Biblijny ogród, czyli porady ogrodnicze z Biblii

Zapraszam do lektury kolejnego wpisu zbierającego biblijne porady dotyczące skutecznego życia. W tym wpisie przyglądam się mądrościom dotyczącym ogrodnictwa i uprawy.

 

Biblijne porady gospodarskie zebrałem w trzech wpisach:

– Biblijny ogród, czyli porady ogrodnicze z Biblii

Biblijne porady dotyczące hodowli zwierząt

– Porady budowalne z Biblii [opublikuję wkrótce]

 

 

Plan wpisu:

Bóg daje nam ziemię do uprawy

Bóg jest Pierwszym Ogrodnikiem

Uprawa ziemi uczy pokory, pracowitości i cierpliwości

Jak Bóg zajmuje się ogrodem

Nie zabijaj

Bądź obecny, doglądaj

Nawadniaj korzenie bieżącą wodą

Ubogacaj, spulchniaj, wyrównuj, ale nie zostawiaj ziemi odkrytej

Daj ziemi odpocząć

Nie siej razem tego samego i bądź ostrożny przy plewieniu

Regularnie przycinaj

Zostaw coś na polu

Ogrodź ogród

Dziękuj Bogu i proś o błogosławieństwo

Współczesne trendy biblijnego ogrodnictwa

 

 

Bóg daje nam ziemię do uprawy

Bóg jest Pierwszym Ogrodnikiem

Tak jak w poprzednich wpisach z serii Biblijna Skuteczność najpierw przyjrzyjmy się sprawie ogólnie, a potem przeanalizujemy szczegółowe porady. Zacznijmy więc od tego, że Bóg jest Pierwszym Ogrodnikiem, który ziemię stworzył tak, żeby rosły na niej rośliny, zasadza je swoim słowem i dba o nie. Ziemia stworzona jest w taki sposób, że panuje na niej ład sił przyrody i możliwe jest na niej życie (w kosmologii nazywa się to zasadą antropoiczną):

Albowiem tak mówi Pan, Stworzyciel nieba, On Bóg, który ukształtował i wykończył ziemię, który ją mocno osadził, który nie stworzył jej bezładną, lecz przysposobił na mieszkanie: Ja jestem Pan i nie ma innego. (Iz 45, 18)

 

Bóg stwarza i nie przestając dbać o swoje stworzenie, daje człowiekowi władzę na światem i zadanie troski o rośliny, które mają być jego pokarmem. Tak jest to opisane w pierwszym opisie stworzenia świata (Rdz 1, 1 – 2, 3):

A potem Bóg rzekł: «Niechaj zbiorą się wody spod nieba w jedno miejsce i niech się ukaże powierzchnia sucha!» A gdy tak się stało, Bóg nazwał tę suchą powierzchnię ziemią, a zbiorowisko wód nazwał morzem. Bóg widząc, że były dobre, rzekł: «Niechaj ziemia wyda rośliny zielone: trawy dające nasiona, drzewa owocowe rodzące na ziemi według swego gatunku owoce, w których są nasiona». I stało się tak. Ziemia wydała rośliny zielone: trawę dającą nasienie według swego gatunku i drzewa rodzące owoce, w których było nasienie według ich gatunków. A Bóg widział, że były dobre. I tak upłynął wieczór i poranek – dzień trzeci. (Rdz 1, 9-13)

Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi». I rzekł Bóg: «Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem. A dla wszelkiego zwierzęcia polnego i dla wszelkiego ptactwa w powietrzu, i dla wszystkiego, co się porusza po ziemi i ma w sobie pierwiastek życia, będzie pokarmem wszelka trawa zielona». I stało się tak. (Rdz 1, 28-30)

 

A tak w drugim (Rdz 2, 4-25)

Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła – bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby – wtedy to Pan Bóg ulepił człowieka z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą. A zasadziwszy ogród w Eden na wschodzie, Pan Bóg umieścił tam człowieka, którego ulepił. Na rozkaz Pana Boga wyrosły z gleby wszelkie drzewa miłe z wyglądu i smaczny owoc rodzące oraz drzewo życia w środku tego ogrodu i drzewo poznania dobra i zła. (…) Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał. (Rdz 2, 4b-9.15)

 

To doglądanie i uprawianie ogrodu początkowo nie było związane z trudem, nie było tam chwastów i wszystko pięknie rosło. Dopiero grzech człowieka to zniszczył, a wtedy uprawa (i zresztą generalnie cała ludzka praca) zostały połączone z trudem. Grzech uczynił też ziemię przeklętą, tak, że rodzi ona oset i cierń:

Do mężczyzny zaś [Bóg] rzekł: «Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść – przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!» (…) Dlatego Pan Bóg wydalił go z ogrodu Eden, aby uprawiał tę ziemię, z której został wzięty. (Rdz 3, 17-19.23)

 

Co w ogóle ciekawe, Jezus, chociaż z zawodu wyuczonego od swojego ziemskiego opiekuna Józefa, był wykwalifikowanym rzemieślnikiem, co w języku polskim najczęściej opisujemy słowem „cieśla” (zob. Mt 13, 55; Mk 6, 3 – skrótową analizę znaczenia pojawiającego się tutaj starogreckiego słowa „τέκτων” opisałem w wpisie z przestrogami finansowymi z Biblii), w swojej działalności także używał przykładów i porównań ogrodniczych i rolniczych. Tych przykładów było zdecydowanie więcej, niż przykładów rzemieślniczych, czy budowalnych (właściwie to chyba tylko o planowaniu budowy wieży: Łk 14, 28-30 oraz o budowie na piasku i na skale: Mt 7, 24-27; Łk 6, 46-49). Może dlatego, że Jezus wiedział, że słuchający go ludzie też w większości zajmowali się uprawą (chociażby swoich przydomowych ogródków), a może dlatego, że jest Synem Boga i Jego wyuczonym od Niego zawodem jest ogrodnik :).

 

Oto jakie ogrodnicze porównania i obrazy wykorzystywał w swoim nauczaniu Jezus (pełną listę wszystkich obrazów znajdziecie w wpisie z biblijnymi mądrościami dotyczącymi marketingu):

– lilie, które Bóg przyodziewa (Mt 6, 25-34; Łk 12, 22-31)

– nie zbiera się winogrona z ciernia i fig z ostu (Mt 7, 16), ani też fig z ciernia i winogron z krzaka jeżyny (Łk 6, 44)

– dobre drzewo, które wydaje dobre owoce i złe drzewo, które wydaje złe owoce (Mt 7, 17-20; Mt, 12, 33; Łk 6, 43)

– uczniowie pozyskujący ludzi dla wiary jak żniwiarze pracujący przy żniwie Pana (Mt 9, 37-38)

– chwast, który rośnie wśród pszenicy (Mt 13, 24-30.36-43)

– ziarnko gorczycy, które jest małe, a wyrasta z niego wielka roślina (Mt 13, 31-32; Mk 4, 31-32; Łk 13, 18-19)

– wiara jak ziarnko gorczycy (Mt 17; 12 Łk 17, 6)

– drzewo figowe, po którego gałązkach widać nadejście lata (Mt 24, 32-35; Mk 13, 28; Łk 21, 29-30)

– nasiono, które rośnie bez udziału człowieka (Mk 4, 26-29)

– drzewo figowe, które nie wydaje owocu, ale ogrodnik okłada je nawozem (Łk 13, 6-9)

– określenie samego siebie winnym krzewem a uczniów latoroślami (J 15, 1-11)

– robotnicy w winnicy, którzy otrzymują taką samą wypłatę za różny czas pracy (Mt 20, 1-16)

– dzierżawcy winnicy, którzy nie oddają właścicielowi należnego plonu, znieważają sługi i zabijają syna (Mt 21, 33-46; Mk 12, 1-12; Łk 20, 9-19)

– siewca, którego ziarno pada na różne podłoża (Mt 13, 3-23; Mk 4, 2-20; Łk 8, 4-15)

 

Jezus został nawet wzięty za ogrodnika przez Marię Magdalenę już po swoim Zmartwychwstaniu:

Rzekł do niej Jezus: «Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?» Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: «Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę». (J 20, 15)

 

Może nie ma się co dziwić Marii Magdalenie, po przecież spotkała ona Pana Jezusa bezpośrednio przy Jego grobie, który znajdował się w ogrodzie (J 19, 41) wczesnym rankiem (J 20, 1), a kogo innego można spotkać wczesnym rankiem w ogrodzie, jeśli nie ogrodnika? A może Jezus, jako Ogrodnik, chciał być pochowany i zmartwychwstać w swoim ogrodzie? Przecież wcześniej, na zdaje się najważniejszą modlitwę swojego życia, w czasie której poddaje się ostatecznie woli Ojca, wybrał się właśnie do ogrodu (Mt 26, 36; Mk 14, 32; J 18, 1).

 

Bóg jest nie tylko ogrodnikiem, ale jest też Właścicielem ziemi, nawet jeśli każe nam czynić ją sobie poddaną. Warto więc przypatrywać się Jego poradom i uprawiać ziemię z myślą o tym, że ostatecznie to nie my jesteśmy jej właścicielami:

Nie wolno sprzedawać ziemi na zawsze, bo ziemia należy do Mnie, a wy jesteście u Mnie przybyszami i osadnikami. (Kpł 25, 23)

Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia, świat i jego mieszkańcy. Albowiem On go na morzach osadził i utwierdził ponad rzekami. (Ps 24 1b-2)

 

Jeszcze taka jedna biblijna ciekawostka, może już bardziej teologiczna niż praktyczna. Biblia mówi o tym, że pierwszy grzech został popełniony w ogrodzie (Rdz 3), ale co ciekawe biblijny tekst wskazuje na to, że również dzieło odkupienia zostało dokonane…

A na miejscu, gdzie Go ukrzyżowano, był ogród… (J 19, 41)

 

Nie wiem, czy z takiego stwierdzenia można wysnuć wniosek, że Pan Jezus został ukrzyżowany w ogrodzie. Ewangelie wskazują na to, że Jezusa ukrzyżowano w miejscu zwanym Golgotą, to znaczy Miejscem Czaszki (Mt 27, 33; Mk 15, 22; Łk 23, 33; J 19, 17), choć nie podają więcej charakterystyk tego miejsca (nawet nie mówią o tym, że jest to wzgórze), a powyższy fragment może wskazywać na to, że po prostu obok miejsca ukrzyżowania był ogród. Może jednak Jan specjalnie użył określenia „na miejscu” („ἐν” co dosłownie znaczy „w”) zamiast „obok” („παρὰ” użytego zresztą w tym samym rozdziale w wersecie 25.), żeby pokazać pewną klamrę historii działania Boga.

 

Jan Brueghel (starszy). Raj (ok. 1620)
Galeria Malarstwa, Berlin (wikimedia.org)

 

 

Uprawa ziemi uczy pokory, pracowitości i cierpliwości

Za chwilę przenalizujemy to, w jaki sposób Bóg – jako Pierwszy Ogrodnik – troszczy się o ziemię, teraz jednak zauważmy, że w Biblii odnajdujemy fragmenty wskazujące na to, że troska o ziemię służy nie tylko zaspokojeniu naszych potrzeb żywnościowych. Troska o ziemię uczy pokory, pracowitości i cierpliwości. Uprawa ziemi jest obrazem ciężkiej pracy, która przynosi owoc, a nie gonienia za ułudami, czyli może „rewelacyjnymi pomysłami” na biznes i chęcią szybkiego zysku:

Kto uprawia ziemię, podwyższy swe sterty, a kto się podoba władcom, zmaże przestępstwa. (Syr 20, 28)

Kto ziemię uprawia, nasyci się chlebem, kto ściga ułudy – z rozumu obrany. (Prz 12, 11)

Kto ziemią uprawia, nasyci się chlebem; kto ściga ułudę, nasyci się nędzą. (Prz 28, 19)

Kto zgotował taki los Tyrowi rozdającemu korony, którego kupcy byli książętami, a przekupnie ludźmi szanowanymi w świecie? Pan Zastępów to postanowił, żeby upokorzyć pychę całej jego świetności i poniżyć wszystkich wielmożów świata. Uprawiaj twą ziemię, o Córo Tarszisz! Portu już nie ma. (Iz 23, 8-10)

 

Biblia zachęca nas także do cierpliwości i wytrwałości w trosce o ziemię. Troska o ziemię w pocie czoła i łzach będzie owocować:

Którzy we łzach sieją, żąć będą w radości. Postępują naprzód wśród płaczu, niosąc ziarno na zasiew: Z powrotem przychodzą wśród radości, przynosząc swoje snopy. (Ps 126, 5-6)

 

A czasami trzeba cierpliwości, bo na deszcz lub plony trzeba poczekać:

Wszystko ma swój czas, i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem: Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania tego, co zasadzono… (Koh 3, 1-2)

Trwajcie więc cierpliwie, bracia, aż do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. (Jk 5, 7)

 

Im więcej wysiłku, zaangażowania i nasion wkładamy w nasz ogród, tym większe mamy zbiory:

Tak bowiem jest: kto skąpo sieje, ten skąpo i zbiera, kto zaś hojnie sieje, ten hojnie też zbierać będzie. (2 Kor 9, 6)

Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to i żąć będzie… (Ga 6, 8)

 

Przypuszczalnie jedną z najbardziej znanych przypowieści Jezusa, jest przypowieść o siewcy  (Mt 13, 3-23; Mk 4, 2-20; Łk 8, 4-15). Zobaczcie, że tak naprawdę powinniśmy ją chyba zatytułować „o rozrzutnym siewcy”. Jezus specjalnie używa obrazu hojnego siewcy, który sieje nie tylko na żyzną ziemię, ale także na drogę, miejsca skaliste i między ciernie, żeby pokazać hojność Boga w obdarowaniu swoim słowem każdego (moglibyśmy powiedzieć, że ziarna na drogę, miejsca skaliste i między ciernie upadają przez przypadek, ale wyjaśnienie przypowieści Mt 13, 18-23; Mk 4,14-20; Łk 8,11-15 podpowiada nam, że jednak raczej siewca specjalnie również tam sieje – a nawet – analizując opis działań siewcy – w pierwszej kolejności). Czyż właśnie ten siewca nie zachęca nas do tego, żeby hojnie siać, nawet jeśli tu nie chodzi tylko o dosłowną czynność siania, ale całej naszej troski o ziemie? Więcej biblijnych zachęt do pracowitości opisałem w wpisie o pracy.

 

Powyższe fragmenty najczęściej interpretujemy niedosłownie, odnosząc je do sfery ducha. Jest to jak najbardziej sensowne, bo ich autorzy po prostu używają obrazów z sfery rolnictwa do zobrazowania prawidłowości z przestrzeni ducha. Czy jednak używaliby obrazów, które nie są prawdziwe? Przecież wtedy do czytającego lub słuchającego nie dotarłaby głęboka treść, którą one niosą.

 

Marten van Valckenborch. Przypowieść o siewcy (pomiędzy 1580 a 1590)
Muzeum Historii Sztuki, Wiedeń (wikimedia.org)
Mt 13, 3-23; Mk 4, 2-20; Łk 8, 4-15

 

 

Jak Bóg zajmuje się ogrodem

Nie zabijaj

Skoro Bóg jest Właścicielem ziemi oraz pierwszym i bardzo skutecznym ogrodnikiem, może więc będziemy uczyć się dbania o nasz ogród właśnie od Niego? Zacznijmy wiec od tego, że skoro Bóg jest Właścicielem ziemi, a nam oddaje ją jedynie w zarząd, to powinniśmy o nią dbać, jak o swoją, a nawet bardziej (bo przecież czasami o swoje też nie do końca dbamy) i przede wszystkim jej nie szkodzić.

 

Nawet z perspektywy czysto ludzkiej (bez uwzględnienia perspektywy biblijnej) bez sensu są wszelkiego rodzaju zabiegi niszczące i zabijające ziemię i to co w niej żyje, jak np. ciągłe przekopywanie, używanie środków zabijających, nadmierne używanie nawozów sztucznych (które może na krótko działają ale, długofalowo wyjaławiają ziemię) i w ogóle wszystkich innych działań, które ziemi szkodzą:

Nie będziesz zabijał. (Wj 20, 13; Pwt 5, 17)

 

Boże podejście do ogrodu to dawanie życia. To dbanie o stworzenie, a nie eliminowanie jednego życia kosztem drugiego (jak może niekiedy funkcjonuje współczesne rolnictwo). Jak się temu zaraz przyjrzymy Bóg prawie nie ingeruje w ziemię – możemy powiedzieć, że jest subtelny. Boże podejście, to dbanie o prawdziwe piękno, a nie szybki, choć krótkotrwały efekt (jaki uzyskuje się np. przy użyciu nawozów sztucznych):

Wdzięk i piękność pociągają oko, a bardziej niż jedno i drugie – świeża zieleń zasiewów. (Syr 40, 22)

 

 

Bądź obecny, doglądaj

Kiedy Bóg zasadził rajski ogród, to zdaje się, że Jego codziennym zwyczajem było przechadzanie się po nim i doglądanie go w porze powiewu wiatru (czyli tak około południa, na chwilę przed obiadem, bo wtedy zazwyczaj wiatr jest najsilniejszy, kiedy od rana słońce podnosi temperaturę powietrza):

Gdy zaś mężczyzna i jego żona usłyszeli kroki Pana Boga przechadzającego się po ogrodzie, w porze kiedy był powiew wiatru, skryli się przed Panem Bogiem wśród drzew ogrodu. (Rdz 3, 8)

 

Bóg nawiedza i dogląda ziemię. Właśnie tak robi dobry ogrodnik. Tak na przykład Biblia mówi o ziemi, którą Bóg obiecuje dać Izraelitom w posiadanie:

Ziemia, którą idziecie posiąść, jest krajem gór i dolin, pijącym wodę z deszczu niebieskiego. To ziemia, którą stale nawiedza Pan, Bóg wasz, na której spoczywają oczy Pana, Boga waszego, od początku roku aż do końca. (Pwt 11, 11-12)

 

A co się stanie jak przestaniemy doglądać nasz ogród nawet na krótki czas?

Szedłem koło roli próżniaka i koło winnicy głupiego: a oto wszystko zarosło pokrzywą, ciernie całą jej powierzchnię pokryły, kamienny mur rozwalony. Skierowałem uwagę, spojrzałem, zobaczyłem i wysnułem naukę: Trochę snu i trochę drzemania, trochę założenia rąk, aby zasnąć, a przyjdzie na ciebie nędza jak włóczęga i niedostatek jak biedak żebrzący. (Prz 24, 30-34)

 

Bycie obecnym i doglądanie pociąga za sobą też uważności w przyglądaniu się ziemi i dostrzeganiu w niej działania Boga. Mając takie podejście jest nam też łatwiej podejmować działania wynikające z troski o nią:

Zapytaj zwierząt, a wskażą ci, i ptaki podniebne pouczą. Zapytaj ziemi, pouczy cię i opowiedzą ci ryby w morzu. Z nich wszystkich któreż by nie wiedziało, że ręka Pana to uczyniła. W Jego ręku tchnienie wszystkiego, co żyje i duch każdego ciała ludzkiego. (Hi 12, 7-10, V wyd. BT)

(Zacytowałem powyższy fragment za V wydaniem BT, bo w VI, które zazwyczaj cytuje, w tym miejscu pojawia się słowo „podziemie” z przypisem wyjaśniającym, że dosłownie użyto słowa „ziemia”).

 

 

Takie „pytanie się ziemi” możemy też rozumieć w taki sposób, że przyglądamy się naturze i próbujemy ją kopiować. Skoro coś działa w naturze, to po co wymyślać nowe rzeczy – trzeba to po prostu skopiować w naszym ogrodzie. Inaczej mówiąc przyglądamy się działaniu Boga w naturze i Go naśladujemy.

 

O nawiedzaniu ziemi mówi także Psalm 65:

Nawiedziłeś ziemię i nawodniłeś, ubogaciłeś ją obficie. Strumień Boży wodą jest wezbrany, zboże im przygotowałeś. Tak przygotowałeś ziemię: bruzdy jej nawodniłeś, wyrównałeś jej skiby, deszczami ją spulchniłeś i pobłogosławiłeś jej płodom. (Ps 65, 10-11)

 

Jak Bóg dba o ziemię na podstawie tego fragmentu:

– nawiedza, czyli jest obecny, dogląda

– nadawania (i to zdaje się nie tyle, co deszczem, który spulchnia, ale bardziej strumieniem, który płynie wezbrany)

– ubogaca (zapewne chodzi tutaj o jakiś nawóz)

– szykuje nasiono (ale zdaje się sadzi je, lub daje człowiekowi do zasadzenia, dopiero po wykonaniu kolejnych czynności)

– wyrównuje

– spulchnia deszczem

– błogosławi

 

Oprócz wskazanych w tym fragmencie czynności, Biblia wymienia jeszcze inne sprawy dotyczące dbałości o ogród: dawanie ziemi odpocząć, niesadzenie dwóch gatunków obok siebie, przycinanie, zostawianie części niezebranego plonu i ogradzanie. Przyjrzyjmy się więc bardziej szczegółowo wszystkim tym sprawom.

 

Erastus Salisbury Field. Ogród Eden (ok. 1860)
Muzeum Sztuk Pięknych, Boston (wikimedia.org)

 

 

Nawadniaj korzenie bieżącą wodą

W kwestii nawadniania przyjrzyjmy się najpierw temu fragmentowi z Księgi Rodzaju:

Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła – bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię, bo nie było człowieka, który by uprawiał ziemię, a nurt [wody] wypływał z ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby (Rdz 2, 4b- 6, V wyd. BT)

 

Przekład tego fragmentu jest przypuszczalny. Powyżej zacytowałem go za V wydaniem Biblii Tysiąclecia, a zobaczmy jak wygląda w IV wydaniu:

Gdy Pan Bóg uczynił ziemię i niebo, nie było jeszcze żadnego krzewu polnego na ziemi, ani żadna trawa polna jeszcze nie wzeszła – bo Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię i nie było człowieka, który by uprawiał ziemię i rów kopał w ziemi, aby w ten sposób nawadniać całą powierzchnię gleby (Rdz 2, 4b- 6)

 

Przypis do kluczowego, pogrubionego fragmentu: Tekst popr., hebr.: "Lecz źródło wytryskało z ziemi (lub: chmura się wznosiła) i zraszało całą powierzchnię gleby". Biblia Gdańska ma tutaj:

Ale para wychodziła z ziemi, która odwilżała wszystek wierzch ziemi. (Rdz 2, 6, BG)

 

Dlaczego tak skupiam się na tym fragmencie? Dotyczy on czasu kiedy na ziemi nie było jeszcze człowieka, a więc opisuje on stan jakiejś pierwotnej harmonii w przyrodzie. A w tym pierwotnym stanie rośliny są nawadniane nie przez deszcz, który pada z góry, ale od dołu, przez jakiś nurt lub parę, która wychodzi z ziemi. Chyba nie chodzi to o rosę, bo przecież rosa opada z góry, a nie wychodzi z dołu (tzn. powstaje z wilgotności zgromadzonej w powietrzu – co zresztą też zauważone jest w Biblii: Lb 11, 9; Pwt 32, 2; Sdz 6, 36-40; 2 Sm 17, 12, Ps 133, 3; Syr 43, 22, Dn 4, 12.20.22.30; Dn 5, 21). Zresztą nawet patrząc na tłumaczenie IV wydania Biblii Tysiąclecia, to rów kopany przez człowieka nawadnia ziemię podobnie jak strumień, a co więcej w dalszej części czytamy wprost:

Z Edenu zaś wypływała rzeka, aby nawadniać ów ogród… (Rdz 2, 10)

 

Nawadnianie przez strumień ma następujące zalety:

– nawadnianie następuje od dołu, a więc bezpośrednio do systemu korzeniowego rośliny, za pomocą którego woda transportowana jest do pozostałych części (a nie na odwrót, tzn. woda nie jest transportowana np. z liści do pnia)

– niektóre rośliny nie lubią polewania od góry, tzn. na liście i są na nie bardzo czułe (np. fiołki)

– strumień nawadnia wodą bieżącą, która płynie a przez to jest bardziej napowietrzona – rośliny raczej nie lubią stojącej wody, w której mogą rozwijać się niesprzyjające im organizmy, np. bakterie (tylko niektóre lubią, jak np. papirus, który rośnie w błocie, Hi 8, 11)

 

Zobaczcie, że również inne fragmenty Biblii wskazują na skuteczność podlewania bieżącą wodą kierowaną wprost do systemu korzeniowego rośliny:

Jest on [szczęśliwy mąż] jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie, a liście jego nie więdną: co uczyni, pomyślnie wypada. (Ps 1, 3)

Jest on [błogosławiony mąż] podobny do drzewa zasadzonego nad wodą, co swe korzenie puszcza ku strumieniowi; nie obawia się, skoro przyjdzie upał, bo utrzyma zielone liście; także w roku posuchy nie doznaje niepokoju i nie przestaje wydawać owoców. (Jr 17, 8)

 

Mojżesz, przed swoją śmiercią wypowiadał nad pokoleniami izraelskimi błogosławieństwa. O pokoleniach Józefa (czyli jego synów Efraima i Manassesa) powiedział zwracając uwagę, że ziemia, która im przypadła zawiera podziemne źródła nawadniające:

Do Józefa powiedział: Jego ziemia – błogosławiona przez Pana, przez bogactwo niebios, przez rosę, przez źródła otchłani podziemnej… (Pwt 33, 13)

 

Hiob, będąc w utrapieniu, wspomina czasy kiedy był szanowany i porównuje siebie do drzewa, którego korzenie są w wodzie, co zapewnia ciągłą świeżość:

Myślałem: "Skończę w rodzinie, będę miał dni niby piasku; zapuszczę korzenie nad wodą, konary me rosa w noc zwilży; cześć moja bez przerwy świeża, jak łuk, co stale jest giętki. (Hi 29, 18-20)

 

W Pieśni nad Pieśniami Oblubieniec porównuje Oblubienicę do źródła ogrodu – zdroju wód żywych, spływających, a wiec będących cały czas w ruchu:

[Tyś] źródłem mego ogrodu, zdrojem wód żywych spływających z Libanu. (Pnp 4, 11)

 

W Księdze Syracha mędrzec, który żyje Prawem i czerpie z mądrości porównuje sam siebie do odnogi rzeki – wodociągu, który nawadnia ogród:

Ja zaś jestem jak odnoga rzeki i jak wodociąg, co sprowadza wodę do ogrodu. Powiedziałem: «Nawodnię mój ogród i nasycę moją rolę». Oto moja odnoga stała się rzeką, a rzeka moja – morzem. (Syr 24, 30-31)

 

Nawadnianie za pomocą bieżącej wody doprowadzanej do naszego ogrodu sprawia, że nie jest on podatny na zagrożenie suszy. Takie oto wskazanie dane zostały przez Pana w czasach proroka Elizeusza:

Tak mówi Pan: Wykopcie w tym wąwozie rowy obok rowów. Bo tak mówi Pan: Nie zobaczycie wiatru, nie zobaczycie deszczu, a przecież wąwóz ten napełni się wodą i pić będziecie wy, wasze stada i wasze bydło. (2 Krl 3, 16b-17)

 

Może owe rowy napełniły się wodą za sprawą cudownej Bożej interwencji, ale może po prostu Bóg wiedział, że w tym wąwozie są jakieś wody gruntowe, które napełniły rowy.

 

Na końcu jeszcze takie symboliczne obrazy. Jezus mówi, że kto wierzy w Niego, z tego wnętrza popłyną strumienie żywej wody. Nie, że go obleją z zewnątrz jak deszcz, ale, że wytrysnął z niego, od wnętrza, jak strumień:

Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskającej ku życiu wiecznemu». (J 4, 14)

W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus stojąc zawołał donośnym głosem: «Jeśli ktoś jest spragniony, a wierzy we Mnie – niech przyjdzie do Mnie i pije! Jak rzekło Pismo: Strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza». (J 7, 37-38)

 

A w ostatnim rozdziale Apokalipsy drzewo życia nawadniane jest przez rzekę wody życia, która zdaje się płynie pod jego środkiem, ponieważ owo drzewo zasadzone jest jednocześnie na dwóch brzegach rzeki:

I ukazał mi rzekę wody życia, lśniącą jak kryształ, wypływającą z tronu Boga i Baranka. Pomiędzy rynkiem Miasta a rzeką, po obu brzegach, drzewo życia, rodzące dwanaście owoców – wydające swój owoc każdego miesiąca – a liście drzewa [służą] do leczenia narodów. (Ap 22, 1-2)

 

Odnośnie deszczu, zerknijcie na tłumaczenie wersu Rdz 2, 6 zawarte w V wydaniu Biblii Tysiąclecia, ono, przez użycie sformułowania „Pan Bóg nie zsyłał deszczu na ziemię, bo nie było człowieka”, sugeruje nam jakoby deszcz Bóg zsyłał nie ze względu na rośliny, ale ze względu na człowieka (chyba, żeby to rozumieć tak, że nie było krzewów i traw, bo nie było człowieka, a deszcz miałby być dla krzewów i traw). Tak jakby w pierwotnej harmonii przyrody rośliny były nawadniane tylko przez wodę wydobywającą się z powierzchni ziemi, a deszcz pojawił się dopiero ze względu na człowieka. Trochę to jakby potwierdzał Hiob:

On [Bóg] krople wody podnosi i mgłę na deszcz skrapla, one płyną z nieba wysoko, obficie spływają na ludzi. (Hi 36, 27-28)

 

Co więcej deszcz w Biblii kilka razy wymieniany jest w kontekście niszczycielskim (Rdz 7, 4; Wj 9, 33-34; 1 Sm 12, 17-18; Mdr 16, 15-16; Ez 13, 11-13; Mt 7, 24-29), w tym też deszcz ognia i siarki (Rdz 19, 23-24; Ps 140, 11; Ez 38, 22; Łk 17, 29)

 

Oczywiście nie jest też tak, że Biblia nie zauważą dobroczynnego wpływu deszczu i rosy.

Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa. (Iz 55, 10-11)

 

Zdaje się jednak, że deszcz służy bardziej trawom:

Uważajcie, niebiosa, na to, co powiem, słów moich ust słuchaj, ziemio. Nauka moja niech spływa jak deszcz, niech słowo me pada jak rosa, jak deszcz rzęsisty na zieleń, jak deszcz dobroczynny na trawę. (Pwt 32, 1-2)

Wówczas będzie Reszta Jakuba wśród wielu ludów jak rosa [zesłana] przez Pana, jak obfity deszcz na trawę, które nie pokładają nadziei w człowieku ani się na synów ludzkich nie oglądają. (Mi 5, 6)

Kto kopał kanały ulewie lub drogę chmurze ze grzmotem, by padał deszcz na pustkowiu, w pustyni zupełnie bezludnej, chcąc pustynię bezludną nasycić, zasilić rosnącą tam trawę? (Hi 38, 25-27)

[Król] Zstąpi jak deszcz na trawę, jak deszcz rzęsisty, co nawadnia ziemię. Za dni jego zakwitnie sprawiedliwość i wielki pokój, dopóki księżyc nie zgaśnie. (Ps 72, 6-7)

 

Deszcz jest błogosławieństwem, kiedy pada w odpowiednim czasie (np. na wiosnę lub w czasie posuchy), a może być przekleństwem kiedy pada np. w porze żniw:

Błogosławić im będę oraz ziemiom wokół mego wzgórza, będę zsyłał deszcz w dogodnym czasie, będzie to deszcz niosący błogosławieństwo. (Ez 34, 26)

W pogodnym obliczu króla jest życie, jego łaska jak chmura deszczowa na wiosnę. (Prz 16, 15)

Piękne jest miłosierdzie przychodzące w czasie utrapienia, jak chmury deszczowe – w czasie posuchy. (Syr 35, 24)

Nie powiedzieli w swych sercach: "Chcemy bać się Pana, Boga naszego, który daje w swoim czasie deszcz wczesny i późny, który zapewnia nam ustalone tygodnie żniw". (Jr 5, 24)

I wy się weselcie, synowie Syjonu, radujcie się w Panu Bogu waszym, bo dał wam według sprawiedliwości deszcz jesienny i deszcz wiosenny, które wylał na was obficie jak przedtem. (Jl 2, 23)

Jak śnieg w lecie, deszcz we żniwa, tak cześć nie przystoi głupiemu. (Prz 26, 1)

 

Bóg obiecuje zsyłanie deszczu we właściwym jako wynik postępowania według Jego ustaw, przestrzegania Jego przykazań i wprowadzania ich w życie (Kpł 26, 4; Pwt 11, 8-17; Pwt 28, 12) oraz modlitwy i wyrazu troski o stworzenie (Jdt 8, 31; 1 Krl 18, 1.41-45; Hi 5, 10-11; Ps 68, 8-10; Ps 84, 7; Ps 104, 13; Ps 147, 8; Iz 30, 23; Oz 6, 3; Za 10, 1; Dz 14, 17; Hbr 6, 7; Jk 5, 7; Jk 5, 17-18). Jednocześnie wstrzymywanie deszczu jest karą za odejście do Boga (Pwt 11, 16; Pwt 28, 24; 2 Sm 1, 21; 1 Krl 8, 35-36; 1 Krl 17, 1-7; 2 Krn 6, 26-27; 2 Krn 7, 13; Iz 5, 6; Jr 3, 3; Jr 14, 1-10; Ba 6, 52; Am 4, 7; Za 14, 17; Ap 11, 6). Zdolność formowania i zsyłania deszczu jest też wyrazem Bożej wszechmocy, a deszcz i rosa oddają Bogu chwałę (Hi 28, 26; Hi 36, 27-28; Hi 37, 6; Hi 38, 25-30, Ps 104, Ps 135, 7; Jr 10; 13; Jr 51, 16; Dn 3, 64; Ha 3, 10).

 

Choć wstrzymanie deszczu jest wyrazem kary za odejście od Bożych przykazań, wydaje się, że nie możemy płytko interpretować faktu suszy w jakimś kraju jako odstępstwa od Boga. Pisałem już o tym w kontekście zdrowia i pieniędzybiblijna mądrość zauważa, że zawsze złe czyny prowadzą do złych konsekwencji, ale nie możemy interpretować każdego złego wydarzenia, które nas w życiu spotyka, jako Bożej kary. Najczęściej złe czyny, które nas spotykają są konsekwencją naszych (lub kogoś innego) złych wyborów, ale może to też być jakaś forma Bożego działania, której nie rozumiemy. Bóg czasami wstrzymuje deszcz dla jednych, a drugim go daje:

To Ja wstrzymałem dla was deszcz na trzy miesiące przed żniwami: spuściłem deszcz na jedno miasto, a w drugim mieście nie padało; jedno pole zostało zroszone, a drugie pole, na którym nie padał deszcz, stało się suche. (Am 4, 7)

 

A czasami daje go wszystkim, nawet osobom, które wyraźnie i z premedytacją grzeszą:

A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie; ponieważ On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. (Mt 5, 44-45)

 

Jedno jest bezwarunkowo pewne i bardzo mocno przebrzmiewa to z kart Biblii: każdy zły czyn pociąga za sobą złe konsekwencje, nawet jeśli czasami odłożone są one w czasie – dlatego niezależnie od wszystkiego, nigdy nie należy łamać prawa Bożego. W poprzednich wpisach wspominałem różne biblijne fragmenty o tym mówiące, a pozwólcie, że tutaj zacytuje fragmenty odnoszący się do kontekstu uprawy ziemi:

Rzeki zamienia On w pustynię, oazy na ziemię spragnioną, ziemię żyzną na słony ugór skutkiem niegodziwości jej mieszkańców. (Ps 107, 33-34)

Pozwólcie obojgu [zbożu i chwastowi] róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza"». (Mt 13, 30)

 

Biblia zauważa również dobroczynne działanie rosy, a zwłaszcza w kontekście łagodzenia upału:

Jak ryk lwa, tak zagniewanie króla, jego życzliwość jak rosa na trawie. (Prz 19, 12)

Czyż upału nie łagodzi rosa? Tak lepsze jest słowo niż podarunek. (Syr 18, 16)

Nagle lekarstwem na to staje się mgła, a po upale rosa spadająca – pocieszeniem. (Syr 43, 22)

 

I w takim też mniej więcej kontekście rosa jest obrazem Mesjasza:

Niebiosa, spuśćcie rosę z góry i niech obłoki wylewają sprawiedliwość. Niech ziemia się otworzy i niech wyrośnie zbawienie, a razem z nim niech zakwitnie sprawiedliwość. Ja, PAN, to stworzyłem. (Iz 45, 8, BG)

 

Peter Paul Rubens (postaci) i Jan Brueghel Starszy (krajobraz i zwierzęta). Ogród Eden i upadek człowieka (ok. 1615)
Mauritshuis, Haga (wikimedia.org)

 

 

Ubogacaj, spulchniaj, wyrównuj, ale nie zostawiaj ziemi odkrytej

Bóg przygotowuje ziemię do zasiania, tak, żeby była nawodniona, pulchna, wzbogacona i wyrównana.

Nawiedziłeś ziemię i nawodniłeś, ubogaciłeś ją obficie. Strumień Boży wodą jest wezbrany, zboże im przygotowałeś. Tak przygotowałeś ziemię: bruzdy jej nawodniłeś, wyrównałeś jej skiby, deszczami ją spulchniłeś i pobłogosławiłeś jej płodom. (Ps 65, 10-11)

Wyrwałeś winorośl z Egiptu, wygnałeś pogan, a ją zasadziłeś. Grunt dla niej przygotowałeś, a ona zapuściła korzenie i napełniła ziemię. (Ps 80, 9-10)

 

Ubogacenie ziemi prawdopodobnie oznacza dostarczenie jej nawozu. Biblia nie wspomina zbyt wiele razy o nawozie, a raczej nawóz i gnój wymieniane są raczej w kontekście czegoś odrażającego, np. stanie się nawozem jest karą dla grzeszników (Ps 83, 11; Iz 5, 25; Jr 8, 1; Jr 9, 21; 16; 4; Jr 25, 33), a do krowiego nawozu porównuje się człowieka leniwego:

Leniwiec przyrównany będzie do krowiego nawozu, każdy, kto go podniesie, otrząśnie rękę. (Syr 22, 2)

 

W ekstremalnej sytuacji np. oblężonego miasta nawóz może być również wykorzystany jako opał (Ez 4, 9-17).

 

Wydaje się, że odnośnie nawożenia roślin to jest ono wspomniane wprost jedynie w jednej z przypowieści Pana Jezusa. Jezus zwraca uwagę, że nawożenie może pomóc, kiedy owocu nie było już od dłuższego czasu, ale jeśli nie pomoże, to lepiej pozbyć się danej rośliny:

I opowiedział im następującą przypowieść: «Pewien człowiek miał drzewo figowe zasadzone w swojej winnicy; przyszedł i szukał na nim owoców, ale nie znalazł. Rzekł więc do ogrodnika: "Oto już trzy lata, odkąd przychodzę i szukam owocu na tym drzewie figowym, a nie znajduję. Wytnij je: po co jeszcze ziemię wyjaławia?" Lecz on mu odpowiedział: "Panie, jeszcze na ten rok je pozostaw; ja okopię je i obłożę nawozem; może wyda owoc. A jeśli nie, w przyszłości możesz je wyciąć"». (Łk 13, 6-9)

 

Ogrodnik z tej przypowieści okopuje drzewo prawdopodobnie po to, żeby usunąć wokół niego pozbawioną wartości odżywczych glebę i okłada nawozem, tak, żeby nawóz od góry uwalniał składniki odżywcze do gleby. Co ciekawe, ogrodnik ten, nie pozostawia ziemi odkrytej, tzn. po okopaniu przykrywa ją nawozem. Wydaje się, że właśnie w taki sam sposób postępuje Bóg, tzn. nie pozostawia ziemi odkrytej, a przykrywa kolejnymi warstwami.

 

Na pewno ów ogrodnik z przypowieści nie używa nawozu sztucznego (bo niby skąd miałby go wziąć w tamtych czasach). Warto jednak zwrócić uwagę, że Bóg dał człowiekowi rozum, dzięki któremu ten mógł wytworzyć nawozy sztuczne, to jednak właśnie ten sam rozum powinien nam pomagać w odpowiednim ich używaniu. Boże polecenie, zgodnie z którym człowiek ma czynić sobie ziemię poddaną (Rdz 1, 28), nakłada na niego również odpowiedzialność dbania o tę ziemię, a nie nadmiernego jej eksploatowania przez użycie nawozów sztucznych.

 

Co też ciekawe, choć Biblia nie wspomina o tym wprost, ale jakby pośrednio – bardzo dobrym nawozem jest zwierzęca krew. Biblia zabrania spożywania krwi, ponieważ właśnie ją wiązano z życiem (zresztą przecież słusznie, bo człowiek, czy zwierzę nie może żyć bez krwi – też o krwi w kontekście pożywienia pisałem we wpisie dotyczącym odżywiania):

Nie wolno wam tylko jeść mięsa z krwią życia. (Rdz 9, 4)

Bo życie ciała jest we krwi, a Ja dopuściłem ją dla was [tylko] na ołtarzu, aby dokonywała przebłagania za wasze życie, ponieważ krew jest przebłaganiem za życie. Dlatego dałem nakaz Izraelitom: Nikt z was nie będzie spożywał krwi. Także i przybysz, który się osiedlił wśród was nie będzie spożywał krwi. (Kpł 17, 11-12)

 

Co w takim razie Biblia każe robić z krwią? Wylewać na ziemię i ew. przykrywać ziemią:

Jeżeli kto z Izraelitów albo z przybyszów, którzy się osiedlili między wami, upoluje zwierzynę jadalną, zwierzę lub ptaka, wypuści jego krew i przykryje ją ziemią. Bo życie wszelkiego ciała jest we krwi jego – dlatego dałem nakaz synom Izraela: nie będziecie spożywać krwi żadnego ciała, bo życie wszelkiego ciała jest w jego krwi. Ktokolwiek by ją spożywał, zostanie wyłączony. (Kpł 17, 13-14)

Tylko od krwi będziesz się wstrzymywał, wylejesz ją jak wodę na ziemię. (Pwt 12, 16)

Ale się wystrzegaj spożywania krwi, bo we krwi jest życie, i nie będziesz spożywał życia razem z ciałem. Nie będziesz jej spożywał, ale jak wodę na ziemię ją wylejesz. Nie spożyjesz jej, aby ci dobrze było i synom twoim po tobie, za to, że uczyniłeś, co słuszne jest w oczach Pana. (Pwt 12, 23-25)

 

Nie jest to wprost powiedziane i w kontekstu rozumiemy, że raczej wylewanie krwi na ziemię ma służyć po prostu jej pozbywaniu się, choć z drugiej strony to określenie „wylejesz jak wodę” może sugerować coś w stylu: „tak jakbyś podlewał”, no bo przecież raczej nie wylewa się wody od tak, jak czegoś nieużytecznego, a raczej używa się jej do podlewania (nawet np. wody wykorzystanej do mycia lub prania kiedy nie używamy sztucznych detergentów). Może jest tak, że gdyby chodziło tylko o pozbycie się krwi wynikające z zakazu jej spożywania, to tekst nie wspominałby o tym, że krew trzeba wylać na ziemię – po prostu byłoby to pominięte lub stwierdzone, że tylko wylać, bez podkreślania, ze na ziemię.

 

W powyższych fragmentach Biblia nie wskazuje jakiegoś konkretnego miejsca, gdzie ta krew ma być wylana (takie miejsce jest wskazane w przypadku składania ofiary z cielca, którego krew ma pokropić ołtarz w Kpł 1, 5), a skoro ma być wylana na ziemię i jest „krwią życia” (Rdz 9, 4) i w niej jest „życie ciała” (Kpł 17, 11), to dlaczego by jej nie wylać na ziemię w swoim ogrodzie? Krew jest bardzo dobrym i szybko działającym nawozem, ale współcześnie nie używa się jej raczej w formie płynnej, a suszonej (mączki). Bez problemu można kupić ją w Internecie (wpisz hasło: „hemoglobina suszona”).

 

Co ciekawe, jeśli Biblia mówi o tym, że Bóg zajmuje się ziemią, to nie używa wobec Niego słowa „uprawia”. Bóg sadzi ogród za pomocą słowa (Rdz 1, 11; Rdz 2, 9), każe rosnąć (Ps 104, 14), nawadnia (Ps 104, 10.13), wzbogaca, wyrównuje spulchnia deszczem i błogosławi (Ps 65, 10-11), względnie ubiera i przyodziewa (lilie, ziele na polu w Mt 6; 28-30; Łk 12, 27-28) oraz daje wzrost (1 Kor 3, 6-7; co prawda w Mk 4, 28 czytamy z wrzuconego nasienia „ziemia sama z siebie wydaje plon”, ale jak się domyślamy dlatego, że Bóg tak ją przygotował), natomiast to człowiek uprawia (Rdz 2, 5.15; Rdz 3, 28; Rdz 4, 2.12; 2 Krl 25, 12; 2 Krn 26, 10; 1 Mch 14, 8; Prz 12, 11; Prz 28, 19, Syr 20, 28; Iz 7, 25; Iz 23, 10; Iz 61, 5; Jr 27, 11; Jr 31, 5; Jr 52, 16; Ez 28, 26; Ez 36, 9; Ez 48, 19; Oz 14, 8; Jl 1, 11; 1 Kor 9, 7; Hbr 6, 7). Czasownik „uprawia” w odniesieniu do Boga pojawia się tylko raz, w znaczeniu symbolicznym, w J 15, 1, kiedy Jezus porównuje się do krzewu winnego, który uprawia Bóg (Bóg uprawia krzew, a nie ziemię).

 

W najbardziej dosłownej warstwie możemy stwierdzić, że Bóg nie męczy się przy dbałości o ziemię, ale chcąc przeanalizować to głębiej warto zauważyć fakt, że Bóg jakby w małym stopniu ingeruje w ziemię, tzn. nie przekopuje jej, a co najwyżej wyrównuje (Ps 65, 11).

 

Nigdzie w Biblii nie jest napisane, że Bóg uprawia ziemię, tzn. ją skopuje lub ora. A człowiek właściwie tylko w taki sposób uprawia ziemię, a to zdaje się nie działa na nią zbyt dobrze. Zróbcie sobie taki eksperyment: skopcie fragment ogródka i zostawicie na jakiś czas. Co się stanie:

– po pierwsze ziemia osiądzie, wyschnie i stwardnieje (choć po samym skopaniu była miękka)

– po drugie same zasieją się tam chwasty naniesione przez wiatr

– a na dodatek może to się trochę samo wyrówna, ale generalnie będzie dosyć nierówne

 

Pozostawienie ziemi odkrytej, jak bruzdy na polu, czyni ją podatną na samoczynne nasiewanie się chwastów, do którego porównane są grzechy języka:

Nieustanne słowa, pochopne przysięgi, zawierane przymierza, a sąd się pleni jak chwast trujący pośród bruzd na polach. (Oz 10, 4)

 

 

Bóg zupełnie inaczej uprawia ziemię. On nie kopie, ale przykrywa kolejnymi warstwami, np. liśćmi opadającymi z drzew, które tworzą ściółkę (ew. w ogrodnictwie i rolnictwie używa się pojęcia mulcz) lub naniesionymi przez wiatr nasionkami. Ściółka zatrzymuje wilgotność w glebie, a jeszcze dodatkowo może uwalniać składniki odżywcze do gleby.

 

Sama przekopana lub zaorana gleba jest też nierówna, a Psalm 65 wyraźnie mówi też o tym, że Bóg wyrównuje skiby. Może chodzi o to, że robi to właśnie za pomocą jakiegoś rodzaju okrycia, mulczu, pełniącego również rolę nawozu (tak jak ogrodnik z Jezusowej przypowieści, który okłada).

 

Jednocześnie Biblia dostrzega korzyści wynalazku, jakim jest pług i nawet daje praktyczne porady dotyczące jego wykorzystywania, np. taką, żeby do orania nie używać zwierząt, które mają różną siłę:

Gdzie wołów brakuje – tam żłób jest pusty, dzięki mocy wołów plon jest obfity. (Prz 14, 4)

Nie będziesz orał razem wołem i osłem. (Pwt 22, 10)

 

Oraz to, że po zaoraniu trzeba wyrównać, bo nie ora się bez końca:

Czyż oracz wciąż tylko orze [pod zasiew], przewraca i bronuje swą rolę? Czyż raczej, gdy zrówna jej powierzchnię, nie zasiewa czarnuszki i nie rozrzuca kminu? Czy nie sieje pszenicy, <zboża>, jęczmienia <i prosa>, wreszcie orkiszu po brzegach? A ktoś poucza go o tym prawie, jego Bóg mu to wykłada. (Iz 28, 24-26)

 

Przy uprawie na dużą skalę, a zwłaszcza zboża, trochę trudne byłoby robić to bez przekopania ziemi i niepozostawienia jej odkrytej. Jednak w naszym mały przydomowym ogrodzie przykrycie ziemi jest bardzo dobrym pomysłem, który chroni przed erozją, chwastami, i wysychaniem. Ziemię można przykryć np. korą, zrębkami, słomą lub ew. agrowłókniną.

 

Carl Rahl. Przypowieść o jałowym drzewie figowym
Galeria Austriacka Belvedere, Wiedeń (wikimedia.org)
Łk 13, 6-9

 

 

Daj ziemi odpocząć

Biblia nakazuje Izraelitom przestrzegać tzw. roku szabatowego, który obchodzony ma być co 7 lat. Przepisy tego dotyczące zabraniały w tym roku obsiewania pola i przycinania winnicy:

Sześć lat będziesz obsiewał swoje pole, sześć lat będziesz obcinał swoją winnicę i będziesz zbierał jej plony, ale w siódmym roku będzie uroczysty szabat dla ziemi, szabat dla Pana. Nie będziesz wtedy obsiewał pola ani obcinał winnicy, nie będziesz żął tego, co samo wyrośnie na polu, ani nie będziesz zbierał winogron nieobciętych. To będzie rok szabatowy dla ziemi. (Kpł 25, 3-5)

Przez sześć lat będziesz obsiewał ziemię i zbierał jej płody, a siódmego pozwolisz jej leżeć odłogiem i nie dokonasz zbioru, aby mogli jeść ubodzy z twego ludu, a resztę zjedzą dzikie zwierzęta. Tak też postąpisz z twoją winnicą i z twoim ogrodem oliwnym. (Wj 23, 10-11)

 

Natomiast co 50 lat miał być obchodzony uroczysty rok jubileuszowy, w którym też nie należało uprawiać ziemi (Kpł 25, 11-12). Trochę ciężko jest mi sobie wyobrazić to, czy rzeczywiście starożytni Izraelici co 7 i co 50 lat powstrzymywali się od uprawy pola (czyli po siódmym z rzędu roku szabatowym wypadał rok jubileuszowy, co oznaczało dwa lata z rzędu bez uprawy pól). Bóg obiecuje błogosławieństwo związane z przestrzeganiem roku szabatowego, ale same przepisy nie są do końca jasne:

Jeżeli zaś powiecie: co będziemy jedli w siódmym roku, jeżeli nie będziemy siali ani zbierali plonów? Ześlę wam błogosławieństwo w szóstym roku, tak że plony wystarczą na trzy lata. W ósmym roku będziecie siać i będziecie jeść z dawnych plonów. Aż do dziewiątego roku, aż do nowych plonów będziecie jedli dawne [plony]. (Kpł 25, 20-22)

 

W IV wydaniu Biblii Tysiąclecia do fragmentu Kpł 25, 1-7 odnosi się przypis, który brzmi: „W zarządzeniu tym przejawia się myśl powrotu do pasterskiego trybu życia dawnych koczowników. Styl kultyczny niniejszego urywku przestrzega przed dosłownym tłumaczeniem owych przepisów niezupełnie jasnych.” Może pojawia się tutaj pewnego rodzaju myśl wiążąca grzech pierworodny z rewolucją neolityczną. W osiadłym rolnictwie życie staje się przewidywalne i nie trzeba już polegać na Bogu (Kain był właśnie rolnikiem), tak jak przy prowadzeniu życia zbieracko – koczowniczego (jak pasterz Abel). Dla bałwochwalczych Egipcjan rolnictwo było głównym źródłem pożywienia, za czym zresztą tęsknią koczujący na pustyni Izraelici (a zwłaszcza za darmowymi rybami, ogórkami, melonami, porami, cebulą i czosnkiem, zob. Lb 11, 5), jakby zapominając, że istotą ich pobytu w Egipcie nie było darmowe jedzenie, ale raczej ciężka niewola (a czy my czasami nie tęsknimy za takim pozornie łatwym życiem w grzechu, które w rzeczywistości jest niewolą?).

 

Czy jednak cały rok jubileuszowy miał być czymś na rodzaj urlopu i nic nierobienia? Trochę mi się kłóci z obowiązkiem pracy i zachętami do pracowitości, które cytowałem we wpisie o pracy. A może wtedy należało skupić się na hodowli zwierząt (choć Biblia o tym nie wspomina)? Izraelici rozwiązywali ten problem np. poprzez udostępnienie swojego pola członkom innych narodów, których prawo mojżeszowe nie obowiązywało, a współcześnie daje to impuls do rozwoju hodowli rośliny (bo nie wiem, czy słowo „uprawa” jest tu adekwatne) bez użycia gleby, np. poprzez tzw. hydroponikę, na pożywkach wodnych.

 

Na pewno danie odpoczynku ziemi bardzo korzystnie wpływa na przeciwdziałanie jej wyjałowieniu, co zauważono już w czasach biblijnych i zapewne dlatego taki zapis pojawił się w prawie mojżeszowym. Takie podejście do ziemi ma na pewno przypominać, że ostatecznie nie jest ona naszą własności i nie mamy prawa jej bezgranicznie eksploatować.

 

Tak mi się wydaje, że wypełnieniem tych przepisów byłoby pozwolenie części swojego pola na „szabatowy odpoczynek”, a nie całości. Wyobraź sobie, że masz pole i dzielisz je na 7 równych części i w każdym roku obsiewasz 6 z tych 7 części, czyli dla owej nieobsianej części robisz rok szabatowy, tym samym spełniając przepis o nieobsiewaniu pola. Nie chodzi mi o to, żeby szczegółowo analizować te zapisy i tak kombinować z interpretacją, żeby wyszło na naszą korzyść, ale na dostrzeżenie mądrości, która stoi za tymi przepisami. A mądrość ta jest taka, że rzeczywiście warto dać ziemi odpocząć, bo uprawianie jej bez przerwy szybko ją wyjaławia.

 

W tym kontekście przypominają mi się wersy z Księgi Koheleta, które cytowałem jako poradę dotyczącą dywersyfikacji inwestycji:

Rozdaj część między siedmiu czy nawet ośmiu, bo nie wiesz, co może się złego przydarzyć na ziemi. (…) Rano siej swoje ziarno i do wieczora nie pozwól spocząć swej ręce, bo nie wiesz, czy wzejdzie jedno czy drugie, czy też są jednakowo dobre. (Koh 11, 2.6)

 

Mądrości płynące z tych wersów i tych dotyczących roku szabatowego w kontekście ogrodu możemy praktycznie wdrożyć właśnie w taki sposób, że podzielić ogród na 7 (albo nawet 8) części, jedną z nich pozostawić odłogiem, a pozostałe obsiać różnymi roślinami (jeden rodzaj na jedną część nie łącząc gatunków – o tym będzie za chwilkę), bo nie wiemy, „czy wzejdzie jedno czy drugie”. W kolejnym roku inne z tych mniejszych poletek będzie odpoczywało. Przy takim rozwiązaniu bardzo łatwo możemy również stosować płodozmian – po prostu co roku zasiewając w każdej części coś innego.

 

 

Nie siej razem tego samego i bądź ostrożny przy plewieniu

Biblia przestrzega również przed obsiewaniem pola lub winnicy dwoma różnymi rodzajami roślin. Tym bardziej więc sensowna wydaje się powyższa myśl, żeby nasz ogród podzielić na mniejsze części i każdą z nich obsiewać tylko jednym rodzajem roślin:

Nie będziesz obsiewał pola dwoma rodzajami ziarna. (Kpł 19, 19b)

Nie zasiejesz w twojej winnicy dwu gatunków roślin, aby wszystkie nie zostały uznane za święte: nasiona posiane i zbiory w winnicy. (Pwt 22, 9)

 

Różne rodzaje roślin mogą sobie wzajemnie przeszkadzać lub też dojrzewać w różnym czasie i kiedy będziemy zrywać jedne, drugie mogą być jeszcze niedojrzałe i możemy je uszkodzić. Powyższe wskazania zdają się dosłownie dotyczyć tylko dwóch rodzajów ziarna lub dwóch gatunków winorośli, czasami jednak stosuje się wysiewanie różnych gatunków obok siebie, które wzajemnie sobie pomagają (lub jedna pomaga drugiej – tej na której nam bardziej zależy). Z mądrości płynącej z powyższych fragmentów możemy jednak wyciągnąć to, że takie wspólne sadzenie różnych roślin warto może wypróbować na jakimś małym fragmencie ziemi a nie na całym polu (ogrodzie).

 

Pewną analogię do tych fragmentów odnajdujemy w Jezusowej przypowieści, w której ten drugi rodzaj roślin zasiany jest z myślą o wrogich zamiarach:

Inną przypowieść im przedłożył: «Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: "Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?" Odpowiedział im: "Nieprzyjazny człowiek to sprawił". Rzekli mu słudzy: "Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?" A on im odrzekł: "Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza"». (Mt 13, 24-30, zob. też. Mt 3, 12; Łk 3, 17)

 

Co ciekawe, w tej przypowieści Jezus przestrzega przed plewieniem. Nie należy tego wskazania rozszerzyć na wszystkie rodzaje roślin, które rosną w naszym ogrodzie (bo odnośnie zboża rzeczywiście ma ona sens, ale np. plewienie winnicy jest wyrazem troski o nią, a jego zaniechanie brakiem tej troski, zob. Iz 5, 6), ale na pewno mądrość jaką możemy z niej wyciągnąć jest taka, że przy plewieniu trzeba być bardzo ostrożnym (kiedyś z przyjaciółmi plewiłem ogród i jak się okazało razem z chwastem wyrwaliśmy… fiołki).

 

Przykrycie ziemi, o którym wspomnieliśmy przed chwilą, zapobiega temu, żeby samoczynnie nasiewały się tam chwasty, albo co najmniej w dużym stopniu im to utrudnia. Przykrywanie ziemi nawozem wskazane we wcześniej wspomnianej Jezusowej przypowieści dotyczy jednak drzewa (tzn. jego korzeni) i problematyczne byłoby jego wykonanie w odniesieniu do zboża, może właśnie dlatego tutaj Jezus mówi akurat o chwaście zasianym w zbożu.

 

Czasami jednak trzeba pozbyć się chwastów, a zwłaszcza takich, które wyrastają z korzenia. Trzeba wyrwać chwast z jego korzeniem, a nie tylko to, co wyrasta ponad powierzchnię ziemi:

Baczcie, aby nikt nie pozbawił się łaski Bożej, aby jakiś korzeń gorzki, który rośnie w górę, nie spowodował zamieszania, a przez to nie skalali się inni. (Hbr 12, 15)

 

Bo wiele roślin potrafi odrastać z samego pnia:

Drzewo ma jeszcze nadzieję, bo ścięte, na nowo wyrasta, świeży pęd nie obumrze. Choć bowiem korzeń zestarzeje się w ziemi, a pień jego w piasku zbutwieje, gdy wodę poczuje, odrasta, rozwija się jak młoda roślina. (Hi 14, 7-9)

 

Wydaje się, że dokładne oczyszczenie gruntu i pozbycie się wszelkich korzeni lub uniemożliwienie im wzrostu jest ważne zwłaszcza wtedy, kiedy zakładamy nasz ogród.

 

A jeszcze tak w kontekście plewienia, kiedy w jego wyniku pozostaną w naszym ogrodzie jakieś plewy, czyli resztki roślinne i biologiczne odpadki, które możemy kompostować, warto zadbać o to, żeby nasz kompostownik był zabezpieczony przed wiatrem. Biblia wielokrotnie porównując grzeszników, którzy nie mają oparcia w Bogu, do plew rozwiewanych przez wiatr (Hi 21, 18; Ps 1, 4; Ps 35, 5; Ps 83, 14; Mdr 5, 14; Iz 17, 13; Iz 29, 5; Jr 13, 24; So 2, 2), zwraca naszą uwagę na lekkość tych odpadków. Właśnie dlatego lepiej zabezpieczyć kompostownik, bo chyba nie chcemy mieć biologicznych odpadków porozrzucanych nieskładnie przez wiatr po całym otoczeniu naszego ogrodu.

 

Abraham Bloemaert. Przypowieść o pszenicy i chwaście (1624)
The Walters Art Museum, Baltimore (wikimedia.org)
Mt 13, 24-30

 

 

Regularnie przycinaj

Ważne jest również regularne przycinanie. Wspominałem już o tym, że tylko raz Biblia odnosi do Boga słowo „uprawia”, aczkolwiek, nie w kontekście uprawiania ziemi, ale winnego krzewu. Jezus tam mówi o swoim Ojcu:

Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który [go] uprawia. Każdą latorośl, która we Mnie nie przynosi owocu, odcina, a każdą, która przynosi owoc, oczyszcza, aby przynosiła owoc obfitszy. (J 15, 1-2)

 

W tym obrazie Jezus pokazuje, że Ojciec odcina latorośle, które nie przynoszą owocu (bo po co mają ciągnąć soki z krzewu i zabierać je tym latoroślom, które przynoszą owoc), a oczyszcza ta, które przynoszą. W sposób symboliczny odnosimy te myśli do funkcjonowania człowieka: trzeba się pozbyć, tego, co nie jest potrzebne, a oczyścić to, co jest potrzebne. Oczywiście obraz ten Jezus zapożyczył od uprawiających winnice, którzy wiedzą, że, żeby owoc był obfitszy, muszą odcinać niepotrzebne pędy i gałęzie.

 

Najlepiej zrobić to, kiedy przyroda budzi się do życia z zimowego snu, czyli wczesną wiosną. Wtedy soki wewnątrz rośliny zaczynają krążyć i jeśli tego nie zrobimy, to suche i zniszczone pędy lub gałęzie będą zabierać soki pędom zdrowym:

Bo oto minęła już zima, deszcz ustał i przeszedł. Na ziemi widać już kwiaty, nadszedł czas przycinania winnic, i głos synogarlicy już słychać w naszej krainie. (Pnp 2, 11-12)

 

Może się nam wydawać, że takie przycinanie jest bolesne i rośliny tego nie lubią. Jednak Biblia zauważa, że właśnie brak takiego przycinania, brak takiej troski, jest pewnego rodzaju karą – akurat w tym fragmencie dla narodu, którego obrazem jest winnica:

Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono; rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. Zamienię ją w pustynię, nie będzie przycinana ni plewiona, tak iż wzejdą osty i ciernie. Chmurom zakażę spuszczać na nią deszcz». (Iz 5, 5-6)

 

W Biblii znajdujemy również konkretne wskazanie dotyczące drzew owocowych, a mianowicie takie, że nie należy spożywać owoców z drzew owocowych przez pierwsze trzy lata po ich zasadzeniu, w czwartym roku należy ofiarować je Panu, a jeść dopiero w piątym:

Kiedy wejdziecie do kraju i zasadzicie drzewa owocowe wszelkiego gatunku, będziecie uważać ich owoce za nieobrzezane. Trzy lata pozostaną one "nieobrzezane", nie będziecie ich jeść. W czwartym roku wszystkie ich owoce będą poświęcone jako dar radosny dla Pana. W piątym roku będziecie jedli ich owoce, aby pomnożył się wasz dochód z nich. Ja jestem Pan, Bóg wasz! (Kpł 19, 23-25)

 

Obrzezanie, czyli odcięcie fragmentu ciała, jest znakiem oddania Bogu całego człowieka i właśnie na tym polega ofiarowanie owoców czwartego roku w darze Panu. Traktując jednak słowo obrzezanie bardziej dosłownie, może właśnie chodzi po prostu o to, że przez trzy lata po zasadzeniu drzewo ma rosnąć bez ingerencji człowieka, a dopiero po tym czasie można i trzeba je przyciąć. W pewnym sensie z tego fragmentu możemy odczytać to, że nie powinno się drzewa owocowego przycinać w ciągu pierwszych trzech lat po zasadzeniu, bo może wtedy nie przetrwać przycięcia. Co więcej owa ingerencja mająca miejsce w czwartym roku, sprawia, że drzewo w piątym roku (i zapewne w kolejnych) będzie przynosić obfitsze owoce. Może z tego fragmentu wywnioskować także myśl, że drzewa owocowe powinny być generalnie przycinane co trzy lata (nie rzadziej bo wtedy nie będą wydawać dobrych owoców i nie częściej, bo to za bardzo je osłabi).

 

Jeszcze w tym kontekście przytoczę bardzo praktyczna poradę dotyczącą oblegania miast (tak na marginesie Biblia to też całkiem ciekawy poradnik militarny, ale akurat o tym nie będę pisał, bo mam nadzieję, że nie będziemy musieli nigdy wykorzystywać tych porad, jeśli Was to interesuje, to jako ciekawostkę, przeczytajcie sobie jaki fortel zastosował Jozue, żeby zdobyć miasto Aj w Joz 8):

Jeśli przez wiele dni będziesz oblegał miasto i walczył z nim, nie zetniesz jego drzew podkładając siekierę, bo będziesz spożywał z nich owoce. Dlatego ich nie zniszczysz. Czy drzewo to człowiek, byś je oblegał? Tylko drzewa znane ci jako nieowocowe zetniesz i zbudujesz sobie narzędzia oblężnicze przeciw miastu, które z tobą toczy wojnę, aż je zdobędziesz. (Pwt 20, 19-20)

 

Może po prostu poradę tę zastosować w taki sposób, żeby nie ścinać drzew owocowych, bo zawsze mogą wydać jakieś owoce (zob. cytowane już: Łk 13, 6-9), albo też dostrzegając fakt, że drzewa owocowe nie są zbyt dobrym materiałem budowlanym.

 

Chrystus jako Prawdziwy Krzew Winny (XVI w.)
Byzantine & Christian Museum, Ateny (wikimedia.org)
J 15, 1-2

 

 

Zostaw coś na polu

Kolejną biblijną poradą dotyczącą ogrodnictwa jest to, żeby nie zbierać skrupulatnie wszystkich plonów, ale coś zostawić z myślą o potrzebujących:

Kiedy żąć będziecie zboże ziemi waszej, nie będziesz żął aż do samego skraju pola i nie będziesz zbierał kłosów pozostałych na polu. Nie będziesz ogołacał winnicy i nie będziesz zbierał tego, co spadło na ziemię w winnicy. Zostawisz to dla ubogiego i dla przybysza. Ja jestem Pan, Bóg wasz! (Kpł 19, 9-10)

Kiedy będziecie zbierali plon waszej ziemi, nie będziecie wycinali doszczętnie skraju pola i nie będziecie zbierali do końca kłosów. Zostawisz je dla ubogiego i dla przybysza. Ja jestem Pan, Bóg wasz!» (Kpł 23, 22)

Jeśli będziesz żął we żniwa na swoim polu i zapomnisz snopka na polu, nie wrócisz się, aby go zabrać, lecz zostanie dla obcego, sieroty i wdowy, aby ci błogosławił Pan, Bóg twój, we wszystkim, co czynić będą twe ręce. Jeśli będziesz zbierał oliwki, nie będziesz drugi raz trząsł gałęzi; niech zostanie coś dla obcego, sieroty i wdowy. Gdy będziesz zbierał winogrona, nie szukaj powtórnie pozostałych winogron; niech zostaną dla obcego, sieroty i wdowy. (Pwt 24, 19-21)

 

W 2. rozdziale Księgi Rut opisana jest historia, w której tytułowa bohaterka księgi korzysta z tego przepisu i zbiera kłosy za żniwiarzami. Biblia wspomina też o tej sprawie jakby od drugiej strony, czyli od strony osoby głodnej, której wolno zjeść coś na miejscu (nawet poza okresem żniw), ale nie wolno zabrać ze sobą:

Gdy wejdziesz do winnicy swego bliźniego, możesz zjeść winogron do syta, ile zechcesz; lecz do swego koszyka nie weźmiesz. Gdy wejdziesz do zboża bliźniego swego, ręką możesz zrywać kłosy, lecz sierpa nie przyłożysz do zboża swego bliźniego. (Pwt 23, 25-26)

 

Uczniowie Jezusa stosują ten przepis w praktyce, kiedy głodni idą przez pola (Łk 6, 1; Mt 12, 1; Mk 2, 23).

 

Tak mi się wydaje, że nawet jeśli współcześni przybysze, sieroty, wdowy i generalnie potrzebujący zapewne nie będą skorzy do chodzenia po naszym ogrodzie lub polu w celu zbierania resztek po plonach, to z tych wskazań możemy wyciągnąć kilka mądrości chroniących przed ludzką chciwością:

– po pierwsze rośliny, bo może być tak, że będziemy chcieli np. skrupulatnie zerwać wszystkie winogrona z krzewu i tym sposobem uszkodzimy go

– po drugie glebę, bo może jakieś resztki i pozostałości będą stanowiły dobry nawóz do zasadzeń w kolejnym roku (a poza tym ciągłe przekopywanie jest bez sensu, zob. Iz 28, 24)

– po trzecie Bóg zdaje się chronić człowieka przed nim samym i przed jego chciwością, pokazując, że może jednak nie warto tracić czasu na skrupulatne przekopywanie ogródka z myślą, czy aby nie zawieruszyła się tak jakaś mała marchewka, a warto zająć się ważniejszymi sprawami, np. wykorzystaniem zbiorów, zrobieniem z nich czegoś dobrego do jedzenia, cieszeniem się nimi, dzieleniem się nimi z innymi i w ogóle pamiętaniem, po co się ten ogród prowadzi.

 

Z tej biblijnej mądrości może wynikać także podejście polegające na sadzeniu w swoim ogrodzie roślin, nie z myślą o ich zebraniu w czasie plonów, ale mających na celu przyciąganie pożytecznych owadów i zwierząt, które zwalczają szkodniki lub w inny korzystny sposób wpływają na nasz ogród (np. zapylając rośliny lub spulchniając ziemię). Zobaczcie, że takie podejście może stać trochę w sprzeczności z biblijnym wskazaniem mówiącym o tym, że nie powinno się obsiewać pola lub winnicy dwoma różnymi gatunkami. W tym jednak przypadku wydaje się, że owe pożyteczne rośliny warto sadzić na skraju pola (jak to jest powiedziane w Kpł 19, 9; Kpł 23, 22), a nie łącznie z innymi na tym samym polu, jakby pomiędzy (o czym mówią Kpł 19, 19b; Pwt 22, 9).

 

 

Ogrodź ogród

Z jednej strony Biblia nakazuje zostawiać część plonów, ale z drugiej zauważa potrzebę ogradzania ogrodów. Wiadomo, że pola, na którym sadzi się zboże raczej się nie ogradza, ale ogród warzywny lub winnice już bardziej. Biblia nie wspomina o tym, że Bóg ogrodził ogród Eden, ale kiedy wygnał On z niego ludzi po grzechu pierworodnym postawił przed nim cherubów i połyskujące ostrze miecza, które miało bronić dostępu człowieka do drzewa życia:

Wygnawszy zaś człowieka, Bóg postawił przed ogrodem Eden cherubów i połyskujące ostrze miecza, aby strzec drogi do drzewa życia. (Rdz 3, 24)

 

Tekst wspomina, że Cherubowie zostali ustawieni przed ogrodem (czyli może przed wejście do niego), ale domyślamy się, że też pewnie strzegli go ze wszystkich stron, a na pewno w taki sposób, żeby po prostu nie można się było do niego dostać.

 

O ważności ogrodzenia wspomina także Księga Mądrości Syracha:

Uważaj! Otocz posiadłość swą płotem z cierni, srebro swoje i złoto mocno zawiąż. (Syr 28, 24)

Gdzie nie ma ogrodzenia, rozdrapią posiadłość, a gdzie brakuje żony, tam mąż wzdycha zbłąkany. (Syr 36, 25)

 

A obraz narodu ukaranego przez Pana porównany jest do winnicy, która nie ma ogrodzenia:

Co jeszcze miałem uczynić winnicy mojej, a nie uczyniłem w niej? Czemu, gdy czekałem, by winogrona wydała, ona cierpkie dała jagody? Więc dobrze! Pokażę wam, co uczynię winnicy mojej: rozbiorę jej żywopłot, by ją rozgrabiono; rozwalę jej ogrodzenie, by ją stratowano. (Iz 5, 4-5)

 

A kiedy Bóg postanawia zebrać swój naród umieszcza go w bezpiecznym miejscu jak owce za ogrodzeniem:

Zaprawdę zgromadzę ciebie całego, Jakubie! Zbiorę w jedno Resztę Izraela, umieszczę go razem jak owce w ogrodzeniu, jak trzodę w środku pastwiska, i będzie gwarno z powodu mnóstwa ludzi. (Mi 2, 12)

 

Thomas Cole. Wygnanie z Raju (1828)
Museum of Fine Arts w Bostonie (wikimedia.org)
Rdz 3, 24

 

 

Dziękuj Bogu i proś o błogosławieństwo

Zobaczcie, że cały czas staram się wynajdywać w Biblii praktyczne porady, które możemy stosować w naszym życiu, nie mam jednak na myśli spłycania przekazu Biblii i odnoszenia jej tylko do spraw przyziemnych. Biblia bardzo wyraźnie podkreśla bezpośrednie Boże działanie w rzeczywistości i pominięcie tego wymiaru byłoby luką w analizowaniu biblijnej mądrości. Dlatego też, koniecznie trzeba zauważyć, że bezpośrednie błogosławieństwo Boga pomaga także w wzroście roślin:

… pobłogosławiłeś jej płodom. (Ps 65, 11b)

 

Izaak błogosławi swojego syna Jakuba słowami:

Niechaj tobie Bóg użycza rosy z niebios i żyzności ziemi, obfitości zboża i moszczu winnego. (Rdz 27, 28)

 

Boże błogosławieństwo ziemi uwarunkowane jest jednak wypełnianiem Jego przykazań:

Przebywając w tym kraju, zasiał Izaak ziarno i doczekał się w owym roku stokrotnego plonu, gdyż Pan mu pobłogosławił. (Rdz 26, 12)

Jeżeli będziecie postępować według moich ustaw i będziecie strzec przykazań moich i wprowadzać je w życie, dam wam deszcz w swoim czasie, ziemia będzie przynosić plony, drzewo polne wyda owoc, młocka przeciągnie się u was aż do winobrania, winobranie aż do siewu, będziecie jedli chleb do sytości, będziecie mieszkać bezpiecznie w swoim kraju. (Kpł 26, 3-5)

Za słuchanie tych nakazów i pilne ich wykonywanie będzie ci Pan, Bóg twój, dochowywał przymierza i miłosierdzia, które poprzysiągł przodkom twoim. Będzie cię miłował, błogosławił ci i rozmnoży cię. Pobłogosławi owoc twojego łona i owoc twojego pola: twoje zboże, moszcz, oliwę, przychówek od twych krów i pomiot od twoich owiec, na ziemi, o której poprzysiągł twoim przodkom, że da ją tobie. (Pwt 7, 12-13)

Jeśli będziecie słuchać pilnie nakazów, które wam dziś daję, miłując Pana, Boga waszego, i służąc Mu z całego serca i z całej duszy, ześle On deszcz na waszą ziemię we właściwym czasie, jesienny jak i wiosenny, i zbierzecie wasze zboże, moszcz i oliwę. Da też trawę na polach dla waszego bydła. Będziecie mieli żywności do syta. (Pwt 11, 13-15)

Dąż wyłącznie do sprawiedliwości, byś żył i posiadł ziemię, którą ci daje Pan, Bóg twój. (Pwt 16. 20)

Jeśli więc pilnie będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego, wiernie wypełniając wszystkie Jego polecenia, które ja ci dziś daję, wywyższy cię Pan, Bóg twój, ponad wszystkie narody ziemi. Spłyną na ciebie i spoczną wszystkie te błogosławieństwa, jeśli będziesz słuchał głosu Pana, Boga swego. Będziesz błogosławiony w mieście, błogosławiony na polu. Błogosławiony będzie owoc twego łona, plon twej roli, przychówek twych zwierząt, przyrost twego większego bydła i pomiot bydła mniejszego. Błogosławiony będzie twój kosz i dzieża. (…) Napełni cię Pan w obfitości dobrami z owocu twego łona, przychówkiem twego bydła, plonami pola, w kraju, o którym poprzysiągł przodkom twoim, że da go tobie. Pan otworzy dla ciebie bogate swoje skarby nieba, dając w swoim czasie deszcz, który spadnie na twoją ziemię, i błogosławiąc każdej pracy twoich rąk. Ty będziesz pożyczał wielu narodom, a sam u nikogo nie zaciągniesz pożyczki. (Pwt 28, 1-5.11-12)

 

Bóg błogosławi ziemi również kiedy człowiek się nawraca i nawet pomimo popełnionych błędów, chce do Niego wrócić:

Ty znowu będziesz słuchał głosu Pana, wypełniając wszystkie polecenia, które ja tobie dziś daję. Pan, Bóg twój, poszczęści tobie w każdym poczynaniu twej ręki, w owocach twego łona, przychówku bydła i płodach ziemi. Bo Pan na nowo będzie się cieszył ze świadczenia ci dobrodziejstw, jak cieszył się wyświadczając je twoim przodkom… (Pwt 30, 8-9)

Uwolnię was od wszelkiej nieczystości waszej i przywołam [urodzaj] zboża, i pomnożę je, i żadnej klęski głodu już na was nie ześlę. Chcę pomnożyć owoce drzew i plony pól po to, byście nie musieli już znosić hańby klęski głodu wśród ludów. (Ez 36, 29-30)

Teraz zasiewy jego będą rosły w spokoju, winnice okryją się owocami, ziemia wyda plony, niebiosa dostarczą rosy. Daję to wszystko jako dziedzictwo Reszcie tego ludu. (Za 8, 12)

 

Niestety brak posłuszeństwa skutkuje tym, że „ziemia będzie jak z brązu”:

Jeżeli i wtedy nie będziecie Mnie słuchać, będę w dalszym ciągu karał was siedem razy więcej za wasze grzechy. Rozbiję waszą dumną potęgę, sprawię, że niebo będzie dla was jak z żelaza, a ziemia jak z brązu. Na próżno będziecie się wysilać – wasza ziemia nie wyda żadnego plonu, a drzewo na ziem i nie da owoców. (Kpł 26, 18-20)

Strzeżcie się, by serce wasze nie pozwoliło się omamić, abyście nie odeszli i nie służyli obcym bogom i nie oddawali im pokłonu, bo zapaliłby się gniew Pana na was, i zamknąłby niebo, aby nie padał deszcz, ziemia nie wydałaby plonów, i prędko zginęlibyście w tej pięknej ziemi, którą wam daje Pan. (Pwt 11, 16-17)

Jeśli nie usłuchasz głosu Pana, Boga swego, i nie wykonasz pilnie wszystkich poleceń i praw, które ja dzisiaj tobie daję, spadną na ciebie wszystkie te przekleństwa i dotkną cię. Przeklęty będziesz w mieście i przeklęty na polu. Przeklęty twój kosz i twoja dzieża. Przeklęty owoc twego łona, plon twej roli, przyrost twego większego bydła i pomiot bydła mniejszego. (…) Pan ześle na twą ziemię zamiast deszczu – pył i piasek; będzie na ciebie padał z nieba, aż cię wyniszczy. (…) Plon twego pola i całego trudu spożyje lud, którego nie znasz. Zawsze będziesz gnębiony i uciskany. (…) Wyniesiesz na swoje pola wiele ziarna, a zbierzesz mało, gdyż je pożre szarańcza. Zasadzisz i uprawisz winnicę, a nie będziesz pił wina i niczego nie zbierzesz, bo wszystko pożre robactwo. Będziesz posiadał we wszystkich swoich granicach drzewa oliwne, a nie namaścisz się oliwą, gdyż oliwki opadną. (…) Wszystkie drzewa i ziemiopłody pożrą owady.  (Pwt 28, 15-18.24.33.38-40.42)

A Ja wprowadziłem was do ziemi urodzajnej, byście spożywali jej owoce i jej zasoby. Weszliście i zbezcześciliście moją ziemię, uczyniliście z mojej posiadłości miejsce pełne odrazy. (Jr 2, 7)

Jeśli pole żaliło się na mnie, a jego bruzdy płakały; Jeślim jadł plon nie zapłacony, a dusza robotnika wzdychała: Niech rosną ciernie zamiast pszenicy, a chwasty na miejscu jęczmienia! (Hi 31, 38-40)

 

W czasach biblijnych nie znano żadnych środków ochrony roślin i najskuteczniejszą ochroną plonów przed szkodnikami było właśnie błogosławieństwo Boga. Zobaczcie, że taki starożytny rolnik, to nawet jak mu brakowało wody mógł ją jakoś dostarczyć (np. jakimś rowem, lub za pomocą systemu nawadniania, ew. po prostu przynieść na własnych nogach, zob. np. Pwt 11, 10 – choć tu bardziej chodzi chyba jednak o jakiś egipski system nawadniający napędzany chodzeniem, może jakiś kołowrót), mógł skorzystać z naturalnego nawozu, mógł nakryć jakąś tkaniną pole w czasie burzy piaskowej, mógł zbudować jakiegoś stracha na wróble do odstraszania ptactwa, mógł osobiście pogonić złodzieja, ale na szkodnika nie dysponował raczej skutecznymi sposobami (mógł ew. próbować sadzić rośliny odstraszające szkodniki lub przyciągające zwierzęta jedzące owady – choć akurat o tym Biblia nie wspomina). Z powyższego fragmentu z Pwt 28 zdaje się wynikać, że starożytni bali się zwłaszcza szkodników (szarańczy, robactwa, owadów) i zwłaszcza w tej kwestii zwracali się do Boga.

 

Jedną z plag egipskich była szarańcza, która „pożarła wszelką trawę ziemi i wszelki owoc z drzewa” (Wj 10, 15). Faraon prosił więc Mojżesza, żeby ten prosił Boga z zlitowanie:

I wyszedł [Mojżesz] od faraona, i prosił Pana. Pan sprowadził wiatr zachodni, bardzo gwałtowny, który uniósł szarańczę i wrzucił ją do Morza Czerwonego. W całej ziemi egipskiej szarańcza zginęła doszczętnie. (Wj 10, 18-19)

 

A Bóg obiecuje gromić szkodnika, w wyniku przestrzegania wszystkich Jego praw, a zwłaszcza przekazywania dziesięciny (cytowałem ten fragment w wpisie o pieniądzach):

Przynieście całą dziesięcinę do spichlerza, aby był zapas w moim domu, a wtedy możecie Mnie doświadczać w tym – mówi Pan Zastępów – czy wam nie otworzę zaworów niebieskich i nie zleję na was błogosławieństwa w przeobfitej mierze. I zgromię dla waszego dobra szkodnika polnego, aby wam nie niszczył owocu pól, a winorośl nie będzie już pozbawiona owoców, mówi Pan Zastępów. (Ml 3, 10-11)

 

Ktoś mógłby powiedzieć, że to taki manipulacyjny zabieg klasy kapłańskiej: „boicie się szkodników, na które nie macie rady – przynieście kasę, a nie będzie szkodników”. Może i biblijni kapłani byli chciwi i objadający ubogie domy (zob. Mk 12, 40; Łk 20, 47), ale co w ogóle najciekawsze, to Bóg akurat w tej przestrzeni pozwala sam siebie doświadczyć (choć zdaje się, że próba ta musiałaby trwać cały rok – bo takiego kontekstu czasowego dotyczy przekazywanie dziesięciny, a Bóg wyraźnie mówi w tym fragmencie „przynieście całą dziesięcinę”). Jeśli nie wierzysz, że Bóg Ci pobłogosławi, jeśli przeznaczysz 10% swoich dochodów na Jego cele, to po prostu Go wypróbuj. Jedne, co możesz stracić to owe 10% zarobków, a możesz zyskać, o wiele więcej, bo „błogosławieństwo w przeobfitej mierze” i jeszcze zgromienie szkodników.

 

Dużo w temacie dziesięciny i ofiar z pierwocin pisałem w wpisie dotyczącym pieniędzy i zobaczcie, że wskazania te dosłownie odnoszą się do przychodów, które ludzie w czasach biblijnych uzyskiwali właściwe tylko z uprawy roli i hodowli zwierząt – co w naszych czasach bardziej adekwatnie opisywane jest przez pieniądze, a nie np. przez miary mąki, czy liczbę zwierząt. Może jednak dobrym pomysłem i wypełnieniem biblijnych wskazań, będzie przekazanie co najmniej 10% naszych plonów z ogródka na Boże dzieła (np. do jakiegoś zakonu lub na potrzeby jakiegoś wydarzenia religijnego) lub dla potrzebujących. Przecież nie zbiedniejemy, kiedy np. w naszym ogrodzie wyrośnie 10 dyni, a my jedną przeznaczymy na jakiś doby cel.

 

Ktoś może powiedzieć, że to bez sensu, bo nie chodzi o to, żeby literalnie trzymać się biblijnych zapisów. Tak jest, nie chodzi o to, żeby literalnie trzymać się biblijnych zapisów, ale chodzi o to, żeby poszukiwać w nich przydatnej dla nas mądrości. A ta mądrość akurat w tym przypadku jest taka, że hojność po prostu owocuje. Wyobraź sobie, że rozdałeś potrzebującym lub na Boże dzieła 10% twoich plonów, a przez to ludzie w Twoim środowisku dowiedzieli się, że uprawiasz ogród i jesteś hojny (czyli nie robisz tego tylko dla siebie). W związku z tym, jeśli ktoś z Twoich znajomych, lub ktoś z twojej społeczności, sąsiad, parafianin, znajomy znajomego, będzie miał np. do oddanie jakieś sadzonki, nasiona, sprzęty ogrodnicze (a nawet nie wiesz, jak często ludzie mają takie rzeczy na zbyciu, bo np. za dużo zasiali i wszystkiego nie wykorzystają) to w pierwszej kolejności pomyśli właśnie o Tobie. Ja zawsze, kiedy mam coś przydatnego do oddania (a uwierzcie mi, mam takich rzeczy mnóstwo), to w pierwszej kolejności myślę i dzwonię do moich przyjaciół, o których wiem, że są dawcami i że dobrze wykorzystają, to co im dam.

 

Osoba, która trudzi się przy uprawie, jako pierwsza spożywa owoce swojej pracy:

Rolnik pracujący w znoju pierwszy powinien korzystać z plonów. (2 Tm 2, 6)

Stróż drzewa figowego – spożywa jego owoc, czujny o pana – doznaje szacunku. (Prz 27, 18)

 

Ale czyż nie jest to ogromna radość dzielić się z innymi owocami naszej pracy, a zwłaszcza kiedy są to np. soczyste marchewki, piękne pomidory, czy słodka kalarepa?

 

Właśnie taka myśl dzielenia się radością z Bogiem i drugim człowiekiem przy spożywaniu plonów stoi też za przepisem o tzw. drugiej dziesięcinie, która miała być spożywana w gronie najbliższych, wśród radości i troski o osoby odpowiedzialne za kult (ówcześnie lewitów, a dziś te zasady moglibyśmy odnieść do kapłanów):

Będziesz spożywał w obliczu Pana, Boga swego – na miejscu, które sobie obierze na mieszkanie dla imienia swojego – dziesięcinę z twego zboża, moszczu i oliwy, pierworodne z bydła i trzody, byś po wszystkie dni nauczył się bać Pana, Boga swego. (…) Będziesz się cieszył ty i twoja rodzina. Nie opuścisz też lewity, który jest w twoich murach, bo nie ma on działu ani dziedzictwa z tobą. (Pwt 14, 23.26b-27)

 

Dlatego też warto zapraszać Boga do pomocy w prowadzeniu naszego ogrodu, z radością dzielić się jego plonami, dziękować za błogosławienie naszemu ogrodowi i prosić o kolejne błogosławieństwa:

Tak więc piętnastego dnia siódmego miesiąca, kiedy zbierzecie plony ziemi, będziecie obchodzić święto Pana przez siedem dni. Pierwszego dnia jest uroczysty szabat. Ósmego dnia także uroczysty szabat. Weźcie sobie pierwszego dnia owoce pięknych drzew, liście palmowe, gałązki gęstych drzew i wierzb nadrzecznych. Będziecie się weselić przed Panem, Bogiem waszym, przez siedem dni. (Kpł 23, 39-40)

Będziesz obchodził Święto Namiotów przez siedem dni po zebraniu plonów z twego klepiska i tłoczni. W to święto będziesz się radował ty, syn twój i córka, sługa twój i niewolnica, a także lewita, obcy, sierota i wdowa, którzy żyją w twoich murach. Przez siedem dni będziesz świętować ku czci Pana, Boga swego, w miejscu, które sobie obierze Pan, za to, że ci błogosławi Pan, Bóg twój, we wszystkich twoich zbiorach, w każdej pracy twych rąk, i abyś był pełen radości. (Pwt 16, 13-15)

Ze swego świętego mieszkania, z niebios, spojrzyj i pobłogosław Izraela, lud swój, podobnie jak i ziemię – kraj opływający w mleko i miód – którą nam dałeś, jak poprzysiągłeś naszym przodkom». (Pwt 26, 15)

 

 

Pieter Bruegel (starszy). Pejzaż z przypowieścią o siewcy (1557)
Timken Museum of Art, San Diego (wikimedia.org)
Mt 13, 3-23; Mk 4, 2-20; Łk 8, 4-15

 

 

Współczesne trendy biblijnego ogrodnictwa

Na świecie jest wiele osób, zwłaszcza w różnych odłamach protestantyzmu, które bardzo dosłownie aplikują biblijne wskazania w swoim życiu. Tak też jest w kwestii ogrodów. Zwłaszcza w amerykańskim Internecie można znaleźć wiele stron i kanałów na Youtube, które obrazują konkretne zastosowania biblijnych porad w ogrodnictwie. W czasie pisania tego wpisu korzystałem z myśli zawartych m.in. w tym artykule:

Biblical Agronomy

 

Czasami niektóre trendy biblijnego ogrodnictwa są krytykowane za swoje zbytnie „poleganie na Bogu” czyli jakby aplikowanie biblijnych porad ze zbyt dużą wiarą w nadprzyrodzone działanie Boga i z zapominaniem o mechanizmach natury, może tak jakby trochę zapominając, że przecież Bóg działa właśnie w naturze i przez naturę. Na przykład:

Farming God’s Way: agronomy and faith contested

 

Pewnie zauważyliście, że w moim podejściu do analizowania biblijnych porad w pierwszej kolejności skupiam się na tym, że biblijne porady wynikają z zauważania przez ludzi mechanizmów funkcjonujących w świecie, które „ubierane są” często w przepisy religijne (np. w wpisie o pieniądzach pisałem o tym, że ludzie już dawno zauważyli, że osobom hojnym się po prostu lepiej w życiu powodzi, a w tym wpisie taką sprawą jest np. pozostawienie ziemi ugorem co jakiś czas, które korzystnie na nią wpływa), nie oznacza to jednak, że uważam, że Bóg w sposób nadprzyrodzony nie działa w świecie. (Tak swoją drogą, co to w ogóle znaczy, bo ja słysząc jakieś historie o cudownych uzdrowieniach lub innym nadprzyrodzonym działaniu Boga w świecie czasami się zastanawiam, czy jest w nich coś bardziej fascynującego i ciekawszego niż np. w zjawisku grawitacji. Czyż nie jest cudem to, że każde dwa obiekty, które posiadają masę, się przyciągają?). Prawdziwą mądrością jest właśnie próba patrzenia na świat takim, jakim on jest, a tego patrzenia nie możemy ograniczyć jedynie do jednego wymiaru np. tego, co da się zbadać i zmierzyć. Nie jest prawdziwym sceptykiem (naukowcem) ten, kto nie dostrzega ograniczeń ludzkiej empirii, ale z drugie strony naukowe patrzenie na świat pomaga w poszukiwaniu mądrości, bo systematyzuje zbieranie informacji i układa wiedzę.

 

Może właśnie dlatego – w temacie biblijnego ogrodnictwa – największe wrażenie zrobił na mnie film Back To Eden, w którym ogrodnik z amerykańskiego północnego-zachodu Paul Gautschi opowiada o swoim ogrodzie prowadzonym na podstawie Biblii i obserwacji rzeczywistości. W filmie poszczególne elementy podejścia tego prostego (w pozytywnym znaczeniu) ogrodnika komentowane są przez ekspertów, którzy generalnie potwierdzają skuteczność i sensowność jego działań ogrodniczych.

 

Film jest na Youtube z polskimi napisami:

 

Pierwszy raz obejrzałem ten filmik wiosną 2020, siedząc w domu w pierwszej fazie epidemii i rozmyślając o tym, jak to fajnie było by mieć swój własny ogród :). Ten filmik zainspirował mnie też do opisania takiego ogrodniczego wyzwania dla uczniów i ich rodzin skrojonego na czas epidemii:

Domowa uprawa w 14 dni bez wychodzenia z domu – wyzwanie pomysłowości i cierpliwości

 

Sądząc po ilości filmików na Youtubie w tym temacie, podejście opisane w filmie inspiruje wiele osób do zakładania podobnych ogrodów. W Polsce takie podejście popularyzuje m.in. Paweł Szuba prowadzący bloga backtoeden.pl

 

Generalnie w filmie poruszana jest większość spraw, które wspomniałem w tym wpisie, a na pewno kwestia nawadniania korzeni, mulczowania oraz przycinania. Z tego, co pamiętam w filmie nie jest wspomniane kwestia dawania ziemi odpocząć, chociaż jest mowa o płodozmianie.  Warto obejrzeć ten filmik, bo naprawdę jest inspirujący, a w szczególności opisy hojnej postawy głównego bohatera.

 

 

Podsumowując wpis, sam jestem zaskoczony ilością biblijnych treści które możemy odnieść do ogrodnictwa. Na pewno nie wszystkie te porady zastosujemy w naszym ogrodzie lub gospodarstwie, ale mam nadzieję, że niektóre myśli mogą nas zainspirować. Mnie inspirują i mam już nawet pewien konkretny pomysł na ogród prowadzony zgodnie z wspomnianymi w tym wpisie poradami. Na razie nie będę tutaj o nim pisał, a zrobię to dopiero kiedy wdrożę go w życie (ew. napiszę o nim na blogu Centrum Dobrego Wychowania, bo mam zamiar zrealizować ten pomysł wspólnie z dziećmi – jako też świetną metodę edukacyjną uczącą m.in. planowania, pracowitości i cierpliwości).

 

A teraz zapraszam Was do lektury kolejnego wpisu z poradami gospodarskimi z biblii zbierającego treści dotyczące hodowli zwierząt:

Biblijne porady dotyczące hodowli zwierząt

 

Jeśli macie jakieś uwagi, pomysły i spostrzeżenia do treści zawartych w tym wpisie, to zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzach.

 

Pobierz Darmowy E-book

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *