, abyś i ty nie upadł. (Syr 29, 20)

Dobroczynność nie jest dla tego, kto trwa w złu, ani kto nie udziela jałmużny. Dawaj bogobojnemu, a nie wspomagaj grzesznika. Dobrze czyń biednemu, a nie dawaj bezbożnemu, odmów mu chleba swego i nie użyczaj mu, aby przypadkiem nie wziął góry nad tobą. Znajdziesz w dwójnasób zło za wszystko dobro, które byś mu wyświadczył. Gdyż i u Najwyższego budzą odrazę grzesznicy, wymierzy On też karę bezbożnym. Dawaj dobremu, a nie pomagaj grzesznikowi. (Syr 12, 3-7)

 

 

Dlaczego postawa hojności jest rozsądna i prowadzi do bogactwa

Jak zauważyliście Biblijne mądrości staram się analizować pod kątem nie tyle, co nadprzyrodzonego działania Boga w świecie (choć absolutnie też nie mam zamiaru umniejszać tego wymiaru), ale także po prostu zdrowego rozsądku. Jak już np. pisałem w pierwszym wpisie z serii Skuteczność Biblijna (Biblia w Rok) lub też w Czytelni, Pismo Święte możemy traktować jako starożytną księgę, która zbiera kilka tysięcy lat obserwowania świata przez ludzi. Nam się czasami wydaje (twierdzę tak, bo mi się tak kiedyś wydawało 🙂 ), że skuteczne działanie i osiąganie swoich celów, to domena ludzi współczesnych i ludzie dopiero od nie dawna zaczęli się tym interesować (tak przynajmniej można wnioskować po liczbie wydawanych na świecie książek w tym temacie – ale przecież z drugiej strony w każdym temacie wydaje się coraz więcej książek). Jest jednak inaczej i ludzie od kiedy tylko wymyślili pismo, spisywali swoje spostrzeżenia, mądrości i tworzyli coś na rodzaj poradników. Takie, moglibyśmy powiedzieć, zdroworozsądkowe treści są również w Biblii. Ktoś po prostu kiedyś zauważył, że ludzie, który mają postawę hojności, mają więcej pieniędzy.

 

Dlaczego tak jest? Ja myślę, sobie, że jest tak dlatego, że ludzie, który są hojni, dzielą się sobą, dzielą się z innymi swoimi talentami, owocami swojej pracy i hojnie się do niej przykładają. Zobaczcie, że tak naprawdę osoby i firmy, które zarabiają najwięcej są najbardziej hojne. Najbardziej hojnie dzielą się wartością, która stanowi istotę ich pracy i działania. Najbardziej hojnie dostarczają wartość.

 

Może powiedzenie, że wielkie biznesy naśladują Boga w hojności jest trochę przesadą, ale zobaczcie, że prosta zasada (zresztą też zapisana w Biblii, np. w porównaniu do siewu i zbioru, w cytowanym już wersie 2 Kor 9, 6) mówi, że im więcej w coś włożysz, im więcej zainwestujesz, im więcej dasz – tym więcej wyciągniesz. Co też ciekawe taką mądrość dostrzegają zarówno osoby wierzące, jak i niewierzące.

 

Oczywiście nie chodzi też o takie bezmyślne rozdawanie na lewo i na prawo. Biblia nie zachęca nas do braku rozsądku, ale do poszukiwania mądrości i życia zgodnie z nią. A właśnie mądrość podpowiada nam to, że obfite dzielenie się sobą i obfite dostarczanie innym wartości (w języku biznesu nazywa się to skalowaniem, kiedy multiplikujemy wartość, którą dostarczamy na szerokie grono odbiorców), prowadzi do bogactwa. Więcej na ten temat napiszę w wpisie zbierającym biblijne porady dotyczące biznesu:

Biblijna mądrość w biznesie i marketingu. Żyć jak błogosławiony bogacz

 

Co też ważne dokładnie takie same zasady rządzą nie tylko pieniędzmi, ale np. relacjami o czym też na pewno będzie w kolejnych wpisach.

 

Jeszcze jedna myśl, na podsumowanie kwestii hojności. Bóg jest hojny, zachęca więc nas do tego samego. Żebyśmy dzielili się sobą. Kiedy to robimy – żyjemy, a kiedy przestajemy to robić – umieramy.

 

 

Pieniądze są darem Boga

Biblijna mądrość jest zdroworozsądkowa i dostrzegająca naturalne mechanizmy rządzące światem, ale z drugiej strony dostrzega również ciągłe działanie Boga w świecie (bo w gruncie rzeczy to przecież Bóg stworzył te mechanizmy i też przez nie działa). W każdym razie, koniecznie trzeba zauważyć, że Biblia wielokrotnie zauważa, że to Bóg jest Stwórcą, a w związku z tym, też Właścicielem rzeczywistości, w tym bogactw i pieniędzy.

Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy. (Ps 24, 1b)

Poruszę wszystkie narody, tak że napłyną kosztowności wszystkich narodów, i napełnię chwałą ten dom, mówi Pan Zastępów. Do Mnie należy srebro i do Mnie złoto – wyrocznia Pana Zastępów. (Ag 2, 7-8)

 

Skoro jest On Właścicielem i to na dodatek hojnym Właścicielem, to może On obdarowywać kogo chce i jak chce. I to robi, tak więc prawdziwe bogactwo i pieniądze (oraz siła do jego zdobycia) są darem od Pana, a On udziela Go tym, którzy żyją tak, jak On chce:

I rzekł [Mojżesz]: «Spraw, abym ujrzał Twoją chwałę». [Pan] odpowiedział: «Ja ukażę ci mój majestat i ogłoszę przed tobą imię Pana, gdyż Ja wyświadczam łaskę, komu chcę, i miłosierdzie, komu Mi się podoba». (Wj 33, 18-19, por. Rz 9, 15)

Jeżeli będziecie postępować według moich ustaw i będziecie strzec przykazań moich i wprowadzać je w życie, dam wam deszcz w swoim czasie, ziemia będzie przynosić plony, drzewo polne wyda owoc, młocka przeciągnie się u was aż do winobrania, winobranie aż do siewu, będziecie jedli chleb do sytości, będziecie mieszkać bezpiecznie w swoim kraju. (Kpł 26, 3-5)

Obyś nie powiedział w sercu: «To moja siła i moc moich rąk zdobyły mi to bogactwo». Pamiętaj o Panu, Bogu twoim, bo On udziela ci siły do zdobycia bogactwa, aby wypełnić dzisiaj przymierze, jakie poprzysiągł twoim przodkom. (Pwt 8, 17-18)

Gdy ci się dobrze wiedzie, ciesz się z tego, a wiedzie ci się źle, wtedy to rozważ: zarówno jedno jak i drugie sprawia Bóg, ponieważ człowiek nie może dociec niczego zgoła, co będzie potem. (Koh 7, 14)

Bo Pan Bóg jest słońcem i tarczą: Pan hojnie darzy łaską i chwałą, nie odmawia dobrodziejstw postępującym nienagannie. (Ps 84, 12)

Daremnym jest dla was wstawać przed świtem, wysiadywać do późna – dla was, którzy jecie chleb zapracowany ciężko; tyle daje On i we śnie tym, których miłuje. (Ps 127, 2)

Dla każdego też człowieka, któremu Bóg daje bogactwo i skarby i któremu pozwala z nich korzystać, wziąć swoją część i cieszyć się przy swoim trudzie – to Bożym jest darem. Taki nie myśli wiele o dniach swego życia, gdyż Bóg go zajmuje radością serca. (Koh 5, 18-19)

Dobra i niedole, życie i śmierć, ubóstwo i bogactwo pochodzą od Pana. Dar Pana spocznie na ludziach bogobojnych, a upodobanie Jego na zawsze zapewni im szczęście. (Syr 11, 14.17)

To Pan daje śmierć i życie, wtrąca do Szeolu i zeń wyprowadza. Pan uboży i wzbogaca, poniża i wywyższa. Z pyłu podnosi biedaka, z barłogu dźwiga nędzarza, by go wśród możnych posadzić, by dać mu tron zaszczytny. Do Pana należą filary ziemi: na nich świat położył. On ochrania stopy pobożnych. Występni zginą w ciemnościach, bo nie [swoją] siłą człowiek zwycięża. (1 Sm 2, 6-9)

Hiob wstał, rozdarł swe szaty, ogolił głowę, upadł na ziemię, oddał pokłon i rzekł: «Nagi wyszedłem z łona matki i nagi tam wrócę. Dał Pan i zabrał Pan. Niech będzie imię Pańskie błogosławione!» (Hi, 1, 20-21)

Ja tworzę światło i stwarzam ciemności, sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Pan, czynię to wszystko. (Iz 45, 7)

 

Król Dawid, który przecież był bardzo hojnie obdarowany przez Boga również w wymiarze materialnym tak oto modli się do Niego:

Czymże ja jestem i czym jest lud mój, żebyśmy Ci mogli ofiarować dobrowolnie te rzeczy? Albowiem od Ciebie to wszystko pochodzi i co z ręki Twojej mamy, dajemy Tobie. Jesteśmy bowiem pielgrzymami przed Tobą i przychodniami, jak byli wszyscy przodkowie nasi; dni nasze jak cień na ziemi [mijają] bez żadnej nadziei. O Panie, Boże nasz, całe to bogactwo, któreśmy przygotowali, by zbudować dom Tobie i Twemu świętemu imieniu, z ręki Twojej pochodzi i wszystko jest Twoje. Wiem, o Boże mój, że Ty badasz serce i upodobałeś sobie szczerość; ja też w szczerości serca mojego ofiarowałem dobrowolnie to wszystko, a teraz z radością widzę, że i lud Twój tutaj obecny pospieszył z dobrowolnymi ofiarami dla Ciebie. (1 Krn 29, 14-17)

 

Pojawia się tutaj myśl, o której już wspominaliśmy przy okazji omawiania tematu dziesięciny. Każdy dar, który składamy Bogu tak naprawdę pochodzi od Niego i my Mu Go tylko oddajemy. Skoro więc pieniądze są darem Boga, możemy o nie prosić. Ważne jednak, żeby nasze proszenie o nie Boga nie nacechowane było postawą handlarza…

 

 

Nie handluj z Bogiem

W kontekście tego wszystkiego, o czym tutaj mówimy, bardzo ważna jest jeszcze jedna sprawa. Biblia bardzo mocno przestrzega nas przed postawą handlowania z Panem Bogiem. Nie jest dobrze naszej relacji z Bogiem (ani w ogóle żadnej innej bliskiej relacji) budować na zasadzie wymiany handlowej: ja tobie daje to, a ty mi tamto. To tak, jakbyśmy chcieli przekupić Boga (który przecież ma wszystko i nic od nas nie potrzebuje). Takie podejście sprowadza także na przykład relację małżeńską lub rodzicielską do kupna i sprzedaży.

Nie staraj się przekupić Go darem, bo nie będzie przyjęty, ani nie pokładaj nadziei w ofierze niesprawiedliwej, ponieważ Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby. (Syr 35, 11-12)

Samuel odrzekł: «Czyż milsze są dla Pana całopalenia i ofiary krwawe od posłuszeństwa głosowi Pana? Właśnie, lepsze jest posłuszeństwo od ofiary, uległość – od tłuszczu baranów. (1 Sm 15, 22)

Ty się bowiem nie radujesz ofiarą i nie chcesz całopaleń, choćbym je dawał. Moją ofiarą, Boże, duch skruszony, nie gardzisz, Boże, sercem pokornym i skruszonym. (Ps 51, 18-19)

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń. (Oz 6, 6)

Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników. (Mt 9, 13)

I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. (1 Kor 13, 3)

 

Może to teza trochę na wyrost, ale wydaje mi się, że właśnie tak swoją relację z Panem Bogiem początkowo budował Hiob. Księga Hioba jest dosyć wyraźnym tekstem obecnym w naszej kulturze. Hiob jest archetypem sprawiedliwego, którego spotykają niezasłużone nieszczęścia: traci majątek, dzieci i zdrowie. W powierzchownej interpretacji mądrość wypływająca z tej historii jest taka, że nie zawsze nieszczęścia, które nas spotykają, są wynikiem naszych złych czynów. Złe czyny prowadzą do złych konsekwencji, ale nie zawsze złe sytuacje, które nas spotykają są wynikiem złych czynów (analizowałem to zagadnienie na początku wpisu z biblijnymi poradami dotyczącymi zdrowia). Ta mądrość płynąca z historii Hioba jest na pewno prawdziwa i bardzo wartościowa, jednak wydaje mi się, że historia Hioba niesie w sobie o wiele głębszą treść.

 

W Księdze Hioba zastanawiające są trzy fragmenty, które mogą wnieść dużo do naszych rozważań nad pieniędzmi i relacją z Bogiem, choć wprost o tym nie mówią. Pierwszy z tych fragmentów brzmi:

Synowie jego mieli zwyczaj udawania się na ucztę, którą każdy z nich urządzał po kolei we własnym domu w dniu oznaczonym. Zapraszali też swoje trzy siostry, by jadły i piły z nimi. Gdy przeminął czas ucztowania, Hiob dbał o to, by dokonywać ich oczyszczenia. Wstawał wczesnym rankiem i składał całopalenie stosownie do ich liczby. Bo mówił Hiob do siebie: «Może moi synowie zgrzeszyli i złorzeczyli Bogu w swym sercu?» Hiob zawsze tak postępował. (Hi 1, 4-5)

 

Już na samym początku Księgi dowiadujemy się, że Hiob jakby chce „przekupić” Boga za ewentualne (być może nawet nie mające miejsca) grzechy jego dzieci. Może Hiob robi to z szczerej relacji do Boga, tak, jak na przykład my szczerze przepraszamy sąsiada, kiedy nasze dziecko niechcący kopnie piłkę na jego podwórko i np. połamie mu kwiatki (oczywiście w założeniu, że mamy dobrą relacje z sąsiadem, bo w innym przypadku przeprosiny nie do końca mogą być szczere). Ale może też Hiob postrzega Boga jako surowego władcę, którego trzeba przepraszać i koniecznie dołączać do przeprosin podarek (zdaje się, że użycie w tym miejsca określenia „łapówka” byłoby przesadzone). Bardzo zastanawia mnie zwłaszcza to określenie „składał całopalenie stosownie do ich liczby”. Hiob miał łącznie 10 dzieci (Hi 1, 2) i kiedy na uczcie było ich więcej, czyli więcej z nich mogło popełnić grzech, wtedy ofiara Hioba była większa, a kiedy na uczcie było mniej dzieci, to ofiara była stosownie mniejsza.

 

Drugi zastanawiający fragment Księgi to ten, w którym Hiob sam mówi:

Płacz stał mi się pożywieniem, jęki moje płyną jak woda, bo spotkało mnie, czegom się lękał, bałem się, a jednak to przyszło. (Hi 3, 24-25)

 

Hiob bał się nieszczęść, które mogą go spotkać, jeszcze zanim one nastąpiły. To jest spójne, z tymi ofiarami, które składał za ewentualne grzechy swoich dzieci. Tak na wszelki wypadek je składał, to bał się, że Bóg może go ukarać, za grzechy, które ewentualnie popełniają jego dzieci. Nie chcę tutaj sugerować tego, że Hiob w jakikolwiek sposób działał w złej wierze i że jakikolwiek sposób był nieszczery wobec Boga, bo przecież byłoby to zaprzeczeniem słów, które Biblia wprost o nim mówi, wkładające je w usta Boga: „nie ma na całej ziemi drugiego, kto by tak był prawy, sprawiedliwy, bogobojny i unikający grzechu jak on” (Hi 1,8). Hiob był po prostu wychowany w kulcie ofiar składanych Bogu i było do dla niego – jako człowieka głęboko bogobojnego – zupełnie normalne. Tylko jakby brakowało w tym wszystkim jednego – miłości. Brakowało prawdziwej relacji, głębokiej więzi serca, czegoś o czym mówi Psalm 42: „Głębia przyzywa głębię” (Ps 42, 8). Może brakowało tej głębi, bo nikt Hiobowi nie powiedział, jak należy budować głęboką relację z Bogiem.

 

Zobaczcie, że może mój opis relacji Hioba z Bogiem byłby jakąś nadinterpretacją, gdyby nie fakt trzeciego fragmentu z Księgi Hioba, który mnie zastanowił, a w którym Hiob sam mówi o swojej relacji z Bogiem na samym końcu Księgi:

Dotąd Cię znałem ze słyszenia, obecnie ujrzałem Cię wzrokiem. (Hi 42, 5)

 

Może moglibyśmy sparafrazować, że dotąd budowałem relację powierzchownie, może trochę na zasadzie wymiany (handlu), pewnego niezdrowego lęku. Powyższe zdanie pada w ostatnim rozdziale Księgi Hioba i moim zdaniem trafnie ją podsumowuje, a nam prezentuje właściwy sposób budowania relacji z Bogiem. Wszystkie sytuacje, które spotkały Hioba, a może jeszcze bardziej – jego właściwa, pełna ufności i zawierzenia reakcja na nie, przy Bożym wsparciu doprowadza ostatecznie do tego, że relacja Hioba z Bogiem staje się prawdziwa, staje się głęboka, prowadzi do poznania i „ujrzenia”, a nie tylko znajomości ze słyszenia.

 

Zobaczcie też, że najciekawsze jest to, że taka interpretacja wcale nie przeczy interpretacji, jaką często poznajemy na przykład na lekcji języka polskiego przy omawianiu tej księgi. Człowieka mogą spotkać w życiu różne nieszczęścia i absolutnie nie możemy powiedzieć „zasłużył sobie na nie”. Nie możemy interpretować złych wydarzeń, które nas spotykają jako Bożej kary za grzechy lub konsekwencji naszych złych czynów (może tak być, ale nie musi, dlatego tak czy inaczej popełniania złych czynów zawsze należy unikać). Ważne jest jednak to, że w każdej, nawet najtrudniejszej sytuacji Bóg może działać, może nas przemieniać i wyciągać coś dobrego.

 

Nie jest też tak – i o tym wyraźnie mówi Księga Hioba – że to Bóg sprowadza na nas nieszczęścia i dzieją się one na Jego życzenie. To, że Bóg w jakiś sposób dopuszcza istnienie zła na świecie i pozwala działać Szatanowi (zob. Hi 1, 12; Hi 2, 6) nie oznacza, że jest przyczyną zła i że mu się podoba. Zło jest wynikiem złego wykorzystania daru wolności, który przecież niestety jest źle wykorzystywany przez każdego z nas (zob. Ps 14, 3; J 8, 7; Rz 3, 10-12.23;  Rz 5, 12). Księga Hioba wydaje się też być o wiele bogatsza w treść (np. bardzo zastanawiające mowy młodego, choć mądrego Elihu, w rozdziałach 32-37), dlatego mam zamiar jeszcze bliżej się jej przyjrzeć w kolejnych wpisach (a zwłaszcza w kontekście radzenia sobie z trudnościami i cierpieniami).

 

Jeśli nawet ta interpretacja Księgi Hioba was nie przekonuje, to zobaczcie, że samego Jezusa postawa handlu (targowiska) w relacji z Bogiem doprowadziła do stanowczego działania:

Zbliżała się pora Paschy żydowskiej i Jezus udał się do Jerozolimy. W świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły, baranki i gołębie. Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. Do tych zaś, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: «Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!» (J 2, 13-16, zob. również Mt 21, 12-17; Mk 11, 15-19; Łk 19, 45-46)
 

Targowisko nie jest przecież złym miejscem, a zjawisko handlu jest bardzo potrzebne, jednak nie możemy robić z domu targowiska (chyba nie chciałbyś mieć w domu targu?) i prawidłowości wymiany stosować do naszych relacji z Bogiem mówiąc sobie: Boże ja to Tobie to, a Ty mi w zamian tamto.

 

 

El Greco. Wypędzenie przekupniów ze świątyni (1571-1575)
Minneapolis Institute of Art, Minneapolis (wikimedia.org)
Mt 21, 12-17; Mk 11, 15-19; Łk 19, 45-46; J 2, 13-16

 

 

Co prawda szczera i głęboka relacja z Bogiem może prowadzić do czegoś, co z zewnątrz będzie wyglądało jak targowanie się, np. kiedy Abraham targował się z Bogiem o liczbę sprawiedliwych, ze względu na których Bóg mógłby ocali Sodomę przed zniszczeniem za grzechy, które tam popełniano (Rdz 18, 23-33) albo kiedy Mojżesz przekonuje Boga żeby nie wyniszczał swojego ludu, tym, że Egipcjanie będą Go obgadywać – tak jakby Bóg miał się tym przejmować (Wj 32, 12). To że jednak te sposoby „działają na” Boga i Abrahamowi udaje się stargować z liczby 50 do 10 sprawiedliwych, ze względu na których Bóg ocali Sodomę (choć jak się później okazuje, to nawet tylu się nie znalazło), a Mojżeszowi udaje się przekonać Boga, żeby nie zsyłał kary na Izraelitów, świadczy tylko o tym, że zarówno Abraham, jak Mojżesz mieli naprawdę piękną i szczerą relacje z Panem Bogiem i nie bali się Go prosić o wszystko.

 

Ideałem w tej kwestii była Maryja, która zaufała w Bożą pomoc nawet wtedy, kiedy Ten pozornie Jej odmówił. Kiedy w czasie wesela w Kanie Galilejskiej (J 2, 1-12) Maryja zauważa fakt braku wina i mówi o tym fakcie Jezusowi. Ten zdaje się obojętnie odpowiadać „Czyż to moja lub Twoja sprawa, Niewiasto?” (J 2, 4). W Maryi w ogóle nie ma postawy handlowania, która w takiej sytuacji mogłaby skłonić matkę do zwrócenia uwagi synowi i przypomnienia mu trudów jakie włożyła w jego zrodzenie i wychowanie. W Maryi nie ma postawy „mi się należy, bo tle Ci dałam”, nie ma pretensji i wyniosłych oczekiwań. Za to, pełna ufności Maryja, wierząc w spełnienie Jej prośby od razu mówi do sług:

Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie. (J 2, 5b)

 

Dochodząc to tego miejsca naszych rozważań możemy zauważyć pewien paradoks. Z jednej strony Bóg obiecuje nam błogosławieństwo finansowe jako konsekwencję naszej troski o Jego sprawy, a z drugiej strony przestrzega przed postawą handlowania, czyli takiego przekonania, że ja coś zrobię i oczekuję, że Bóg w zamian mi odpłaci. Trochę w innym kontekście, ale analizowałem ten paradoks w wpisie o opłacalnej bezinteresowności. Jak bezinteresowność ma być opłacalna? Przecież jeśli coś się nam opłaca, to nie możemy powiedzieć, że robimy to bezinteresownie.

 

Paradoks polega jednak na tym, że właśnie tak może być. Kluczem do zrozumienia tego, nie jest wynik (konsekwencja) naszego działania, ale nasza motywacja dla której podejmujemy działanie, nasza intencja, odpowiedź na pytanie „dlaczego?”, niezależna od tego jakie będą konsekwencję (nawet jeśli wiemy jakie one będą i się ich spodziewamy). Dobre konsekwencje naszych działań (czyli w tym przypadku błogosławieństwo finansowe) nie powinny być naszą motywacją do działania. Motywacją do działania powinna być bezinteresowna miłość. Wtedy to wszystko ma sens. Pozwólcie, że zaprezentuje to na grafice przerobionej z tej z wpisu o opłacalnej bezinteresowności:

 

 

 

Żeby właśnie tak podchodzić to tych spraw konieczna jest prawdziwa głęboka relacja z Bogiem. Właśnie taka, jaką mieli Abraham lub Mojżesz. O taką postawę warto się modlić, tak, żebyśmy nie podążali za Bogiem z myślą o zysku, ale dla Niego samego:

Nakłoń me serce do Twoich napomnień, a nie do zysku! (Ps 119, 36)

 

Taka postawa pięknej i szczerej relacji z Bogiem jest jednym z elementów postawy błogosławionego bogacza. Ta postawa to wypełnianie wszystkiego, o czym sobie opowiedzieliśmy – pozwólcie, że bliższą analizę postawy takiego bogacza, żyjącego w obfitości Bożych łask, przybliżę Wam w ostatnim wpisie dotyczącym tematyki pieniędzy w Biblii, czyli w wpisie z poradami o biznesie i marketingu:

Biblijna mądrość w biznesie i marketingu. Żyć jak błogosławiony bogacz

 

Na koniec jeszcze jedna refleksja, która już mam nadzieję nieco przebrzmiała. Biblia absolutnie przestrzega przed przywiązywaniem się o pieniędzy i bogactw, ale jednocześnie przypomina, że powołaniem każdego z nas jest dobre zarządzanie fragmentem rzeczywistości danym każdemu z nas. Dla każdego oczywiście jest to innych fragment rzeczywistości. Dla jednego bardziej związany z sprawami materialnymi, dla innego mniej, ale ważne jest to, że w tę odpowiedzialność wpisuje się również obowiązek dobrego gospodarowania posiadanym przez siebie majątkiem. Jak już wspomniałem, fakt ten podkreśla znaczenie własności prywatnej, której dobre zarządzanie jest naszym obowiązkiem. Przez fakt dobrego zarządzania możemy rozumieć oczywiście wspomniane w tym wpisie hojne i mądre dzielenie się, ale też inne sprawy np. ochrona naszych dóbr, oszczędzanie, pożyczanie, itp. O takim biblijnym zarządzaniu swoim majątkiem jest ten wpis:

Biblijne zarządzanie pieniędzmi, oszczędzanie, emerytura, kredyty, inwestycje, ubezpieczenia, spadki i inne finansowe porady z Biblii

 

Jeśli macie jakieś refleksje i komentarze lub może nie zgadzacie się z jakimiś stwierdzeniami i uważacie, że nie do końca poprawnie je interpretuję – to zapraszam do dyskusji w komentarzach.

 

Pobierz Darmowy E-book

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *